3 maja

Wydarzenia w Polsce

* 1660 - W Oliwie zawarto pokój pomiędzy Polską a Szwecją, na mocy którego Jan II Kazimierz zrzekł się praw do tronu szwedzkiego, a Polska zatrzymała część Inflant.
* 1791 - Uchwalona została Konstytucja 3 Maja.
* 1815 - Powstała Rzeczpospolita Krakowska (Wolne Miasto Kraków).
* 1819 - Walerian ÂŁukasiński utworzył w Warszawie Wolnomularstwo Narodowe.
* 1915 - I wojna światowa: w bitwie pod Gorlicami wojska niemieckie i austriackie pokonały wojska rosyjskie.
* 1921 - Wybuchło III powstanie śląskie.
* 1940 - II wojna światowa: polska załoga przejęła od Wielkiej Brytanii niszczyciel ORP Garland.
* 1941 - II wojna światowa: polska załoga przejęła od Wielkiej Brytanii niszczyciel ORP Krakowiak (ex-HMS Silverton).
* 1942 - II wojna światowa: w Palestynie rozpoczęło się formowanie 3 Dywizji Strzelców Karpackich.
* 1943 - II wojna światowa: organizacja "Wawer" przeprowadziła w Warszawie audycję megafonową.
* 1944 - II wojna światowa: powołano Krajową Radę Ministrów.
* 1945 - II wojna światowa: 1 Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka opanowała rejon Westerstede.
* 1945 - II wojna światowa: 1 Armia Wojska Polskiego sforsowała rzekę Hawelę i osiągnęła linię rzeki ÂŁaby w okolicach miasta Sandau.
* 1946 - W Krakowie patriotyczne manifestacje zostały brutalnie rozpędzone przy użyciu wojska.
* 1961 - Film Jerzego Kawalerowicza Matka Joanna od Aniołów otrzymał nagrodę specjalną na Festiwalu Filmowym w Cannes.
* 1966 - Na Jasnej Górze odbyły się uroczyste obchody Tysiąclecia Chrztu Polski.

Wydarzenia na świecie

* 1798 - I Legia generała Jana Henryka Dąbrowskiego wkroczyła do Rzymu.
* 1815 - Na kongresie wiedeńskim zawarto układ w sprawie utworzenia Królestwa Polskiego.
* 1830 - W Anglii rozpoczęła działalność pierwsza regularna kolejowa linia pasażerska.
* 1937 - Amerykańska pisarka Margaret Mitchell otrzymała nagrodę Pulitzera za powieść Przeminęło z wiatrem.
* 1945 - II wojna światowa: Samolotny RAF omyłkowo zatopiły statki: SS Cap Arcona, Thielbek i Athen, na pokładzie których znajdowało się 7700 Żydów.
* 1945 - II wojna światowa: Japończycy skapitulowali w Rangunie.
* 1946 - W Tokio rozpoczął rozprawę Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu.
* 1952 - Rozpoczęła nadawanie polska sekcja rozgłośni Radia Wolna Europa.
* 1997 - Tony Blair został najmłodszym od ponad stu lat premierem Wielkiej Brytanii.
* 1997 - Rosyjski szachista Garri Kasparow rozpoczął partię szachów z supernowoczesnym komputerem IBM Deep Blue.

· 

12 listopada jest 316. (w latach przestępnych 317.) dniem w kalendarzu gregoriańskim. Do końca roku pozostaje 49 dni.

Święta
imieniny: Aureliusz, Benedykt, Cibor, Czcibor, Emilian, Gabriel, Izaak, Jan, Jonasz, Jozafat, Konradyn, Konradyna, Krystyn, Kunibert, Marcin, Mateusz, Nila, Nilus, Publiusz, Renat, Renata, Witold i Witolda.
Liberia - Dzień Pamięci
Tajwan - Urodziny Sun Jat-sena
Timor Wschodni - Dzień Santa Cruz

Wydarzenia w Polsce
1454 - Kazimierz IV Jagiellończyk wydał w Nieszawie statut, na mocy którego wszelkie ważne decyzje państwowe były uzależnione od szlacheckich sejmików.
1669 - Zerwano po raz pierwszy w dziejach sejm koronacyjny.
1922 - Odbyły się pierwsze w historii wybory do Senatu (w wyborach do Sejmu głosowano 5 listopada).
1948 - Ordynariusz lubelski, ks. bp Stefan Wyszyński, otrzymał nominację na arcybiskupa gnieźnieńskiego i warszawskiego oraz prymasa Polski.
1982 - Lech Wałęsa został zwolniony z internowania.
1989 - W Krzyżowej odprawiono Mszę Pojednania, w której udział wzięli premier Tadeusz Mazowiecki i kanclerz Niemiec Helmut Kohl.
2006 - Odbyły się wybory samorządowe, w tym 1. tura bezpośrednich wyborów wójtów, burmistrzów i prezydentów miast.

Wydarzenia na świecie
1847 - Sir James Young Simpson po raz pierwszy użył do znieczulenia chloroformu.
1912 - Na Lodowcu Rossa (Antarktyda) znaleziono zamrożone ciała Roberta Scotta i jego ekipy.
1914 - Turcja wypowiedziała wojnę państwom ententy.
1918 - Austria została republiką.
1927 - Lew Trocki został wydalony z Komunistycznej Partii Związku Radzieckiego.
1933 - Hugh Gray jako pierwszy sfotografował potwora z Loch Ness.
1942 - II wojna światowa: rozpoczęła się bitwa pod Guadalcanal.
1948 - W Tokio Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu skazał wszystkich oskarżonych japońskich wojskowych za dokonane zbrodnie w czasie II wojny światowej.
1979 - Prezydent Jimmy Carter wstrzymał import ropy naftowej z Iranu w związku z wydarzeniami w amerykańskiej ambasadzie w Teheranie.
1980 - NASA: sonda Voyager 1 zbliżyła się do Saturna i wykonała pierwsze fotografie jego pierścieni.
1982 - Jurij Andropow został wybrany na pierwszego sekretarza radzieckiej partii komunistycznej po śmierci Breżniewa.
1990 - