SPROSTOWANIE.

Osoba wymieniona w tekscie rekrutacyjnym MSBiF w Katowicach (a chodzi tu o Panią Barbarę Bakalarską) zawiadomiła nas, że użyto jej nazwiska bez jej zgody i że ona NIE prowadzi żadnych szkoleń przygotowujących kandydatów do egzaminu MF dla Audytorów wewnętrznych.

Przyjmujemy to oświadczenie z szczerym zadowoleniem i chętnie publikujemy to sprostowanie. Zawsze mieliśmy dla Pani Bakalarskiej BARDZO DUŻE UZNANIE, dowodem czego jest nasza uwaga co do Jej osoby już w pierwszych postach o powołeniu i składzie Komisji Egzaminacyjnej. Patrz post z dnia 11 grudnia 2002, Temat postu: SKŁAD KOMISJI Egzaminacyjnej: "Podobnie, Pani Barbara Bakalarska jest wybitną specjalistką w swojej dziedzinie i o Pani dr Krystynie Szajdowskiej też mamy jak najbardziej pozytywną opinię".

Podajemy poniżej uaktualniony post na temat tych szkoleń, które nie miały miejsca[/color].

"Czytelnicy nam zwrócili uwagę na to, że Pani X X, członek komisji egzaminacyjnej MF również prowadzi płatne zajęcia szkoleniowe przygotowujące do egzaminu państwowego prowadzonego przez tą komisję.

Fakt ten jest tak oczywisty, że podobnie jak z p. Chojna-Duch, p. J. Jagielskim i M Anczakowskim wykorzystuje ona swoje stanowisko urzędowe dla dodatkowego, osobistego zysku finansowego - nie potrzeba dalej komentować."

SZCZEGÓŁY:

Międzynarodowa Szkoła Bankowości i Finansów w Katowicach.

· Audytor wewnętrzny w administracji publicznej
(studium przygotowuje do egzaminu państwowego)

Zgodnie ze standardami Unii Europejskiej jednostki sektora finansów publicznych zostaną objęte systemem kontroli finansowej i audytu wewnętrznego.
Art. 35e ust.1 ustawy z dnia 26 listopada 1998r. o finansach publicznych ( Dz.U. Nr 155 poz. 1014 z późn. zm.) stanowi, że audyt wewnętrzny w jednostkach sektora finansów publicznych prowadzi osoba, która złoży z wynikiem pozytywnym egzamin przed powołaną przez Ministra Finansów Komisją Egzaminacyjną. Egzamin będzie miał na celu sprawdzenie teoretycznego i praktycznego stopnia przygotowania kandydata na audytora.

Celem studium jest profesjonalne przygotowanie kandydatów na audytorów wewnętrznych do egzaminu państwowego obejmującego zagadnienia z zakresu metodyki przeprowadzenia audytu, standardów audytu, administracji publicznej, finansów publicznych, mikroekonomii
oraz szacowania ryzyka.

Zajęcia prowadzić będą m.in.: ... "

· 

Originally written by Artur:
No więc drodzy Sanktuarianie wpadłem na pomysł by założyć temat przeznaczony głównie dla studentów, ale nie tylko, bo także dla tych, którzy na studia pójdą. Moglibyśmy się tu dzielić wrażeniami, naszymi osiągnięciami na sesji doradzać komuś kto się na studia wybiera i tak dalej. Myślę, że może się wytworzyć fajny klimat.
Poza tym, dowiemy się kto gdzie studiuje, bo przecież nie wszyscy wiedzą, że np. tam gdzie będą studiowali mogą spotkać innych userów Forum. Ja sam ciekaw jestem jak wygląda dajmy na to krakowska ekypa, ale nie tylko, bo choćby śląska również, wszak nie raz tam będę.
W tym pierwszym poście mógłbym zamieścić też coś na wzór jakiegoś spisu właśnie "kto, gdzie, co"
I oczywiście nie tyczy się to tylko i wyłącznie pierwszoroczniaków, "stara gwardia" też bardzo mile widziana
Ja się wybieram na Jagiellonkę, studiował będę stos. międzynarodowe (tam gdzie Futrzak ), więc zacznę spis od siebie, ale potem można to ułożyć miastami Wszelkie uwagi(również krytyczne ), rady, propozycje bardzo mile widziane

Sanktuaryjni studenci:

Aglomeracja Śląska tudzież GOP:

Chorzów
Zdzichu - Wyższa Szkoła Bankowa, finanse i handel międzynarodowy (magister )*
Gliwice
iron84 - Politechnika Śląska, informatyka magister
Kroczniok - Politechnika Śląska, automatyka i robotyka (IV rok)*
Katowice
Bonzo - Uniwersytet Śląski, prawo (III rok)
EvE - Akademia Ekonomiczna, finanse i bankowość (III rok)
kobi - Uniwersytet Śląski, prawo (IV rok)*
Marysia - Akademia Ekonomiczna, gospodarowanie nieruchomościami (IV rok)
Mimski - Uniwersytet Śląski, prawo (IV rok)
real_alien - Uniwersytet Śląski, biotechnologia (IV rok)
Under Jolly Roger - Uniwersytet Śląski, historia (IVrok) , prawo (IIrok)
Szymon - Akademia Ekonomiczna, transport i spedycja (magister )
Zdzicho - Górnośląska Wyższa Szkoła Handlowa, turystuka i rekreacja (II rok)
Sosnowiec
Metal - Uniwersytet Śląski, informatyka (IV rok)
Żelazny - Uniwersytet Śląski, filologia angielska (III rok)
Zabrze
Szajba - Nauczycielskie Kolegium Języków Obcych, Filologia Angielska - profil nauczanie (II rok)
___
Bydgoszcz
Poison-girl - Akademia Techniczno-Rolnicza, biotechnoliga (III rok)
___
Kraków
Andzia - Akademia Pedagogiczna, filozofia (mgr)/ŻAK, masaż leczniczy (II rok)*
Artur - Uniwersytet Jagielloński, stosunki międzynarodowe (III rok)
ASFA - Uniwersytet Jagielloński, prawo (III rok)
Beltrametix - Uniwersytet Jagielloński, studia matematyczno-przyrodnicze (III rok)
Futrzak - Uniwersytet Jagielloński, stosunki międzynarodowe (IV rok)
likipiki - Akademia Górniczo-Hutnicza, geodezja (III rok)
Mareq555 - Uniwersytet Jagielloński, prawo (III rok)
Michcio - Akademia Rolnicza, ichtiologia i ochrona wód (III rok)
Opra - Uniwersytet Jagielloński, biologia z geografią (III rok)
Brand - Akademia Górniczo-Hutnicza, Automatyka i Robotyka (III rok)
Shalotka - Uniwersytet Jagielloński, Filologia angielska (IV rok)
Wrath - Akademia Pedagogiczna, Politologia (II rok)
___
Łódź
Mirdaroh - Uniwersytet Łódzki, informatyka (IV rok)
Tomek(JMM) - Uniwersytet Łódzki, Psychologia (II rok)
Levy - Uniwersytet Łódzki, Międzynarodowe Stosunki Gospodarcze (II rok)
___
Opole
Paniron - Politechnika Opolska - makrokierunek elektronika i telekomunikacja (V rok)
___
Poznań
Syzygy - Wyższa Szkoła Nauk Humanistycznych i Dziennikarstwa, socjologia (II rok)
juras - Uniwersytet Poznański, Historia (II rok)
___
Szczecin
Wojteq - Politechnika Szczecińska, elektronika i telekomunikacja (III rok)
___
Warszawa
Ascot - Warszawska Szkoła Reklamy, fotografia reklamowa (II rok)
Caleb - Szkoła Linuxa, administracja systemem Linux/Unix
Calyman - Politechnika Warszawska, Mechatronika (II rok)
Kratos - Wyższa Szkoła Dziennikarstwa, dziennikarstwo (III rok)
Piwowarus - Politechnika Warszawska, makrokierunek elektronika i telekomunikacja (III rok)
Siwy - Politechnika Warszawska, fizyka (III rok)
___
Wrocław
Kea - Politechnika Wrocławska, architektura (III rok)
Matek - Politechnika Wrocławska, automatyka i robotyka (III rok)
Nomad - Uniwersytet Wrocławski, historia (IV rok)
Ximinez - Akademia Rolnicza, geodezja i kartografia (III rok)

Oferta
Wszystkie grupy wiekowe

Prowadzimy zajęcia dopasowane do potrzeb wszystkich słuchaczy:
Dzieci: 6-12 lat. Informacje o kursach i obozach dla dzieci znajdziesz tutaj.
Młodzież: gimnazjum i liceum
Dorośli
Dorośli - grupy firmowe.

Wszystkie poziomy

W empik school słuchacze uczą się przez cały rok. Dlatego staramy się, by nasze szkoły były przyjazne i komfortowe. Nowoczesne, świetnie wyposażone sale sprawiają, ze zajęcia stają się jeszcze przyjemniejsze i skuteczniejsze.
Rodzaje kursów

Oferujemy szeroki wachlarz kursów językowych zróżnicowany zarówno pod względem intensywności zajęć, jak też ich tematyki.

Kursy języka ogólnego
Dla młodzieży i dorosłych prowadzimy kursy języka ogólnego na 8 poziomach zaawansowania oraz na dalszych 6 poziomach kursów przygotowawczych do egzaminów międzynarodowych. Kursy standardowe prowadzone w empik school przygotowują do następujących egzaminów międzynarodowych:

TELC (The European Language Certificate) – hiszpański.

Kursy przygotowujące do matury
Mamy również specjalną ofertę dla maturzystów: kursy przygotowujące do egzaminu maturalnego na poziomie podstawowym i rozszerzonym. Bardzo często są one prowadzone przez lektorów, którzy są egzaminatorami maturalnymi, a więc prawdziwych ekspertów.

Kursy specjalistyczne
Oferujemy kursy języka biznesowego, a także szkolenia z zakresu poszczególnych dziedzin biznesu, takich jak: finanse i bankowość, prawo, medycyna, IT, oraz inne przygotowywane na życzenie.

Pod względem intensywności zajęć oferujemy kursy:
roczne standardowe
roczne weekendowe
wakacyjne intensywne
indywidualne słuchacz – lektor organizowane na życzenie; tryb nauki i program jest dostosowywany do potrzeb słuchacza.

empik school Białystok
ul. Białówny 9/1
15-435, Białystok

Telefon: (85) 741 69 30
Email: sjo.Bialystok@empik.edu.pl

empik school Bielsko-Biała
ul. Dąbrowskiego 6
43-300, Bielsko-Biała

empik school Bydgoszcz
ul. M.Focha 4
85-070, Bydgoszcz

Telefon: (52) 321 20 60, 605-110-187
Email: sjo.bydgoszcz@empik.edu.pl

empik school Chełm
ul. Popiełuszki 17 (II piętro)
22-100, Chełm

Telefon: (82) 565 23 50
Email: sjo.Chelm@empik.edu.pl

Telefon: 033 816 92 59, 033 816 89 64
Email: sjo.bielskobiala@empik.edu.pl

empik school Gdańsk
ul. Piwna 1/2
80-831, Gdańsk

Telefon: (5 301-47-19
Email: sjo.gdansk@empik.edu.pl

empik school Gdynia
ul. Świętojańska 64/6
81-393, Gdynia

Telefon: (5 621 08 37
Email: sjo.gdynia@empik.edu.pl

empik school Katowice
ul. 3 Maja 11
40-097, Katowice

Telefon: (32) 251 00 97,(32) 259 90 07
Email: sjo.katowice@empik.edu.pl

empik school Kraków
Rynek Główny 5 / Sienna 2
31-042, Kraków

Telefon: 012 422-03-61, 012 421-55-14
Email: sjo.krakow@empik.edu.pl

empik school Rzeszów
Rynek 15
35-064, Rzeszów

Telefon: (17) 853-61-53,(17) 853 23 21
Email: sjo.Rzeszow@empik.edu.pl

empik school Warszawa Junior
ul. Marszałkowska 104/122
00-017, Warszawa

Telefon: (22) 551 44 55
Email: sjo.WarszawaJunior@empik.edu.pl

empik school Wrocław
Pl.Teatralny 8, IV piętro
50-051, Wrocław

Telefon: (71) 341.87.06
Email: sjo.wroclaw@empik.edu.pl dnia 02.10.2008, Czw, 22:44, w całości zmieniany 1 raz

6 biegowy poczytaj,moze w koncu do Ciebie dotrze(chodz szczerze wątpie, pod zbyt wielkim wpływem czeronego kundla jestes aby to zrozumieć ) jak wielki wpływ mają byli SBecy na to co dzieje i działo sie w Polsce po 89 r.Poczytaj cierpliwie,w kilka dni powinienes zdazyć i wyrobić sobie po lekturze wlasne zdanie jesli w ogóle jestes do tego zdolny ,wtedy mając minimalną wiedze w temacie mozemy o tym pogadać i moze w koncu przestaniesz pieprzyc głupoty marginalizując role kryminogennych gnid ktore do tej pory psują nasze państwo.Obecna władza zaczela z tym zdecydowanie walczyć i stad fala krzyki w tym znanego sympatyka prokomuszych lewaków papli i obrzucanie blotem ludzi którzy w koncu po 17 latach bezkarnego okradania Polski zaczynają uczciwe rządy kończąc nierobstwo poprzedników i rozliczajac winnych.To tacy zalośni cynicy jak papla i jemu podobni wyszukują nic nie znaczace wpadki wyolbrzymiając je do niebotycznych rozmiarów nie zauważając zła które było i jest czynione przez tych których wielbią ,niemal czcią jak swiętość,pewnie gdyby Miller z Kwasniewskim mieli pomniki to by pielgrzymki do nich organizowali a sami by na kolanach podazali by szlakiem przekrętów które czynili.

To tylko promil przekretów ktore odbywały sie przy współudziale SLD i słuzb specjalnych,oczywiscie wg. tow.papli wszystkiemu winni są Kaczyńsscy i Giertych przeciez to ich wina ze Polska jest w tym a nie innym miejscu,przeciez to oni doprowadzili do tego ze emeryci zdychają z głodu,ze wzrost gospodarczy jest slaby ze bezrobocie wysokie,ze słuzba zdrowia jest nieudolna itp,itp. przeciez to Kaczynscy rządzą juz kilka miesiecy i szybko zdązyli rozjebac cały dorobek III RP.Wczesniej wszystko było wspaniałe,panował dobrobyt i ogólno narodowa sielanka a gdy przyszedł złowrogi PiS jak za pomocą czarodziejskiej różdzki wszystko zniszczyli w dodatku czepiają sie boga ducha winnych staruszkow z SB którzy przeciez stali na strazy demokracji w Polsce zarówno przed jak i po 89 r.

Zapraszam do lektury (dla inteligentnych potrafiacych zrozumieć to co czytają )

W III RP Rzeczywiście istniał układ, o którym mówi Jarosław Kaczyński. Dziennikarze „Wprost” i Programu Konfrontacja TVP 2 dotarli do zeznań, m.in. Zdzisława Herszmana i Wojciecha Papiny, ważnych postaci w polskiej mafii, którzy odsłaniają kulisy jej powstania i funkcjonowania. Nieprzypadkowo w ich zeznaniach pojawiają się największe afery III RP, w tym zabójstwo generała Marka Papały, czy sprawy badane przez sejmową komisję ds. PKN Orlen. Z tych zeznań wynika, że mafia poruszała się po politycznych salonach, że jej bossowie znali najważniejsze osoby w PRL, a potem wysokich urzędników III RP. Wynika też, że w latach 90 setki oficerów SB i milicji mających kontakty z przestępczym podziemiem po prostu stanęło na jego czele. I zaczęli wykorzystywać państwowe służby, w tym BOR i policję. To nie przypadek, że najgroźniejszymi polskimi przestępcami zostali Jeremiasz Barański (Baranina), Andrzej Kolikowski (Pershing), Leszek Danielak (Wańka), czy Nikodem Skotarczak (Nikoś). Wszyscy byli współpracownikami milicji lub SB i dla swoich opiekunów prowadzili lewe interesy jeszcze w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. W układzie ważną rolę odgrywali biznesmeni, którzy byli agentami oraz wysocy oficerowie tajnych służb, którzy tych biznesmenów często prowadzili. W efekcie mafia miała bardzo dobre wejścia w sferach bankowych, biznesowych i w - przekształconej z milicji - policji. Po tym przekształceniu część funkcjonariuszy pracowała na dwa fronty – w policji i dla mafii. W tym okresie narodził się milicyjno - esbecki układ, którego symbolem stał się Roman Kurnik, ostatni szef kadr SB, który to samo stanowisko otrzymał w policji. Największym kłamstwem, które przetrwało przez cały okres III RP, było wmówienie opinii publicznej, że w Polsce nie istnieje mafia (związek gangsterów i polityków), a jedynie tzw. przestępczość zorganizowana (gangsterskie grupy bez koneksji politycznych). Prawda jest inna. Historia opowiedziana przez Zdzisława Herszmana, Wojciecha Papinę, a także kilku innych świadków pokazuje, że polska mafia funkcjonowała i systematycznie rozwijała działalność od początku lat 90. Od tego czasu jej wpływu systematycznie rosły. Wbrew pozorom, jakie stworzono, siłą mafii nie był kij bejsbolowy czy karabin maszynowy, ale oparty o powiązania z czasów PRL układ, w którym Pruszków „to były doły”. Rządził kto inny.

HERSZMAN, ZNAJOMY BREŻNIEWA I GIERKA

Zdzisław Herszman, w latach 70 cyrkowy artysta, w czerwcu 2003 roku składając zeznania w zakładzie karnym w szwedzkim mówił: „ Poznałem Breżniewa [ Leonida, wówczas sekretarza generalnego KC PZPR ] w Sztokholmie, bo jego syn był attache handlowym i przyjechał ruski cyrk. Ja byłem na premierze i poznałem się z Breżniewem, synem Jurim. I jak z Jurim się poznałem, to już nie było problemu poznać się z ojcem.” Dzięki takiej rekomendacji w krótkim czasie Herszman nawiązał znajomości m.in. z I sekretarzem KC PZPR Edwardem Gierkiem, oraz ówczesnym premierem Piotrem Jaroszewiczem.

Marek Minchberg współzałożyciel Fundacji Pomocy Osobom Poszkodowanym przy wykonywaniu zadań na rzecz Bezpieczeństwa Państwa i Porządku Publicznego „Bezpieczna Służba”, której działalność była przedmiotem prac komisji ds.PKN Orlen (miała pomagać rodzinom policjantów, a była pomyślana, jako pralnia pieniędzy mafii) zeznał prokuratorom, że właśnie ze względu na koneksje polityczne „pozycja Herszmana była bardzo wysoka”. Fakt ten potwierdza Jerzy Urban, rzecznik rządu w końcowym okresie PRL, który zapamiętał Herszmana, jako człowieka niezwykle ustosunkowanego i zamożnego, który w kasynie Hotelu Victoria przegrywał „duże pieniądze”. Wojciech Papina, wspólnik Herszmana, 27 marca 2003 roku w Sądzie Okręgowym w austriackim Grazu powiedział m.in.: „Herszman przesiedlił się do Szwecji. Tam zaczął robić wielkie interesy i został milionerem. Herszman miał dobre stosunki z członkami polskiego rządu, szczególnie pochodzenia komunistycznego. Herszman znał bardzo dobrze generała Wojciecha Jaruzelskiego, Jerzego Urbana i Czesława Kiszczaka. Wiem, że Herszman założył fundację na rzecz polskiej policji z żoną Jeremiasza Barańskiego [bossa „Pruszkowa” rezydującego w Wiedniu], Krystyną Barańską i Markiem Minchbergiem. (…) Herszman pokazał mi zdjęcia z okazji otwarcia szkoły policyjnej w Szczytnie, na których był. Na zdjęciach byli także generałowie policji, ksiądz [Henryk] Jankowski i chyba Marek Minchberg. Była taka sytuacja, że w mojej obecności Barński i Herszman rozmawiali o założeniu fundacji [Bezpieczna Służba]”

NIEBEZPIECZNA SŁUŻBA

Romuald Marek Minchberg, zeznając 15 marca 2003 roku w warszawskiej prokuraturze powiedział prokuratorom Jerzemu Mierzawskiemu i Elżbiecie Grześkiewicz, że fundacja „Bezpieczna Służba” miała być „przykrywką” dla prowadzenia interesów polegających m.in. na przemycie spirytusu. Najważniejszą jej postacią, która miała „wejścia na wysoko postawione osoby” był Zdzisław Herszman. Formalności miał załatwiać Tomasz Cymerman, który w tym okresie prowadził szereg interesów, m.in. z Władysławem Komarem [byłym lekkoatletą, mistrzem olimpijskim] klub bilardowy, „którego nieoficjalnym właścicielem był Jeremiasz Barański. „Dwa albo trzy razy jako członek fundacji byłem w ministerstwie spraw wewnętrznych. Były to spotkania z ministrem Widackim [Janem, wiceszefem MSW w rządzie Tadeusza Mazowieckiego] i panem Nóżką [Jerzym, szefem Urzędu Ochrony Państwa]. W nawiązaniu byłem też w towarzystwie wiceministra Widackiego, Herszmana na otwarciu szkoły policyjnej w Szczytnie. Razem polecieliśmy tam helikopterem”- zeznał Marek Minchberg. Jak wynika z jego relacji, organizatorem wylotu na uroczystość do szkoły policyjnej w Szczytnie był ówczesny wiceminister spraw wewnętrznych prof. Jan Widacki. Podczas lotu do Szczytna Widackim miał tłumaczyć, że będzie dobrze, bo jadą się poznać „z nową władzą”.

POD RZĄDOWĄ OPIEKĄ

Z zeznań świadków, m.in. Wojciecha Papiny wynika, że z jednej strony Herszman znał dobrze cały zarząd „Pruszkowa” - m.in. Andrzeja Kolikowskiego [ pseudonim Pershing] i Andrzeja Zielińskiego [pseudonim Słowik], a także Wojciecha Paradowskiego [mafia chciała go zrobić wiceministrem budownictwa] i Nikodema Skotarczaka [gangstera z Trójmiasta] – z drugiej utrzymywał bardzo dobre kontakty z pracownikami BOR, którzy go chronili. Doszło do tego, że Herszman używał samochodów BOR i samolotów rządowych, a w jego apartamencie w Hotelu Europejskim w Warszawie zainstalowano specjalną linię telefoniczną. Ten wątek zeznań znalazł potwierdzenie w relacji samego Herszmana, który pytany przez prokuratora Mierzawskiego, czy miał ochronę ze strony władz polskich, odpowiedział krótko: „ Oni wysyłali po mnie samolot i zabierali mnie z Malmo lub ze Sztokholmu. (…) Tak więc zawsze miałem ich ochronę(…), abym mógł bez problemu wchodzić do budynku rządowego”.

Z zeznań Wojciecha Papiny wynika, że to agenci tajnych służb organizowali nielegalny handel paliwami, alkoholem, zakładali firmy ochroniarskie, zaczęli działać w branży usług finansowych, w handlu zagranicznym, handlu bronią, podjęli działalność parabankową. Każdy, kto wszedł im w drogę, był korumpowany, szantażowany albo likwidowany. To tłumaczy, kto mógł zlecić zabójstwo generała Marka Papały. Polska prokuratura twierdzi, że zleceniodawcą, wywodzącym się z tajnych służb PRL był biznesmen Edward Mazur. „Edek [Edward Mazur] jako przedstawiciel Cargila handlował zbożami. (…) To trwało gdzieś trzy, cztery lata. Z Edkiem spotykaliśmy się na terenie Polski. (…) Poznaliśmy też kilku lub kilkunastu posłów, przeważnie z PSL, którzy zajmowali się płodami rolnymi. (…) Z tymi osobami spotykaliśmy się w Sejmie. (…) W Wiedniu poznaliśmy znajomego Mazura, który był jednym z sekretarzy w ambasadzie polskiej nazwisku Sarewicz lub Zarewicz. Potem w Polsce dowiedzieliśmy się, że był wysoko w służbach specjalnych [ gen. Zdzisław Sarewicz był szefem I Departamentu MSW, po 1989 roku oficerem i szefem Zarządu Wywiadu UOP, oficjalnym przedstawicielem UOP w Moskwie] – zeznał Aleksander Żagiel prokuratorom 20 marca 2003. W układzie wszyscy wszystkich znali i świadczyli sobie wzajemnie usługi. Mieli międzynarodowe kontakty, mogli liczyć na „swoich” urzędników, a w razie czego na pomoc – jak w wypadku Edwarda Mazura, którego wprawdzie zatrzymano, ale natychmiast zwolniono i nie przeszkadzano w wyjeździe do USA. Układ musi w jakiejś formie istnieć do dziś, skoro tak trudno jest rozwikłać największe afery III RP. Jak bowiem inaczej wyjaśnić fakt, że o tych i innych zeznaniach ujawniających prawdę o polskiej mafii już kilka lat temu musieli wiedzieć decydenci służb specjalnych, Ministerstwa Sprawiedliwości oraz MSWiA, a mimo to nic z tą wiedzą nie zrobiono?

------------------------------------------------------------------------------------

Chociaż jeszcze trzy lata temu politycy SLD należeli do najbardziej gorliwych przeciwników ustawy o biopaliwach, dziś związany z Aleksandrem Gudzowatym koncern Brasco SA, w którym funkcję prezesa zarządu pełni były minister Skarbu Państwa Wiesław Kaczmarek, aspiruje do przejęcia połowy rynku biopaliw w Polsce. Skąd taka nagła zmiana w ocenie zasadności rozwoju tego segmentu gospodarki? Zablokowanie w 2003 r. przez Aleksandra Kwaśniewskiego i SLD ustawy o biopaliwach dało po prostu czas postkomunistycznemu establishmentowi na przygotowanie się do zmonopolizowania dynamicznie rozwijającego się rynku biopaliw.
Parlamentarzyści zaangażowani w pracę nad ustawą o biopaliwach niezależnie od przynależności partyjnej najdelikatniej określają sprawę mianem "podejrzanej" i sugerują, że powinny zająć się nią organa śledcze. - Były minister Wiesław Kaczmarek nie powinien angażować się w rynek biopaliw ani w sposób polityczny, ani gospodarczy, bowiem nie przyłożył ręki do rozwoju rynku biopaliw. Gdyby ustawę przyjęto w 2003 r., dzisiaj na tym rynku mieliby przewagę polscy rolnicy i polskie przedsiębiorstwa - uważa poseł Stanisław Kalemba (PSL), członek sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
Przed kilkoma dniami były eseldowski minister Skarbu Państwa Wiesław Kaczmarek na specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej - tym razem występując w roli przewodniczącego zarządu Grupy Brasco SA, koncernu związanego z rodziną Aleksandra Gudzowatego i kontrolowaną przez nią firmę Bartimpex - poinformował o planach ekspansji tej grupy na polskim rynku biopaliw. Grupa Brasco SA, zarządzana przez Wiesława Kaczmarka, chce uzyskać 50-procentowy udział w krajowym rynku bioetanolu oraz
25-procentowy udział w polskim rynku bioestrów.
Zapowiedź zarządu firmy ma ścisły związek z bieżącymi pracami Sejmu. - Prawdopodobnie w tym tygodniu Sejm przyjmie ustawę o biopaliwach - potwierdza poseł Wojciech Mojzesowicz (PiS), przewodniczący sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi.
W styczniu 2003 r. mającą wówczas wejść w życie ustawę o biopaliwach zawetował prezydent Aleksander Kwaśniewski, a zdominowany przez postkomunistów Sejm podtrzymał weto. Mówiono wówczas o silnym nacisku biznesu paliwowego, zwłaszcza przedstawicieli Orlenu. Sprawa ma jednak swoje drugie dno. Wygląda na to, że zablokowanie ustawy miało dać czas biznesmenom z postkomunistycznego układu do należytego przygotowania się do ekspansji na rynek.
Gdyby ustawa została przyjęta w 2003 r., rynek biopaliw w Polsce zostałby zdominowany przez niewielkie firmy, często prowadzone przez indywidualnych rolników. Dziś szansę na sukces w tym segmencie rynku mają jedynie wielkie przedsiębiorstwa zdolne konkurować z firmami z państw UE. Takie, jaką w ciągu trzech ostatnich lat stała się zarządzana obecnie przez byłego ministra skarbu Wiesława Kaczmarka Grupa Brasco SA. - Blokowano, zniechęcano, a część z tego grona się przygotowywała, wiedząc, że my wprowadzimy tę jakże potrzebną ustawę - wyjaśnia Mojzesowicz.
Jeżeli przyjrzeć się działaniom polityków SLD oraz samego Wiesława Kaczmarka, ministra skarbu w rządzie Leszka Millera (zdymisjonowany 7 stycznia 2003 r.), może się okazać, że politycy SLD, blokując trzy lata temu przyjęcie ustawy o biopaliwach, realizowali daleko idący plan pozwalający związanym z nimi ludziom na osiągnięcie dominującej pozycji na rynku biopaliw. Jednak pełne zrealizowanie tego planu wymagało czasu. - Kiedy uchwalaliśmy w Sejmie ustawę o biopaliwach, dobrą ustawę, było widać, że SLD nie jest zainteresowany uchwaleniem aktów prawnych o udziale biokomponentów, które były zgodne z polską normą czy europejską kartą paliw. SLD był wówczas wybitnie nieprzychylny ustawie - mówi poseł Stanisław Kalemba (PSL).
Przeciwnicy przyjęcia ustawy o biopaliwach straszyli "wybuchającymi silnikami samochodów" i że kierowcy będą "padać jak kawki" w wyniku zatrucia spowodowanego stosowaniem w pojazdach biopaliw. Samochody napędzane biopaliwem miały być niezdatne do użytku po zaledwie kilku latach. Szefowa Kancelarii Prezydenta Jolanta Szymanek-Deresz przekonywała nawet, że ustawa o biopaliwach jest sprzeczna z prawem unijnym, dodając, że eliminuje ona z produkcji biopaliw mechanizmy rynkowe. Z kolei ówczesny poseł Jan Chojnacki twierdził w imieniu klubu SLD, że brakuje wiarygodnych danych dotyczących wpływu biopaliw na stan silników. Ostatecznie ustawę zawetował prezydent Aleksander Kwaśniewski, a Sejm głosami posłów SLD prezydenckie weto przyjął.

Zaplanowana strategia
Nie ulega jednak wątpliwości, że już wówczas politycy SLD dysponowali wiarygodnymi danymi dotyczącymi perspektyw związanych z wejściem przedsiębiorstw na polski rynek biopaliw. Od samego bowiem początku zainteresowana udziałem w tym segmencie rynku była firma Aleksandra Gudzowatego. To właśnie z myślą o biopaliwach Gudzowaty inwestował w kolejne spółki, a w realizacji celu pomógł mu Wiesław Kaczmarek.
Grupa Brasco SA, na której czele stoi Wiesław Kaczmarek, to leszczyńskie Przedsiębiorstwo Przemysłu Fermentacyjnego Akwawit oraz Kompania Spirytusowa Wratislavia Polmos Wrocław. Jak zapowiadał Kaczmarek, to właśnie połączenie Akwawitu oraz Wratislavii Wrocław ma pomóc Grupie Brasco w osiągnięciu 50-procentowego udziału w rynku biopaliw w Polsce. Istotna jest tutaj rola zwłaszcza wrocławskiej Wratislavii, którą grupie kapitałowej Brasco Bartimpex Holding Biopaliwowy SA sprzedał w 2002 r. nie kto inny, a właśnie minister skarbu... Wiesław Kaczmarek.
Przeprowadzona przez NIK kontrola umowy prywatyzacyjnej Wratislavii wykazała, że część postanowień umowy sprzedaży 85 proc. akcji firmie Bartimpex była uzależniona od korzystnych dla firmy rozwiązań. Jedną z "obietnic", jakie otrzymała wówczas spółka Gudzowatego kupująca udziały we Wratislavii, było uzyskanie przez nią stosownych zezwoleń pozwalających na wytwarzanie lub magazynowanie ekokomponentów oraz komponowanie ekopaliw ciekłych. - Nie chcę stawiać zarzutu, że celowo blokowano ustawę o biopaliwach, ale jeśli by się okazało, że koncern, z którym obecnie związany jest pan Wiesław Kaczmarek, już od 2003 r. przygotowywał się do wejścia na rynek biopaliw, to wniosek jest prosty - zawetowanie ustawy o biopaliwach służyło umocnieniu tej firmy - twierdzi poseł Janusz Maksymiuk, przewodniczący klubu parlamentarnego Samoobrony.

Czas na przygotowanie ekspansji
Wprawdzie Bartimpex Gudzowatego lobbował za przyjęciem ustawy o biopaliwach już przed trzema laty, jednak zawetowanie ustawy wbrew pozorom nie zaszkodziło, a wręcz przeciwnie - pomogło firmie. Grupa Brasco SA dostała niezbędny czas na wzmocnienie swojej pozycji i przygotowanie nowych inwestycji pomocnych w skutecznej walce z konkurencją.
Nieco inaczej widzą problem przedstawiciele Grupy Brasco SA. - To nie do końca tak. Oba przedsiębiorstwa wchodzące w skład Grupy Brasco w pewien sposób były już na rynku biopaliw, każde posiadało jakieś urządzenia do produkcji bioetanolu. Do benzyny dodaje się niewielkie ilości bioetanolu, żeby związać wodę w paliwie. I taką produkcję prowadziliśmy, sprzedając surowiec, nazwijmy to, pewnym grupom paliwowym - tłumaczy Krzysztof Potrzebnicki z Grupy Brasco SA.
Wkrótce we Wrocławiu koncern rozpocznie budowę wytwórni estrów metylowych o wydajności 150 tys. ton, planuje również dalsze inwestycje w bioestrach. Już dzisiaj bioetanol stanowi 38 proc. produkcji Akwawitu oraz 55 proc. produkcji KS Wratislavia. Produkcja tego surowca w firmie zarządzanej przez eksministra jeszcze wzrośnie; w 2008 r. niedaleko Leszna grupa zamierza postawić nowoczesną bioetanolownię.
- Trzeba sobie odpowiedzieć na pytanie, kto był autorem wniosku złożonego do prezydenta Kwaśniewskiego o zawetowanie ustawy o biopaliwach przed trzema laty. Jeżeli był to nacisk osób, które dziś reprezentują firmy tak silnie przygotowane do wejścia na polski rynek biopaliw, to sprawą powinny się zająć organa prokuratorskie - uważa Maksymiuk.
Z byłym ministrem Skarbu Państwa, obecnie prezesem zarządu w Grupie Brasco SA Wiesławem Kaczmarkiem nie udało nam się skontaktować. Jak powiedział nam Krzysztof Potrzebnicki, "ewentualna rozmowa z Kaczmarkiem nie jest możliwa w pierwszej połowie tygodnia". Potrzebnicki powiedział też, że jest pewny, iż Kaczmarek nie będzie chciał komentować sprawy ustawy o biopaliwach.

------------------------------------------------------------------------------------

Prokuratura przeprowadziła w czwartek konfrontację b. ministra zdrowia Mariusza Łapińskiego z innymi świadkami w śledztwie dotyczącym nieukończonej budowy Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO) w Mielcu. Byli to: Marek Siwiec, europoseł SLD, a wcześniej szef prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Marek Wagner były szef kancelarii premiera Leszka Millera i Zbigniew Siemiątkowski, były szef Agencji Wywiadu, a wcześniej Urzędu Ochrony Państwa.

Zastępca prokuratora okręgowego w Tarnobrzegu, Janusz Wiśniewski, powiedział, że czwartkowa konfrontacja "częściowo usunęła rozbieżności, jakie pojawiły się w zeznaniach tych świadków". Nie chciał jednak podać szczegółów konfrontacji, zasłaniając się dobrem sprawy. Wiadomo tylko, że zostaną wezwani kolejni świadkowie, m.in. były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Prokurator podkreślił, że konieczna jest szczegółowa analiza wyników konfrontacji, po której zapadną decyzje odnośnie kolejnych czynności w śledztwie. Dodał, że wyniki konfrontacji "będą miały z pewnością istotny wpływ na ocenę materiału dowodowego".
Jest to druga już w tym tygodniu konfrontacja Łapińskiego z innymi świadkami w sprawie. We wtorek spotkał się on z b. szefem gabinetu prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego - Markiem Ungierem, z byłym dyrektorem gabinetu politycznego - Waldemarem Deszczyńskim, i byłym wiceministrem zdrowia, byłym szefem Narodowego Funduszu Zdrowia - Aleksandrem Naumanem. Jednak wtorkowa konfrontacja nie usunęła wszystkich wątpliwości i rozbieżności w zeznaniach świadków.

Konfrontacje dotyczyły głównie wątku kilku spotkań, na których miały być naciski ze strony osób z otoczenia byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, aby Ministerstwo Zdrowia kontynuowało współpracę z LFO wbrew merytorycznym przesłankom. O takich naciskach miał mówić podczas przesłuchania w grudniu 2004 roku właśnie Mariusz Łapiński. Według niego, w spotkaniach tych mieli uczestniczyć m.in. Marek Ungier, Marek Wagner i Zbigniew Siemiątkowski. Przez chwilę w spotkaniu miał także uczestniczyć prezydent. Tymczasem Ungier, Wagner, Siwiec i Siemiątkowski, przesłuchiwani wiosną 2005 roku, zaprzeczali, by były takie naciski, o których mówił Łapiński.

W śledztwie dotyczącym LFO głównym podejrzanym jest Zygmunt N., przebywający obecnie w Wielkiej Brytanii. Prokuratura chce postawić mu zarzuty wyłudzenia 21 mln dolarów kredytów z różnych banków na budowę LFO, przywłaszczenia 8 milionów dolarów i ponad miliona euro na szkodę spółki oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach. Jednak N. nie stawiał się na wezwania prokuratury, przedstawiając zaświadczenia lekarskie o badaniach. W styczniu ub. roku Sąd Okręgowy w Tarnobrzegu wydał - na wniosek prokuratury - europejski nakaz aresztowania Zygmunta N. Brytyjski sąd już kilkakrotnie zbierał się w tej sprawie, jednak dotychczas nie zapadła decyzja o wydaniu stronie polskiej podejrzanego.

Podejrzanym w sprawie LFO jest także Włodzimierz W. Jemu postawiono zarzut pomocy w przywłaszczeniu mienia spółki LFO głównemu podejrzanemu w tej aferze Zygmuntowi N., na łączną kwotę blisko 8 mln zł. Jest on także podejrzany, jako jeden z udziałowców spółki, o fałszowanie protokołów z posiedzeń zarządu spółki i zgromadzenia wspólników oraz o uszczuplenie kwot na zaspokojenie wierzycieli spółki, czyli banków, przez przeniesienie udziałów spółki na innych, zagranicznych udziałowców.

W sprawie LFO oskarżony jest już Wiesław Kaczmarek. 2 października przed warszawskim sądem ma się rozpocząć jego proces. Tarnobrzeska prokuratura oskarżyła go w maju ub. roku o to, że jako minister gospodarki w rządzie Włodzimierza Cimoszewicza wydał nierzetelną opinię, która zdecydowała o przyznaniu spółce LFO poręczenia Skarbu Państwa, mimo braku podstaw co do celowości udzielenia takiej gwarancji. Kaczmarek nie przyznaje się do winy. Grozi mu do 5 lat więzienia.

Spółka Laboratorium Frakcjonowania Osocza (LFO), która jako jedyna w kraju miała produkować leki z osocza krwi, zaciągnęła w 1997 roku na budowę fabryki ogromny kredyt - 32 mln dolarów. Udzieliło go konsorcjum bankowe, na którego czele stał Kredyt Bank. Gwarancji w 60 proc. udzielił ówczesny rząd Włodzimierza Cimoszewicza. Spółka dostała 32 mln dolarów pożyczki, z czego wykorzystała 21 mln. Zamiast fabryki wybudowano jednak tylko dwie hale. Produkcja nigdy nie ruszyła, a spółka kredytu nie spłaciła. Banki wyegzekwowały już od Skarbu Państwa prawie 61 mln zł.

---------------------------------------------------------------------------------

Mieszkania za półdarmo dla wojskowych!!!SLD!!

Jerzy Szmajdziński oraz Janusz Zemke - byli szefowie MON z SLD - sprzedali wojskowe mieszkania swoim współpracownikom za niecałe 10 proc. ich wartości rynkowej.

Tak wynika z protokołów kontroli wewnętrznej w tym resorcie, do których dotarł "Dziennik".

Mieszkania w atrakcyjnych punktach Warszawy otrzymali m.in. prawosławny kapelan Wojska Polskiego bp Mirosław Chodakowski oraz bliscy współpracownicy ministrów: Jerzy Kozłowski - szef sekretariatu Zemkego i jego doradca Jerzy Woźniak.

Zdaniem obecnego wiceszefa MON Aleksandra Szczygły sprzedaż tych mieszkań mogła być sporym nadużyciem, bo kolejka zawodowych żołnierzy, którym mieszkania przysługują od MON, liczy 2630 żołnierzy z rodzinami. Szczygło zapowiada skierowanie sprawy do prokuratur

----------------------------------------------------------------------------------

ABW zatrzymała prywatnego detektywa Krzysztofa R!!

Zatrzymany przez ABW znany detektyw i b. poseł Samoobrony Krzysztof R. jest podejrzewany o pranie brudnych pieniędzy, powoływanie się w zamian za korzyści majątkowe na wpływy w instytucjach państwowych oraz poświadczanie nieprawdy.
Jak poinformował Krzysztof Łapiński, rzecznik prasowy ministra ds. służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna, chodzi o śledztwo w sprawie tzw. afery paliwowej, prowadzone od 2002 r. przez ABW w Katowicach pod nadzorem tamtejszej Prokuratury Okręgowej.

Krzysztof R. miał pomóc śląskiemu "baronowi paliwowemu" Henrykowi M. w "wypraniu" pieniędzy pochodzących z przestępstw paliwowych poprzez zgłoszenie w urzędzie skarbowym przyjęcia od niego fikcyjnej pożyczki w wys. 500 tys. zł. R., powołując się na wpływy między innymi w Sejmie RP i w organach ścigania miał też zapewniać Henryka M., że uniknie on odpowiedzialności karnej, a po zatrzymaniu Henryka M. obiecywał mu załatwienie wyjścia za kaucją i odpowiadanie z wolnej stopy. Krzysztof R. miał wystawić faktury VAT na łączną kwotę ponad 2,5 mln zł., za fikcyjne konsultacje i doradztwo.

Zdaniem organów ścigania, działalność Henryka M. w latach 1999- 2003 naraziła Skarb Państwa na straty w wysokości ok. 430 mln zł. z tytułu zobowiązań podatkowych w zakresie podatku akcyzowego, VAT oraz odsetek.

W przestępczy proceder zaangażowani byli inspektorzy Urzędu Kontroli Skarbowej w Katowicach oraz osoby reprezentujące środowiska polityczne i prawnicze, którym przedstawiono zarzuty między innymi przyjęcia korzyści majątkowej oraz prania brudnych pieniędzy. Zarzutami objęto dotychczas 36 osób.

----------------------------------------------------------------------------------

Jeszcze w tym tygodniu Prokuratura Okręgowa w Tarnobrzegu, prowadząca śledztwo w sprawie niedokończonej budowy Laboratorium Frakcjonowania Osocza w Mielcu, chce przesłuchać Aleksandra Kwaśniewskiego. Wyznaczono już kolejny termin; śledczy mają nadzieję, że prezydent, który dotychczas unikał złożenia zeznań, w końcu "znajdzie czas" dla wymiaru sprawiedliwości. Uporczywa odmowa zeznań może sprawić, że były prezydent zostanie przymusowo doprowadzony na przesłuchanie. Taką decyzję może podjąć prokurator.
Były prezydent Aleksander Kwaśniewski już dwukrotnie był wzywany do tarnobrzeskiej prokuratury w celu złożenia zeznań w aferze związanej z budową LFO. Pierwszy termin ustalono na maj br., ale były prezydent nie stawił się, gdyż przebywał z wykładami poza granicami Polski. Drugi raz został wezwany na 6 lipca, ale również na próżno; zawiadomienie prokuratury skierowane pod wskazany adres okazało się nieskuteczne, bo nie zostało odebrane. Jak powiedział nam prokurator Edward Podsiadły, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu, po dwóch nieudanych próbach wyznaczono kolejny, trzeci już termin przesłuchania Aleksandra Kwaśniewskiego. - Termin został już wyznaczony, ale dla dobra prowadzonego śledztwa i w celu uniknięcia niepotrzebnej sensacji nie mogę podać konkretnej daty. Mogę tylko powiedzieć, że przesłuchanie ma się odbyć jeszcze w tym miesiącu. Były prezydent jest wezwany, ale czy się zgłosi... zobaczymy - zaznaczył prokurator Podsiadły.

Jak to z naradą było
W trakcie przeprowadzonych w ubiegłym tygodniu konfrontacji były minister zdrowia Mariusz Łapiński spotkał się m.in. z byłym szefem kancelarii prezydenta Kwaśniewskiego Markiem Ungierem, byłym dyrektorem gabinetu politycznego Waldemarem Deszczyńskim i byłym wiceministrem zdrowia i szefem NFZ Aleksandrem Naumanem. Ponadto przed prokuraturą stawili się Marek Siwiec - obecnie eurodeputowany z ramienia SLD, a wcześniej szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego, Marek Wagner - były szef kancelarii premiera Leszka Millera, oraz Zbigniew Siemiątkowski - były szef Urzędu Ochrony Państwa i Agencji Wywiadu. - Konfrontacje te miały służyć wyjaśnieniu dość poważnych rozbieżności w zeznaniach byłego ministra Łapińskiego z jednej strony, a z drugiej pozostałych ministrów z kancelarii prezydenta. Choć dotychczasowe konfrontacje nie rozwiały wszystkich wątpliwości, to jednak przybliżyły do ustalenia stanu faktycznego, jaki miał miejsce w toku narady u szefa gabinetu prezydenta Kwaśniewskiego na początku 2002 roku. Dlatego tych czynności śledczych nie można uznać za bezcelowe - powiedział nam prokurator Podsiadły. Choć dla dobra śledztwa odmówił podania szczegółów konfrontacji, to nieoficjalnie wiadomo, że w kręgu zainteresowań prokuratury obok Kwaśniewskiego są już kolejne osoby. Były prezydent ma zeznawać m.in. w sprawie narady, jaka odbyła się w 2002 r. u szefa gabinetu prezydenta, na której ówczesny minister zdrowia Mariusz Łapiński - jak zeznał - miał być naciskany przez szefa gabinetu prezydenta Marka Ungiera, by resort zdrowia przejął dalsze finansowanie i prowadzenie upadającej inwestycji. Na spotkaniu tym miał się pojawić także sam Kwaśniewski.
W 1997 r. rząd Włodzimierza Cimoszewicza poręczył 32 mln USD kredytu zaciągniętego w bankach przez spółkę LFO na budowę w Specjalnej Strefie Ekonomicznej w Mielcu fabryki leków z osocza ludzkiej krwi, jednak inwestycja nigdy nie została zwieńczona. Zakończyła się po wybudowaniu dwóch hal. 21 mln USD z tej kwoty wypłynęło z Polski lub znalazło się na prywatnych kontach. Niedawno wyegzekwowano ponad 60 mln zł z kont Ministerstwa Finansów i przelano je do banków, które udzielały kredytów na tę inwestycję. Oskarżonym w sprawie LFO jest były minister gospodarki Wiesław Kaczmarek, któremu prokuratura zarzuca, że sporządził nierzetelną opinię, na podstawie której rząd Cimoszewicza zagwarantował kredyt dla spółki. Jego proces przed warszawskim sądem ma ruszyć jeszcze w październiku br. W sprawie LFO głównym podejrzanym jest Zygmunt N., przebywający obecnie w Wielkiej Brytanii, którego mimo europejskiego nakazu aresztowania jak dotąd nie udało się ściągnąć do Polski. Prokuratura chce mu postawić m.in. zarzuty wyłudzenia 21 mln USD kredytów bankowych na budowę laboratorium, przywłaszczenia 8 mln USD i ponad miliona euro na szkodę spółki oraz poświadczenia nieprawdy w dokumentach. W sprawie LFO zeznawała też Jolanta Kwaśniewska. Jej przesłuchanie dotyczyło przeszło 70 tys. zł dotacji, jakie mielecka spółka przelała na konto agencji reklamowej Andrzeja Pągowskiego, powiązanej personalnie i organizacyjnie z jej fundacją "Porozumienie bez barier". Kwaśniewska zaprzeczyła, by spółka LFO przekazywała jakiekolwiek pieniądze bezpośrednio na konto jej fundacji. Jednak zdaniem prokuratury, wytłumaczenia byłej prezydentowej były wymijające i w żadnym stopniu nie przyczyniły się do wyjaśnienia tego wątku sprawy. Być może zeznania Aleksandra Kwaśniewskiego posuną śledztwo w sprawie LFO do przodu. Pod jednym wszakże warunkiem - że były prezydent w końcu raczy się pojawić w tarnobrzeskiej prokuraturze.

--------------------------------------------------------------------------------

Łódzka delegatura Najwyższej Izby Kontroli ogłosi dziś raport z kontroli prywatyzacji spółek Skarbu Państwa. Wszystko wskazuje na to, że równocześnie złoży doniesienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez obecnego wicemarszałka województwa i kandydata na prezydenta Łodzi Krzysztofa Makowskiego (SLD). To on odpowiada za prywatyzacje i, według kontrolerów Izby, wielomilionowe marnotrawstwo.
Popierany przez lewicę kandydat na prezydenta Łodzi Krzysztof Makowski będzie mieć poważne kłopoty. Dyrektor delegatury NIK w Łodzi Janusz Maj zapowiedział już w ubiegłym tygodniu ujawnienie sprawozdania z kontroli prywatyzacji spółek Skarbu Państwa. Raport wskazuje na to, że w jej trakcie łamano prawo, a w całej sprawie dużą rolę odegrał Makowski, były bliski współpracownik Leszka Millera. Raport, choć tylko częściowo, ujawniła niespełna dwa miesiące temu wojewoda Helena Pietraszkiewicz.
Cała sprawa dotyczy nieprawidłowości w procesach przekształceń własnościowych, naprawczych i likwidacyjnych w trzech firmach, których organem założycielskim był wojewoda łódzki: Przedsiębiorstwie Zaopatrzenia Farmaceutycznego Cefarm w Łodzi, Zakładach Przemysłu Dziewiarskiego Wola w Zduńskiej Woli i Przedsiębiorstwie Modernizacji Przemysłu Maszynowego Techma w Wieluniu. Kontrola dotyczy lat 2001-2004, a więc w całości obejmuje czas sprawowania urzędu wojewody przez obecnego wicemarszałka województwa Krzysztofa Makowskiego. W dokumencie znalazły się m.in. informacje o nierzetelnej i niegospodarnej prywatyzacji Cefarmu, który w 2004 r. został przejęty przez Polską Grupę Farmaceutyczną. Według kontrolerów Izby, inwestora wyłoniono z naruszeniem zasad równego traktowania podmiotów. W spółce ustanowiony został zarząd komisaryczny, który utrudniał innym inwestorom dostęp do firmy. Przy prywatyzacji Woli także pojawia się spółka PGF. Zdaniem kontrolerów NIK, to nie przypadek; może to mieć związek z kontaktami spółki z ówczesnym wojewodą Krzysztofem Makowskim. Co do zakładów Wola autorzy raportu negatywnie oceniają zmianę zarządcy firmy. Miało to źle wpłynąć na gospodarkę spółki. Według NIK, nie było także dostatecznego nadzoru nad działalnością zarządów komisarycznych we wszystkich trzech zakładach: Cefarmie, Techmie i Woli. Izba wini za to urząd wojewódzki. W raporcie padają sformułowania o prawdopodobieństwie korupcji. W tym kontekście wymieniane jest nazwisko Krzysztofa Makowskiego jako odpowiedzialnego za działania urzędników. Są także nazwiska kierowników wydziałów urzędu wojewódzkiego uczestniczących bezpośrednio w tych niekorzystnych transakcjach. Krzysztof Makowski jest kandydatem lewicy na prezydenta Łodzi i głównym kontrkandydatem Jerzego Kropiwnickiego.

------------------------------------------------------------------------------------

Prokuratury: apelacyjna w Warszawie i okręgowa we Wrocławiu, prowadzą postępowanie sprawdzające dotyczące możliwości popełnienia przestępstwa korupcyjnego na dużą skalę we wrocławskim urzędzie celnym i izbie celnej.

Jak donosi "Nasz Dziennik", zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa złożył znajomy Włodzimierza Frasyniuka. W trakcie składanych przed prokuraturą zeznań świadek wskazał właśnie jego jako osobę, która miała pośredniczyć w zapewnieniu "życzliwości" wrocławskich służb celnych wobec transportów firmy "Jurex" i "Fracht".

"ND" informuje, ze postępowanie sprawdzające prowadzą już od ponad 2 tygodni warszawscy i wrocławscy prokuratorzy. Chodzi o możliwość zaniżania opłat celnych dla kilku firm spedycyjno- transportowych, m.in. "Jurex" sp. z o.o. i FF "Fracht" sp. z o.o. Jeszcze do niedawna kierowniczą rolę w pierwszej z firm pełniła Dominika Frasyniuk - córka Władysława, współwłaścicielem drugiej jest on sam.
Postępowanie wszczęto po tym, jak do warszawskiej prokuratury zgłosiła się osoba blisko związana z Władysławem Frasyniukiem oraz przedsiębiorstwem spedycyjnym "Jurex". Chociaż o nieprawidłowościach we wrocławskich instytucjach celnych mówiono nieoficjalnie od dawna, okazuje się jednak, że zeznania dolnośląskiego biznesmena, znanego w polskim i rosyjskim półświatku jako "Tony Vegas", mogą wywołać wstrząs.

"Vegas", do niedawna prowadzący intensywną działalność gospodarczą nie tylko na terenie Śląska, złożył w prokuraturze oficjalne zawiadomienie o przestępstwie korupcyjnym, jakiego mieli, jego zdaniem, dopuszczać się wrocławscy celnicy. Mężczyzna, który w warszawskiej prokuraturze apelacyjnej zeznawał, nie licząc krótkiej przerwy, przez osiem godzin, miał wskazać właśnie Frasyniuka jako osobę, która - jak twierdzi - w sprawie pośredniczyła.

------------------------------------------------------------------------------------

Ekswojewoda z SLD ma kłopoty!

Potwierdziły się nasze informacje. Łódzka delegatura NIK złożyła wczoraj zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstw przez pracowników urzędu wojewódzkiego. Chodzi głównie o Krzysztofa Makowskiego - byłego wojewodę, a obecnie wicemarszałka województwa (SLD).
W zawiadomieniu NIK do prokuratury jest m.in. mowa o celowym doprowadzeniu do likwidacji jednego z przedsiębiorstw po to, by ludzie z otoczenia ekswojewody mogli czerpać z tego zyski. Jak wynika z kontroli NIK, większość decyzji podejmował i podpisywał sam Makowski, a podlegli mu urzędnicy działali na jego polecenie. Makowski jest dziś wicemarszałkiem województwa i głównym kandydatem lewicy na stanowisko prezydenta Łodzi, kiedyś był bliskim współpracownikiem Leszka Millera. Dziś tłumaczy, że to "sprawa polityczna, a NIK specjalnie wyciągnęła ją teraz, w trakcie kampanii wyborczej".
- Zawiadomiliśmy prokuraturę o uzasadnionych przypadkach podejrzenia popełnienia przestępstwa - poinformował wczoraj Janusz Maj, dyrektor delegatury NIK w Łodzi. Dotyczy ono prywatyzacji 3 przedsiębiorstw w województwie. W treści pisma do prokuratury przewijają się nazwiska urzędników, którzy w przekrętach uczestniczyli. - Zarzuty formułuje prokurator, my jedynie złożyliśmy obszerny wniosek ze wskazaniem konkretnych nazwisk - tłumaczył Maj.
NIK negatywnie oceniła działania Makowskiego w zakresie nadzoru procesów prywatyzacji, naprawy i przekształceń w przedsiębiorstwach państwowych nadzorowanych przez urząd wojewódzki. Nieprawidłowości dotyczą: Przedsiębiorstwa Zaopatrzenia Farmaceutycznego Cefarm w Łodzi, Zakładów Przemysłu Dziewiarskiego Wola w Zduńskiej Woli i Przedsiębiorstwa Modernizacji Przemysłu Maszynowego Techma w Wieluniu. Kontrola dotyczyła lat 2001-2004, a więc w całości obejmuje czas sprawowania urzędu wojewody przez Makowskiego. Przy prywatyzacji Cefarmu NIK postawiła mu 3 zarzuty: za późno podjął działania naprawcze, a 10 dni po złożeniu programu zdecydował o sprzedaży firmy, zaniżył wartość spółki, a inwestora wyłoniono z naruszeniem zasad równego traktowania podmiotów. W spółce ustanowiony został zarząd komisaryczny, który utrudniał dostęp innym kontrahentom. W wyniku niedostatecznego nadzoru nad przebiegiem procesu naprawczego Cefarm uzależniono finansowo od Polskiej Grupy Farmaceutycznej SA.
Z kolei nierzetelny nadzór nad procesem naprawczym w Techmie spowodował wyprowadzenie dużej części jej majątku do prywatnej spółki. Zarządca komisaryczny - Zygmunt Adamski - założył spółkę i zaczął przechwytywać zlecenia Techmy. Przejął też pracowników, maszyny i logo firmy. Po powołaniu Adamskiego na zarządcę Makowski i podlegli mu urzędnicy przestali interesować się tym, co się dzieje w Wieluniu. Dziś Techma jest w stanie likwidacji.
NIK uważa również, że niegospodarna i niecelowa była decyzja o rozwiązaniu umowy o zarządzanie ZPDz Wola ze spółką Wola-Zarząd - mimo że ta działała bardzo dobrze! - i powierzenie tych zadań nowej spółce, której udziałowcem był były doradca wojewody Makowskiego - Leszek Raćkowski (2 lata temu zmienił nazwisko na Raczkowski). Brak nadzoru nad działalnością spółki spowodował ponoszenie przez ZPDz Wola nieuzasadnionych kosztów ich funkcjonowania. Chodzi m.in. o wysokie wynagrodzenia zarządu.

Towarzyska sitwa
Ciekawy w całej sprawie jest wątek powiązań towarzysko-biznesowych. Raczkowski, doradca Makowskiego, był w zarządzie spółki zarządzającej zduńskowolską Wolą. Jednocześnie Makowski desygnował go jako przedstawiciela Skarbu Państwa do rady nadzorczej Cefarm S.A., powstałej po sprywatyzowaniu Cefarmu. Tenże Raczkowski wspólnie z dyrektorem gabinetu wojewody Katarzyną Pakos oraz współwłaścicielami PGF S.A., będącej nabywcą Cefarmu, objęli istotną liczbę udziałów w tzw. spółce pracowniczej, która zmierzała do przejęcia ZPDz Wola. Obecnie Pakos jest zastępcą dyrektora Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Łodzi, który podlega wicemarszałkowi województwa - Makowskiemu. W połowie 2003 r. Makowski na tymczasowego kierownika Cefarmu powołał Aleksego Banasiaka, jednocześnie powierzył mu funkcję przewodniczącego rady nadzorczej Woli.
Poproszony o komentarz w tej sprawie Marcin Nowicki, rzecznik prasowy urzędu marszałkowskiego w Łodzi, powiedział wczoraj: - To jest wyłącznie sprawa pana Makowskiego i nie ma żadnego związku z pracą w urzędzie.

-----------------------------------------------------------------------------------

Funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego i prokuratorzy przeszukali biura i zabezpieczyli dyski w warszawskiej firmie InterCommerce. Właścicielem i prezesem spółki, która przez lata zajmowała się wykupywaniem gruntów pod budowę hipermarketów dla sieci Carrefour jest Rudolf Skowroński, zaliczany do grona stu najbogatszych Polaków. Rewizja ma związek z aferą korupcyjną w Ministerstwie Finansów. Podobne działania mogą dotknąć również osoby i przedsiębiorstwa współpracujące z InterCommerce. Sami prokuratorzy przyznają - śledztwo nabrało tempa.
Warszawskie przedsiębiorstwo InterCommerce to kolejna firma, która - zdaniem prokuratorów prowadzących śledztwo w sprawie afery korupcyjnej w Ministerstwie Finansów - ma związek z nieprawidłowościami w umorzeniach podatków i ulgach podatkowych. Do biur i pomieszczeń InterCommerce pracownicy CBŚ i prokuratury weszli w środę późnym popołudniem.
- Zabezpieczono dokumenty finansowe i księgowe oraz komputerowe nośniki danych - mówi prokurator Małgorzata Stefaniuk z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Cała procedura miała charakter niemal identyczny jak kilka tygodni wcześniej, kiedy to funkcjonariusze organów ścigania wkroczyli równocześnie do biur i pomieszczeń przedsiębiorstwa Farmutil SA w Śmiłowie, należącego do byłego senatora Henryka Stokłosy. Tam rewizja trwała dwa dni.
Co łączy warszawski InterCommerce z Farmutilem z maleńkiego Śmiłowa?
- Nazwy obu firm przewijają się w zeznaniach i ustaleniach śledztwa dotyczących uzyskiwania ulg podatkowych czy umorzeń podatków w zamian za korzyści finansowe - tłumaczy jeden z prokuratorów nadzorujących postępowanie.
Jak się dowiedzieliśmy, prokuratura obecnie ustala dane firm, które współpracowały z InterCommerce. I nie wyklucza, że również one mogą zostać objęte dochodzeniem.
Właścicielem i prezesem firmy InterCommerce, która przez lata zajmowała się wykupywaniem gruntów pod budowę hipermarketów dla sieci Carrefour, jest Rudolf Skowroński, zaliczany do grona stu najbogatszych Polaków. O firmie InterCommerce było głośno już przed sześcioma laty, głównie ze względu na związki z Ryszardem Nawratem (SLD), byłym wojewodą dolnośląskim i właścicielem przedsiębiorstwa APS Consulting. W 2005 r. Nawrat został zatrzymany przez CBŚ pod zarzutem korupcji. W 2000 r. jego firma, występując właśnie w imieniu InterCommerce, kupiła od Wrocławia grunt na Gądowie. InterCommerce za atrakcyjne tereny zaoferowało wówczas 86 mln zł i przetarg wygrało. Zgodnie z umową na kupionym gruncie miało wybudować centrum handlowo-biznesowe z biurowcami i hotelem, lecz prac nad tą inwestycją nigdy nie rozpoczęło. Kupiony od miasta teren odsprzedało spółce DT Casino, stawiającej hipermarkety Géant. Sam Nawrat procesował się później z InterCommerce, domagając się wypłaty prowizji za pośrednictwo.
O rozbiciu przestępczego układu w Ministerstwie Finansów, mającego przez lata działać na styku biznesu, urzędników i przestępców, prokuratura poinformowała w maju. Do tej pory zatrzymano siedmiu podejrzewanych o korupcję urzędników resortu. Według śledczych, w latach 1994-2004 mieli oni tworzyć w ministerstwie korupcyjny układ, który za łapówki załatwiał uszczuplenia podatkowe dla firm. Zdaniem prowadzących śledztwo, sprawa dotyczy co najmniej sześćdziesięciu przedsiębiorstw.
- Prowadzimy obecnie czynności mające na celu zweryfikowanie materiału dowodowego, przesłuchujemy podejrzanych. Śledztwo jest rozwojowe - mówi prokurator Małgorzata Stefaniuk z Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

----------------------------------------------------------------------------------

Stopień zagrożenia obecnych służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych (WSI) inwigilacją przez środowiska przestępcze i obcy wywiad jest duży - uważa Antoni Macierewicz, pełnomocnik rządu ds. organizacji Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Choć komisja zajmująca się weryfikacją żołnierzy WSI rozpocznie pracę dopiero w poniedziałek, do wiceministra obrony już zgłaszają się świadkowie nieprawidłowości w funkcjonowaniu formacji.
- Trzeba na nowo określić zadania tych służb, ocenić możliwości kadrowe i potencjał rzeczowy. Zadania te mają wykonać pod moim kierownictwem komisja likwidacyjna i weryfikacyjna oraz biuro pełnomocnika - mówi Antoni Macierewicz.
Do 7 sierpnia żołnierze Wojskowych Służb Informacyjnych mają czas na złożenie oświadczeń, którymi zajmie się komisja weryfikacyjna. Ci z dotychczasowych funkcjonariuszy WSI, którzy chcą pracować w nowych służbach, muszą ujawnić komisji, czy wbrew ustawie ujawniali tajemnice służby, czy wiedzieli o jakimś przestępstwie WSI, czy wpływali bezprawnie na władze lub prowadzili tajną współpracę z przedsiębiorcą lub dziennikarzem. Część z funkcjonariuszy WSI już kontaktuje się z biurem pełnomocnika ds. utworzenia nowych służb kontrwywiadowczych, przekazując informacje o nieprawidłowościach i przestępczej działalności WSI, której byli świadkami.
- Tak, to prawda, ale szczegółów nie mogę ujawnić - zaznacza Macierewicz.
Służba Wywiadu Wojskowego i Służba Kontrwywiadu Wojskowego będą służbami cywilnymi, w których zatrudnienie znajdzie ok. 1,3 tys. osób. W nowych formacjach znajdą się również funkcjonariusze, którzy pozytywnie przejdą procedurę weryfikacyjną. Macierewicz zapewnia, że w tworzonym kontrwywiadzie wojskowym nie będzie miejsca dla osób, które w przeszłości współpracowały w jakikolwiek sposób ze służbami specjalnymi PRL.
- Nie widzę sensu zatrudniania w nowych służbach wojskowych agentów Służby Bezpieczeństwa - mówi.

Samoobrona jak SLD
Ustawy o nowych służbach wojskowych zostały zaskarżone do Trybunału Konstytucyjnego przez posłów SLD. Postkomuniści, którzy od samego początku intensywnie sprzeciwiali się likwidacji WSI, twierdzą, że nowe służby będą działać sprzecznie z Konstytucją. Od kilku dni również Samoobrona, która wcześniej poparła pakiet ustaw likwidujących WSI i tworzących nowe służby, kwestionuje uprawnienia koordynatora służb specjalnych do nadzoru nad służbami wywiadu i kontrwywiadu. Co ciekawe, Samoobrona, identycznie jak SLD, krytykuje ostatnio również inną ważną ustawę powołującą Centralne Biuro Antykorupcyjne, choć wcześniej opowiedziała się za jej przyjęciem podczas sejmowego głosowania. A politycy prawicy przypominają, że podczas niedawnych prac nad nowelizacją ustawy lustracyjnej Samoobrona - choć werbalnie popierająca lustrację - złożyła (odrzucone przez Sejm) poprawki, które mogły zablokować procedury ujawniania agentów i konfidentów SB.
Powołanym w 1991 r. WSI zarzucano wiele nieprawidłowości, m.in. brak weryfikacji z lat PRL, udział w aferze FOZZ, nielegalny handel bronią, "dziką lustrację". Ostatnio ujawniono, że w pierwszej połowie lat 90. WSI inwigilowały też Radosława Sikorskiego. Kilka miesięcy temu podczas audycji w Radiu Maryja minister koordynator służb specjalnych Zbigniew Wassermann powiedział, że znane są przypadki przekazywania przez funkcjonariuszy WSI informacji agentom rosyjskiego wywiadu. Wassermann mówił również, że do dziś nie udało się rozbić powiązań niektórych funkcjonariuszy WSI z KGB i GRU.
Macierewicz potwierdza, iż według posiadanych przez niego informacji stan zagrożenia obecnych służb kontrwywiadowczych przez środowiska przestępcze, powiązania polityczne lub też infiltrację przez obcy wywiad jest duży. Potwierdzają się również informacje ministra koordynatora służb specjalnych o współpracy niektórych funkcjonariuszy WSI z obcym wywiadem.
Zgadzam się z opinią ministra Wassermanna - przyznaje Macierewicz.

------------------------------------------------------------------------------------

"Życie Warszawy": Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro polecił wszcząć śledztwo w sprawie ochrony "Pruszkowa" przez wysokich rangą policjantów i prokuratorów.
Chcieli oni wystawić świadka koronnego "Masę" na kule mafijnych zabójców - pisze "Życie Warszawy".

W kręgu podejrzanych znaleźli się oficer z kierownictwa policji i jeden z ważniejszych prokuratorów zwalczających mafię, pełniący tę funkcję w 2000 r. "ŻW" ustaliło, że śledztwo skoncentruje się na trzech najważniejszych wątkach afery: - próbie uciszenia Jarosława S. ps. Masa przez nakazanie policjantom porzucenia skruszonego gangstera na trasie katowickiej, gdzie mieli go dopaść byli kompani; - ustaleniu osób z policji, które wydały rozkaz porzucenia potencjalnego świadka koronnego; - wykryciu funkcjonariuszy, którzy w prokuraturze i policji dawali parasol ochronny mafii i próbowali utrudniać śledztwo.

Według "ŻW", śledczy będą chcieli wyjaśnić także, dlaczego szef biura Przestępczości Zorganizowanej w Prokuraturze Krajowej Ryszard Rychlik nie chciał się zgodzić na przyznanie "Masie" statusu świadka koronnego i chciał odsunąć prokuratora, który prowadził śledztwo pruszkowskie.

Najważniejszym elementem nowego śledztwa jest ustalenie, kto w czerwcu 2000 r., kiedy Jarosław S. zdecydował się zostać świadkiem koronnym, wydał policjantom z jego ochrony rozkaz porzucenia gangstera na trasie katowickiej. "ŻW" ujawniło szczegóły tej afery w marcu. - Policjanci nie wykonali rozkazu i przez prokuratora prowadzącego dotarli do ministra sprawiedliwości Lecha Kaczyńskiego, który uratował mi życie - mówi "ŻW" "Masa".

Prokuratorzy zbadają też, dlaczego przez ostatnie cztery lata niemal zaprzestano działań operacyjnych wobec mafii i jej interesów gospodarczych. Bardzo niewiele zrobiono w sprawie majątków mafijnych. - Wykonywano tylko pozorne działania. Wieloletnie zaniedbania mogły wyrządzić nieodwracalne straty - mówi prokurator ze specjalnej ministerialnej grupy antymafijnej.

· 

[B]100 POWODÓW DO (ZA)DUMY POLAKÓW[/B]

1. Jeden z mieszkańców Katowic chciał w lombardzie zastawić swojego syna.
2. Jako pierwsza nacja na świecie, opracowaliśmy sposób na picie denaturatu, płynu borygo, kwasu siarkowego i wody kolońskiej.

3. Janusz Chomontek podbił piłkę głową 30 tysięcy razy. Ustanowienie rekordu świata zajęło mu 2 godziny i 22 minuty.

4. Grabarz z Krakowa miał we krwi 9,5 promila alkoholu i przeżył. Mieszkaniec Wrocławia w 1995 r. osiągnął absolutny medyczny rekord świata - 14,8 promila. Nasz bohaterski rodak przekroczył trzykrotnie śmiertelną dawkę.

5. W zachodniej Europie pojawiają się alkohole z ostrzegawczym napisem: "Dawka śmiertelna 3,5 promila. Nie dotyczy Polaków".

6. Szesnastoletni Tomasz K. z Kietrza w marcu 1998 r. odbył w kaplicy stosunek seksualny ze zwłokami 70-letniej kobiety.

7. Powszechnie znany i masowo lubiany polski polityk przeszedł do najnowszej historii Europy jako człowiek, w obecności którego jego podwładny gestami zarezerwowanymi dla hierarchów kościelnych pobłogosławił zebranych oraz ucałował ziemię.

8. Marta Rudzka, absolwentka Wydziału Architektury Politechniki Warszawskiej, jest autorką projektu najwyższego budynku świata. Trump World Tower będzie miał 90 pięter wysokości i powstanie na Manhattanie w Nowym Jorku.

9. Anonimowy profesor UJ w Krakowie wymyślił przed wojną reklamę prezerwatywy, która jest wykorzystywana do dziś na całym świecie. Hasło brzmi: "Prędzej ci serce pęknie".

10. 25-letni satanista z Rumii zabił i zjadł wnętrzności kota. Nie wiadomo czy chciał w ten sposób potraktować swą matkę, którą zaatakował młotkiem.

11. Tadeusz Kościuszko tak się spił pod Maciejowicami (1794), że zapomniał wziąć mapy i nie mógł dowodzić bitwą. Dlatego Polacy ponieśli klęskę w starciu z rosyjskimi wojskami.

12. Biolodzy z Centrum Medycyny Doświadczalnej i Klinicznej w Warszawie jako pierwsi na świecie wyhodowali komórki mózgowe człowieka z komórek macierzystych.

13. Zbigniew Z. z Kowar 44 razy zdawał na prawo jazdy. Pierwszy egzamin miał w 1980 r. Ostatni oblał w sierpniu 2000 r.

14. Waldemar K. z Gdańska strzelał z ostrej amunicji do hałasujących na podwórzu dzieci. Mężczyzna tłumaczył się, że krzyk dzieciaków przeszkadzał mu w oglądaniu 'Miodowych lat'.

15. 27 czerwca 1978 r. major Ludowego Wojska Polskiego Mirosław Hermaszewski publicznie i - jak się okazuje z perspektyw lat - symbolicznie obsikał koła sowieckiego autobusu, który miał go zawieść na plac startowy statku kosmicznego Sojuz 30. Wszyscy kosmonauci robią to od 1961 roku, kiedy to po raz pierwszy oddał mocz na szczęście Jurij Gagarin.

16. Tylko Polacy zrywają azbest z dachów w Nowym Jorku. Zajęcie to jest uważane za pracę najbardziej niebezpieczną dla zdrowia.

17. Andrzej K. z Warszawy jest rekordzistą świata w szybkości picia piwa. Pół litra piwa wypija w 3 sekundy.

18. Polacy ustanowili nowy rekord Guinessa rozgrywając spotkanie piłki nożnej halowej trwające 50 godzin. 800 zawodników rozegrało 66 meczy, w których granatowi zwyciężyli czerwonych w stosunku 973:941.

19. Ignacy Jan Paderewski (1860-1941) był najwyżej opłacanym pianistą koncertowym. Na koncertach zarobił ok. 5 mln dolarów, z czego 0,5 mln zielonych otrzymał w jednym sezonie 1922-23.

20. Polska kupuje piasek oraz żwir w Republice Południowej Afryki.

21. Katarzyna Domańska z Chojnowa ustanowiła nowy rekord Polski w szybkim czytaniu - 6960 słów na minutę.

22. Marszałek Józef Piłsudski zmarł 12 maja 1935 r. o godzinie 20.45. Jego mózg włożono do formaliny. Do dziś trwają poszukiwania słoja z mózgiem Dziadka!

23. Anna Czerwińska została wiosną br. najstarszą kobietą, która stanęła na Mount Everest (8848 m). Alpinistka miała wtedy 51 lat.

24. W Kołobrzegu powstał pierwszy na świecie fanklub pomidorowej. Członkowie klubu składają przysięgę, że będą jeść zupę o każdej porze dnia i nocy. Przyrzekają, że pomidorówką będą częstować nawet wrogów. Aby wstąpić do elitarnego klubu, trzeba zjeść łyżkę koncentratu pomidorowego.

25. Maria Skłodowska-Curie, dwukrotna laureatka Nagrody Nobla w dziedzinie chemii, do historii przeszła także jako złodziejka mężów!

26. Ósmy Finał Wielkiej Orkiestry świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka przyniósł rekordowy dochód: 20.403.569 złotych!

27. Pewien mieszkaniec Warszawy w izbie wytrzeźwień przebywał 335 razy, za każdym razem przynajmniej 8 godzin. Jak wyliczył, jego przymusowy areszt trwał minimum 2680 godzin (prawie 112 dni).

28. W centrum Wrocławia na przejściu dla pieszych kierujący samochodem prokurator pogryzł kobietę. Mężczyzna zdenerwował się, kiedy kobieta zwróciła mu uwagę, że powinien się zatrzymać.

29. Andrzej Filipowski (Andrew Filip) to najbogatszy na świecie człowiek polskiego pochodzenia. W branży komputerowej dorobił się 1 mld dolarów.

30. Jeden z dróżników stacji Kraków Bieżanów jest największym szczęściarzem w Polsce - znalazł w rowie przy torach paczkę zawierającą 100 tysięcy dolarów. Pieniądze wyrzucono z przejeżdżającego pociągu.

31. Pewien reprezentant Polski w kulturystyce 500 razy przekroczył medyczną normę testosteronu w organizmie zdrowego mężczyzny.

32. Koszykarka Małgorzata Dydek, rocznik 1975, karmiona przez rodziców produktami kupowanymi na kartki, osiągnęła 213 centymetrów wzrostu.

33. W czasach Bolesława Chrobrego mężczyznę, któremu udowodniono cudzołóstwo, przybijano za mosznę do słupa. Skazaniec mógł sobie wybrać: śmierć przez poderżnięcie gardła lub samokastracja. Nasi praszczurowie - w obronie męskiej godności częściej wybierali śmierć.

34. W 1993 r. w Krynicy Morskiej zlikwidowano gang, który wyekspediował w świat około 400 mln fałszywych marek! Banknoty posiadały nawet platynową nitkę wtopioną w papier.

35. W czasie wyprawy wojennej na Ruś Kijowską żony rycerzy, wykorzystując nieobecność mężów, zadawały się z poddanymi chłopami. Po powrocie rozgniewany, ale prawy król Bolesław Śmiały wydał wyroki śmierci na cudzołożnice, każąc je wcześniej pohańbić. Jako niewierne suki musiały własną piersią karmić psie szczenięta. Natomiast ich bękarty były karmione mlekiem suk.

36. Co szósty Polak pracuje efektywnie zaledwie 15 minut dziennie. Co więc robi przez 7 godzin i 45 minut. Spożywa posiłki, świętuje imieniny i urodziny, czyta gazety, zajmuje się kosmetyką ciała, gra w gry komputerowe, pali papierosy i przebywa w toalecie.

37. Sprawcy wypadku, doktorowi z Głogowa, pobrano krew. Analiza wykazała, że kierowca był trzeźwy jak noworodek. Badanie wykazało jednak, że krew należy do... kobiety! Prawdopodobieństwo, że mężczyzna może mieć żeńską krew wynosi 1:100.000.000.000!

38. Poseł Gabriel Janowski, w Sejmie, przed telewizyjnymi kamerami i fotograficznymi obiektywami, oddał 10 skoków w miejscu i całował mężczyzn po rękach. Poseł nadal jest posłem Sejmu Rzeczpospolitej Polskiej.

39. Doktor filozofii Tomasz Jacek Filek, naukowiec z Uniwersytetu Jagiellońskiego, wymyślił szachy dla trzech osób. Polak w ten sposób rozwiązał problem nurtujący tęgie głowy na całym świecie od XVIII wieku. W 1992 r. krakowianin zgłosił swoje odkrycie do Urzędu Patentowego.

40. Władysław Reymont, autor Chłopów, nie pojechał w 1924 r. do Sztokholmu po odbiór Nagrody Nobla, gdyż nie mógł wytrzeźwieć. Pisarz zmarł rok później z powodu alkoholizmu.

41. W Świdnicy w miejscach publicznych nie wolno przeklinać. Najniższy mandat za używanie nieprzyzwoitych stów wynosi 5 zł, a najwyższy 500 zł. Grzywny i kary wpływają do budżetu miasta.

42. Polski prałat pracujący w Watykanie pomagał włoskiej firmie Oto Melara w handlu bronią, Polski duchowny specjalizował się w sprzedaży czołgów do krajów Trzeciego świata.

43. W czasie jednej nocy w Wojskowym Ośrodku Szkolno-Wypoczynkowym w Orzyszu pewien generał rzucił szklanką w kelnerkę. Drugi o północy zażądał czekolady z rodzynkami, po którą adiutant jechał 100 km. Trzeciemu generałowi trzeba było w nocy upolować jelenia. Polscy generałowie potrafią się bawić.

44. Polacy chorzy na raka krtani wymyślili sposób palenia papierosów przez rurkę w tchawicy.

45. Niezapomniany IXI, najsłynniejszy proszek do prania w PRL-u, nie był polskim wynalazkiem. Technologię wykradli w USA agenci polskiego wywiadu.

46. Żona premiera Francji Lionela Jospena jest Polką. Sylwia Agacinski jest z wykształcenia profesorem filozofii.

47. Matylda d'Udekem d'Acoz, 26-letnia Polka, została żoną następcy tronu Belgii - księcia Filipa. Matka przyszłej królowej Belgii urodziła się w Białogardzie

48. Najstarszym w Polsce maturzystą jest 80-letni Andrzej Masztalerz, który w maju 2000 r. zdał egzamin dojrzałości w Zespole Szkół Rolniczych w Kijanach koło Lublina.

49. Stanisław Piela z podrzeszowskiej wsi odkrył technologię pozyskiwania z kory brzozowej betuliny. Substancja ta jest przydatna w leczeniu AIDS.

50. Polski himalaista Ryszard Pawłowski jest jedynym Europejczykiem, który 3 razy stanął na Mount Everest (8848 m n.p.m.).

51. Mieszkaniec jednej z wiosek koło Wschowej przez 4 lata zaspokajał swój popęd seksualny ze zwierzętami. Najczęściej odbywał stosunki seksualne z klaczami.

52. Jedna na sto Polek przyznaje się, że uderzyła męża. I to wielokrotnie!

53. Na jednym z cmentarzy w Słupcy podczas ceremonii pogrzebowej rozległ się sygnał telefonu komórkowego. Dźwięk dobiegał z grobu, gdzie dzień wcześniej dokonano pochówku. Okazało się, że taka była ostatnia wola zmarłego.

54. Kazimierz Wielki był najbardziej lubieżnym polskim królem. Miał co najmniej 4 żony i wiele nałożnic. Król dokonał również kilkudziesięciu gwałtów.

55. Ojciec Jan Grande-Majewski, bonifrat, po zapoznaniu się z 500-letnimi tajemnicami zakonnymi, sporządził dietę.Osoby stosujące się do rad zakonnika powinny żyć 120 lat!

56. Obywatele III Rzeczpospolitej wymyślili najdłuższy weekend nowoczesnej Europy. Co roku świętujemy go (przynajmniej raz) na przełomie kwietnia i maja.

57. W marcu 2000 r. na ulicach Warszawy podczas polowania na tygrysa, który uciekł z cyrku, zastrzelono weterynarza.

58. Wśród honorowych obywateli Wrocławia wciąż figurują: Adolf Hitler, Joseph Goebbels i Hermann Göring.

59. Papież Jan Paweł II - według skrupulatnych obliczeń - w ciągu miesiąca ściska dłonie 4 tysięcy osób. Od października 1978 r. do października 2000 r. minęło 265 miesięcy pontyfikatu. Z tego wynika, że polski papież uścisnął dłonie miliona osób!

60. Młody kolejarz z Wrocławia przeczytał, że hipopotamy są roślinożerne. Dlatego założył się z kolegami, że wykąpie się z trzytonowym hipopotamem. Mężczyzna cudem uniknął śmierci. Dziś kolejarz już wie, że hipopotam broni się, przyciskając napastnika do dna.

61. Od XVIII wieku konsekwentnie przegrywaliśmy prawie wszystkie wojny i powstania narodowe. Dopiero w 1968 r. dokonaliśmy udanej inwazji na Czechosłowację, a w 1981 r. gen. Jaruzelski wygrał wojnę z własnym narodem.

62. Dla zachowania legendy przez 60 lat ukrywano prawdę, że major Henryk Sucharski usiłował poddać Westerplatte już 2 września 1939 r.

63. Król Stanisław August przyznawał Ordery Orła Białego kochankom Katarzyny II. Kandydatów proponowała osobiście caryca.

64. Mieszkaniec Nowego Miasta Lubawskiego dwa razy uciekał z prosektorium. Mężczyzna, będąc w stanie kompletnego upojenia alkoholowego, nie dawał żadnych oznak życia. Lekarze, nie mogąc wyczuć pulsu, stwierdzali zgon.

65. Ryszard K., odsiadujący 7-letni wyrok, podczas pobytu na przepustce upozorował własną śmierć. Mężczyzna sfałszował wszystkie potrzebne dokumenty. Nie urządził sobie tylko pogrzebu, chociaż żonie składano kondolencje. Ryszard K. wpadł podczas kradzieży, a uwagę policjantów zwrócił fałszywy akt zgonu. Nieboszczyk dostał od sądu dodatkowe 3 lata więzienia.

66. Janusz Pawłowski, lekarz z Wielkiego Rychnowa, wymyślił pneumatyczną prezerwatywę. Specjaliści są zachwyceni pomysłem podwójnego, pneumatycznego kondoma. Polskim wynalazkiem zainteresowali się Japończycy.

67. Najmniejszy telefon świata ma wymiary: długość - 3,97 cm, szerokość - 3,30 cm, grubość -1,50 cm. Aby zadzwonić, numer należy wykręcić szpilką. Słuchawka na kabelku umieszczona jest bezpośrednio w uchu. Mówić należy w stronę miniaturowego mikrofonu umieszczonego w obudowie. Telefon skonstruował Zbigniew Różanek z Pleszewa.

68. Art-B to kryptonim największej afery finansowej w Polsce. Bogusław Bagsik i Andrzej Gąsiorowski z Izraela na grunt polski przenieśli pomysł na oscylator. Wykorzystując podwójne oprocentowanie, wydrenowali z polskiego systemu bankowego 4,2 biliony starych złotych.

69. Wojciech Pietranik polski plastyk mieszkający od 15 lat w Australii, zaprojektował olimpijskie medale, którymi byli dekorowani najlepsi sportowcy igrzysk w Sydney.

70. Mikołaj Kopernik został umieszczony na 19. miejscu na światowej liście 100 postaci, które miały największy wpływ na dzieje ludzkości.

71. Józef Stępa ze wsi Jabłonowo koło Żagania po śmierci żony samotnie wychowuje jedenaścioro dzieci.

72. Przed wybuchem II wojny światowej w Warszawie utworzono batalion śmierci. Szukano ochotników na tzw. żywe torpedy. Do batalionu straceńców zgłosiło się 4700 kandydatów. Każdy podpisał zobowiązanie, że wyraża zgodę na dobrowolną śmierć.

73. Andrzej Pastwa, kryminalista z 15-letnim stażem więziennym, został w 1995 r. (na chwilę) przewodniczącym Ogólnopolskiego Komitetu Wyborczego Lecha Wałęsy.

74. Kobiecie ze Stalowej Woli, podobno z zawodu miłosnego, pękło serce. W literaturze fachowej odnotowano dotychczas trzy przypadki pęknięcia serca. Przeżyta tylko Polka.

75. Arkadiusz Pawetek był drugim człowiekiem na świecie, który przepłynął Atlantyk na pontonie. Samotny rejs trwał 40 dni i liczył 5,5 tyś. kilometrów.

76. Polak mieszkający w Chicago wykupił prenumeratę Posłanca Serca Jezusowego wydawanego przez jezuitów. Prenumerata była przeznaczona dla Leonida Breżniewa, I sekretarza KC PZPR. Wydawnictwo wysyłało periodyk do Moskwy na adres: Leonid Brezniew, President, Moscow, USSR. Towarzysz Breżniew otrzymywał posłańca Serca Jezusowego w latach 1975-1980.

77. W 1985 r. Krzysztof i Adam (11 i 16 lat) Zielińscy dokonali najsłynniejszej ucieczki z kraju. Chłopcy ukryci pod nadwoziem TIR-a uciekli do Szwecji.

78. Anna K. z Piotrkowa Trybunalskiego została skazana na 3 lata więzienia. Przez 10 lat unikała kary, zachodząc w kolejne ciąże.

79. Ściąganie to plaga polskich szkół. W zachodniej Europie proceder ów prawie nie istnieje, bo nie jest akceptowany społecznie. Polacy są uważani za najlepszych złodziei dobrych stopni na świecie.

80. Urszula W. ze wsi Pustków koło Dębicy jest pierwszą kobietą w Polsce, która po przeszczepie serca urodziła dziecko.

81. Edward Stecko ważył 196 kg. Teraz waży 92 kg. W ciągu roku zrzucił 104 kg i jest polskim Królem Odchudzania.

82. Anonimowy filatelista z Katowic kupił na aukcji znaczek za 46 tysięcy złotych. Znaczek został wydany przez pocztę polską w 1916 r. Żadnego z polskich muzeów nie było stać na taki wydatek.

83. Zimowe wejścia himalaistów na ośmiotysięczniki to polska specjalność. Z 14 szczytów ośmiotysięcznych dotychczas 7 zostało zdobytych zimą, wszystkie pierwsze zimowe wejścia zostały dokonane przez Polaków.

84. Joanna Gajewska, dziewczynka z Sosnowca, w latach 80. była najsilniejszym medium, które pojawiło się w Europie po wojnie. Joasia posiadała tajemniczą moc, dzięki której siłą wzroku wyginała widelce, tłukła szklane przedmioty, przesuwała meble. Kiedy skończyła 20 lat, tajemnicza moc nagle odeszła.

85. Polscy kieszonkowcy uważani są za najlepszych specjalistów na świecie.

86. Polskiemu złodziejowi na ukradzenie renaulta potrzeba 8 sekund, mazdy 6 sekund, a toyoty 5 sekund.

87. Żaneta Cz., 22-letnia mieszkanka Szczecina, w ciągu miesiąca ukradła 17 samochodów, łupem kobiety padło 13 maluchów i 4 volkswageny golfy.

88. Lech Kleszczyński, olsztyński mors, w 1998 r. wszedł do Morza Barentsa w pobliżu norweskiej miejscowości Kirkanes. Termometr wskazywał minus 43 stopnie Celsjusza. Nikt na świecie nie kąpał się w takiej temperaturze. Aby woda nie zamarzła, musiały ją poruszać specjalne turbiny - powiedział Lech Kleszczyński.

89. Polacy rozpoczynają życie seksualne mając 17,6 roku. Dopóki nie są w stałym związku, kochają się rocznie 109 razy, potem średnia podnosi się do 153 razy. Przeciętny stosunek seksualny Polaków łącznie z grą wstępną trwa 11,7 minuty.

90. Zygmunt Arendt, emigrant z Polski, podarował nędzarzom San Francisco 4,5 min dolarów. Nie wiadomo, w jaki sposób Polak dorobił się tak ogromnej fortuny. Zygmunt Arendt zmarł przed rokiem w wieku 92 lat. Zgodnie z jego wolą pieniądze zostały przekazane biedakom.

91. Jerzy Kalibabka, słynny polski Casanova, jest ojcem 28 dzieci.

92. W 1945 r. dwaj żołnierze z polskiej Brygady WOP w Szczecinie powiększyli terytorium Polski o kilka kilometrów kwadratowych. W tym czasie granica w okolicach Świnoujścia zaznaczona była snopkami siana. Żołnierze narzekali, że do najbliższej meliny muszą chodzić po bagnach. W porozumieniu z radzieckimi towarzyszami od kieliszka przestawili snopki i przesunęli granicę o kilkaset metrów w kierunku zachodnim.

93. Pierwszą polską czarownicę spalono na stosie w 1511 r. w Waliszewie koło Poznania Karę śmierci za czary zniesiono w naszym kraju dopiero w 1776 r.

94. Polacy są aktualnymi, drużynowymi mistrzami świata w płukaniu złota.

95. Dwaj dziennikarze Polskiego Radia Wrocław ustanowili nowy rekord Guinnessa w prowadzeniu programu na żywo. Marek Obszarny i Dariusz Litera prowadzili audycję 93 godziny i 10 minut. Dalszemu nadawaniu sprzeciwił się lekarz.

96. Przez 6 lat sprzedaliśmy za Odrę prawie 70 milionów ogrodowych krasnali. Oznacza to, że na statystycznego Niemca przypada jeden polski krasnal.

97. Andrzej Małkowski z Namysłowa był najmłodszym kierowcą świata. Prawo jazdy otrzymał w wieku 14 lat i 235 dni.

98. W 1998 roku powstał magazyn CKM, który - jak wynika z wiarygodnych badań wyjątkowo wiarygodnej firmy SMG/KRC, przeprowadzonych w lipcu br. - zdobył blisko 1.000.000 (słownie jeden milion) czytelników. W swojej światłej służbie innym magazyn kieruje się dewizą: "Nie ten zły, kto swoje gniazdo kala, lecz ten, co mówić o tym nie pozwala", wysnutej z myśli niejakiego C.K. Norwida.

99. Najbardziej aktywną morderczynią była Elżbieta Batory, praktykująca wampiryzm na dziewczętach i młodych kobietach. Stwierdza się, że zabiła ponad 600 dziewic, aby pić ich krew i kąpać się w niej dla zachowania młodości. Elżbieta była bratanicą króla Stefana Batorego (1533-1586).

100. W 1998 r. we Wrocławiu wykryto wytwórnię fałszywych studolarówek. Amerykańscy specjaliści z Secret Service ocenili, że są to najlepiej podrobione pieniądze na świecie. Zdaniem Amerykanów fałszywe zielone wykonane zostały staranniej niż autentyczne banknoty!

[b]99 ABSURDÓW ŚWIATA [/b]

1. Sąd w Kansas (USA) nakazał Arturowi Younkinowi (waga:225 kg) schudniecie o 50 kg i zakazał jedzenia więcej niż jednego posiłku dziennie. Skazany stracił z powodu otyłości prace i nie spłacał kredytu. Odchudza się w wiezieniu.

2. W Sacco w Missouri (USA) kobiety nie mogą nosić kapeluszy, które mogłyby przerazić dzieci, osoby wrażliwe i zwierzęta.

3. Każdy Brytyjczyk usiłujący sprzedać np. odkurzacz w miejscu publicznym naraża się na karę ograniczenia wolności (3 miesiące) i 180 funtów (ok. 1250 zł) grzywny.

4. W Tanzanii istnieje limit długości włosów - maksimum 36 cm.

5. W Atenach, prowadząc samochód w stroju kąpielowym, ryzykujesz utratę prawa jazdy.

6. W stanie Alabama (USA) zabroniona jest gra w domino w niedzielę.

7. Ortodoksyjni rabini z Izraela zabronili wiernym korzystania z Internetu, bo "wodzi ludzi na pokuszenie i prowadzi do grzechu".

8. Kolegium do spraw wykroczeń w Koszalinie nakazało pewnemu mężczyźnie przez miesiąc myć naczynia w restauracji, bo nie zapłacił rachunku za obiad.

9. W Nowej Gwinei zapłata za ślub z "nową" narzeczoną to 240 dolarów, 5 świn i jeden ptak. Dwie świnie, ptak i jedyne 30 "zielonych" wystarcza aby zapłacić za żonę z odzysku (rozwódkę lub wdowę). Nic nie płaci się za byłą dwukrotną mężatkę.

10. W miejscowości Fairbanks (Alaska, USA) nie wolno częstować myszy wódką.

11. W Mikronezji (państwo w Oceanii) mężczyznę noszącego krawat zmusza się do zakładania specjalnej obroży.

12. Dziewczęta z Oregonu (USA), które maja poniżej 18 lat, nie mogą pić kawy w miejscach publicznych po godzinie 19:00.

13. W Arkansas (USA) mężczyzna ma prawo bić swoją konkubinę pod warunkiem, że nie robi to częściej niż raz w tygodniu.

14. W Los Angeles (USA) mąż ma prawo bić żonę pasem, o ile szerokość pasa nie przekracza 3,6 cm. No chyba, że małżonka zgodzi się na ustępstwa.

15. W Tanzanii (Afryka) kategorycznie zakazane jest noszenie spódniczek mini. Kobieta za karę może trafić do wiezienia.

16. Na Alasce (USA) nie wolno budzić niedźwiedzi ze snu zimowego w celu zrobienia im fotografii.

17. Nauczyciele religii w polskich szkołach otrzymali poufny zakaz straszenia dzieci diabłem.

18. W San Francisco (USA) karalne jest mycie samochodów zużytą bielizną.

19. W Seattle (USA) młodym panienkom zakazano siadać na kolanach swoich sympatii w publicznych środkach lokomocji. Złamanie tego zakazu grozi karą wiezienia do pół roku.

20. Amatorzy teatru i kina w Begalu (Indie) pozbawieni są przyjemności oglądania scen pocałunku. Ministerstwo Oświaty twierdzi, że sceny erotyczne zmiękczają mózg.

21. W Provo (Utah, USA) obowiązuje przepis zabraniający wychodzenia psom z domu po godzinie 19:00.

22. W Polsce mężczyzn z widoczną ułomnością nie przyjmuje się do seminarium duchownego.

23. W Cleveland (Ohio, USA) prawo zakazuje kobietom nosić obuwie ze skóry, by mężczyźni nie oglądali ich nóg odbijających się w wypastowanych butach.

24. W miejscowości Tuscon (Arizona , USA) nie wolno kobietom nosić spodni. Mężczyznom nie wolno nosić szelek w Nogalcs (Arizona), a obcisłych spodni w Delaware (Connecticut).

25. Podrywanie kobiety na ulicy w Little Rock (Arkansas, USA) grozi miesiącem wiezienia.

26. W Turcji nietrzeźwych kierowców wywozi się 30 kilometrów od miejsca zamieszkania. Musza włóczyć się do domu piechotą. Pod groźbą kary więzienia zabrania się im wtedy korzystania z publicznych środków komunikacji.

27. W Maine (USA) zabronione jest słuchanie w niedzielę radiowych audycji rozrywkowych.

28. W Wirginii (USA) rytuały kościelne traktowane są z niezwykłą powagą. Jeśli ktoś zostanie przyłapany podczas mszy, np. na żuciu gumy, zostaje niezwłocznie zelżony przez wynajętych do tego celów pomocników pastora.

29. W Świdnicy w miejscach publicznych nie wolno przeklinać. Za używanie wulgarnych słów straż miejska karze mandatami w wysokości od 5 do 50 zł.

30. W kilku krajach afrykańskich za gwałt grozi pozbawienie gwałciciela męskości. Bez znieczulenia...

31. W Grecji mężczyzna spóźniający się do pracy może usprawiedliwić się twierdząc, ze kochał się z żoną.

32. Młodzież szwajcarska ma zakaz fotografowania się nago (cała postać). Może natomiast robić to "w częściach". Np. na jednym zdjęciu od pasa w górę, na drugim - od pasa w dół.

33. W Kalifornii (USA) ludziom bez uprawnień myśliwskich zabronione jest stawianie pułapek na myszy.

34. W miejscowości East Lake w Ohio (USA) obowiązuje zakaz kopania zwierząt. Kara za kopniecie np. psa to grzywna 25 dolarów i 10 dni więzienia.

35. W Libii w 1977 r. sąd, zgodnie z prawem islamskim, skazał na miesiąc wiezienia psa, który pogryzł człowieka.

36. W Chinach znalezienie u kogoś skóry pandy oznacza karę śmierci z klauzulą natychmiastowej wykonywalności.

37. W Teksasie (USA) obowiązuje zakaz uprawiania seksu w samochodach. Policjant, który nakryje parę na gorącym uczynku, zanim zbliży się do "miejsca przestępstwa" ma obowiązek trzykrotnie nacisnąć klakson w radiowozie i odczekać dwie minuty.

38. Biuro polityczne Komunistycznej Partii Kuby wydało zakaz przemawiania dłużej niż godzinę. Zasada nie obowiązuje Fidela Castro (średni czas przemówienia - 5,5 godziny).

39. Władze Sztokholmu nakazały usunąć z ulic billboardy z wizerunkiem chudej jak szczapa angielskiej modelki Georginii Grenville, bo następczyni tronu szwedzkiego, 20-letnia Victoria, cierpi na bulimię.

40. W Logan Country (Colorado, USA) karze się wiezieniem za pocałowanie śpiącej kobiety. A w Hariford (Connecticut, USA) zabronione jest całowanie żony w niedzielę.

41. Władze libańskiego wiezienia Roumieh zakażały skazanym nudzenia się w celach. Kiedy zaczynają się nudzić, maja głośno śpiewać, a wtedy organizuje się im zajęcia.

42. W Japonii obowiązuje nieformalny zakaz wykorzystywania przez pracownika wszystkich dni urlopu. Wykorzystanie całego urlopu budzi zgorszenie.

43. Na Florydzie (USA) niezamężne kobiety pójdą do wiezienia, jeśli będą skakać na spadochronie w niedzielę.

44. W Tanzanii (Afryka) pan młody składając przysięgę małżeńską, pod groźbą kary wiezienia musi powtarzać za urzędnikiem następujące słowa: "Niech się wykrwawię, niech mnie piorun roztrzaska, niech mnie zeżre krokodyl, niech ogłuchnę i oślepnę, niech stanę się żebrakiem, jeśli oszukam lub opuszczę żonę".

45. Właściciele domów publicznych w Tajlandii zakazali prostytutkom otwierania butelek pochwą. Sztuczka ta coraz częściej kończy się zranieniami. Zwolnienia lekarskie z tego powodu nie są honorowane.

46. W Oxfordzie (Wielka Brytania) wszystkie kobiety powyżej 16 roku życia objęte są zakazem obnażania się przed obiektywem aparatu fotograficznego, jeśli fotografem jest mężczyzna.

47. Po kolejnym napadzie pijanych słoni na wioskę Pradzapatibosi w stanie Assam (Indie), władze wprowadziły zakaz produkcji piwa z ryżu w lasach. Słonie natrafiwszy na leśne browary z lubością się opijały.

48. Angielska poetka, Donna McLean, przestraszona osiągnięciami w dziedzinie klonowania postanowiła, że nie pozwoli, żeby ktoś ją kiedyś sklonował i zastrzegła swój kod genetyczny w urzędzie patentowym.

49. Gubernator Tokio nakazał mieszkańcom miasta jedzenie mięsa wron, bo jest ich w stolicy za dużo. Włączenie wroniny do menu tokijczykow pozwoli zmniejszyć stada tych ptaków co najmniej o dwie trzecie.

50. W prowincji Ottawa (Kanada) trzynastu Indian wystąpiło do władz o wydanie zakazu płacenia za skalpy. Od 1756 r. obowiązuje tam bowiem rozporządzenie królewskiego gubernatora brytyjskiego Williama Lawrence'a zachęcające w ten sposób do skalpowania tubylców.

51. W miejscowości Saratosa (Floryda, USA) zakazane jest śpiewanie w slipkach.

52. W stanie Illinois (USA) kategorycznie zabronione jest wchodzenie do gmachu opery z pluszowym misiem.

53. W Arabii Saudyjskiej nie wolno nosić krzyża na szyi, ani przechowywać w domu Biblii.

54. Synod Rosyjskiej Cerkwi Prawosławnej domaga się zakazu stosowania nowej identyfikacji podatkowej. Hierarchowie stwierdzili, że w kody kreskowe wpleciono znaki przypominające szóstki, a to jest symbol antychrysta (słynne 666).

55. Egipski parlament postanowił, że kobieta będzie mogła skarżyć do sądu męża, który nie pozwoli jej podróżować.

56. W Tunezji kobiety Tuaregow (pustynni koczownicy) nie mogą patrzeć na obcych mężczyzn.

57. Radni warszawskiej gminy Centrum przyjęli uchwałę o zakazie sprzedaży alkoholu powyżej 4,5 procent w budynkach zajmowanych przez Sejm i Senat.

58. Szkoci domagają się wolnego od pracy poniedziałku. "British Medical Journal" opublikował wyniki badań, z których wynika, ze większość mężczyzn umiera w poniedziałek.

59. Król Tajlandii, Bhumibol Adyulyadej, wydal służbie zakaz dotykania dłonią szklanek, z których korzysta królewska rodzina.

60. W Cuernee (Illinois, USA) kobieta ważąca ponad 100 kg nie ma prawa jeździć konno w podkoszulku.

61. Anwar Ibrahim, szef resortu finansów Malezji, wydal zakaz hodowania kwiatów w doniczkach. Minister nakazuje obywatelom uprawiać w doniczkach warzywa.

62. W stanie Indiana (USA) małpom nie wolno palić papierosów.

63. W mieście Lelczyce (Białoruś) obowiązuje zakaz sprzedaży jajek. Jajka można nabyć wyłącznie w aptece, na receptę lekarską.

64. W Polsce zakazane jest noszenie przy sobie przedmiotów, w których ukryte jest ostrze (np. buty z wysuwającymi się kolcami lub laski ze szpikulcem). Zakaz nic nie mówi o tasakach lub półmetrowych nożach kucharskich.

65. W mieście Gary (Indiana, USA) obowiązuje zakaz chodzenia do teatru przed godziną szesnastą po zjedzeniu czosnku.

66. W Waszyngtonie (USA) absolutnie zakazany jest seks z dziewicą.

67. Prawo kanoniczne zakazuje udzielania ślubów poza murami świątyni, z wyjątkiem domu lub szpitala. Ostatnio władze kościelne odmówiły udzielania ślubów w samolocie, łodzi podwodnej i basenie.

68. W Iranie zakazane jest obejmowanie się par na ulicy i publiczne całowanie. Najniższą karą za te przewinienia jest 35 batów.

69. Także w Iranie, w toalecie nie można korzystać z gazety. W gazecie może bowiem znajdować się zdjęcie imama albo święte słowo.

70. W mieście Wichita (Kansas, USA) pobicie teściowej nie może być powodem rozwodu.

71. Na Kubie, po groźbą utraty auta, nie wolno wozić prywatnym samochodem nikogo oprócz najbliższej rodziny.

72. Na Spitsbergenie (wyspa norweska na Morzu Arktycznym) obowiązuje absolutny zakaz picia alkoholu.

73.Na Alasce (USA) prawo zabrania rozmawiania z niedźwiedziem.

74. W stanie Kentucky (USA) poślubienie po raz czwarty tej samej osoby grozi więzieniem.

75. W Waterwille (Maine, USA) zakazane jest publiczne wycieranie nosa.

76. Adiutant oficera angielskiej Gwardii Jej Wysokości Królowej Elżbiety II ma zakaz przyglądania się małżonce przełożonego.

77. Ustawa o języku polskim przewiduje 30 dni aresztu za posługiwanie się językiem obcym w nazewnictwie towarów, reklamie, instrukcjach obsługi.

78. Według przepisów Międzynarodowej Federacji Bokserskiej w ringu nie mogą występować brodaci zawodnicy.

79. W Oklahomie (USA) obowiązuje zakaz rzucania czarów na nauczycieli przez uczniów.

80. Psy z New Jersey (USA) nie mogą szczekać od 8 wieczorem do 8 rano.

81. W Oklahomie (USA) niezbędne jest specjalne pozwolenie burmistrza na kopulacje psów. W tym samym stanie, za strojenie niestosownych min do psa, płaci się grzywnę w wysokości 220 dolarów.

82. Prawo amerykańskie zabrania czynić wybory prezydenckie przedmiotem zakładów bukmacherskich. Amerykanie przez Internet robią zakłady w Europie.

83. Władze Rumunii wydały zakaz wjazdu na swoje terytorium brudnym samochodom.

84. W Pekinie (Chiny) w wielu barach obowiązuje zakaz wstępu brzydkim kobietom.

85. W wielu miastach i wioskach Afganistanu mężczyźni bez bród nie mają prawa do pracy i żadnych usług. Urzędnicy państwowi musza ponadto w czasie pracy nosić turbany.

86. Polski strażnik nie może mieć wąsów. Rozporządzenie MSWiA głosi: "osoby noszące brody i bokobrody oraz długie włosy i wąsy, a także nie przestrzegające bieżącego golenia zarostu twarzy nie mogą brać udziału w działaniach ratowniczych".

87. W Turcji kandydat na studenta musi być ogolony. Na studia nie są przyjmowani także kandydatki w chustach na głowach.

88. W waszyngtońskim metrze (USA) obowiązuje zakaz jedzenia i picia.

89. Prawo kościoła rzymsko-katolickiego zakazuje homoseksualistom malowania świętych obrazów.

90. W stanie Minnesota (USA) kobieta, która przebierze się za świętego Mikołaja może trafić do więzienia na 30 dni.

91. Fan klub viagry w Sydney (Australia) domaga się wprowadzenia zakazu stosowania tego leku do innych celów. Okazuje się, ze australijskie gospodynie dodają niebieskie tabletki do wody w wazonach, co o tydzień przedłuża żywot ciętych kwiatów.

92. Zdaniem polskich duchownych oglądanie filmu pt. "Ksiądz" (historia duszpasterza-homoseksualisty) jest ciężkim grzechem.

93. W Polsce nadal obowiązuje zakaz fotografowania dworców kolejowych.

94. W Haletrophe (Maryland, USA) podlega sankcji prawnej publiczne całowanie się dłużej niż przez sekundę.

95. W Libanie obowiązuje zakaz tracenia dziewidztwa przed ślubem. Jeśli mąż udowodni, że oblubienica nie była dziewica, ma prawo odesłać ją z powrotem do rodziców.

96. W tym samym Libanie zakazano dokonywanie zabiegów kosmetycznych, które przed ślubem "przywracają" dawno utracone dziewictwo.

97. Rzecznicy praw zwierząt domagają się od rządu Szwajcarii wprowadzenia zakazu eksportu psów do krajów azjatyckich. Zakaz ma uchronić słynne bernardyny przed zjedzeniem.

98. Indianki z plemienia Yanomami (żyją w Wenezueli i Brazylii) od dwóch lat mają zakaz rodzenia dziewczynek. Za urodzenie dziecka płci żeńskiej grozi publiczna chłosta.
99. Władze filipińskie zakazały latania samolotami pasażerskimi spadochroniarzom. Zakaz wprowadzono po tym, jak jeden ze skoczków chciał uprowadzić samolot grożąc pilotowi granatem, po czym zabrał pasażerom pieniądze oraz kosztowności i wyskoczył z samolotu.

--
Ilyë i né olorelya,
I ná ar nauva apalúmessë,
Nai lá wiluva as quildeva súya,
Nan nai nauva ilyessë!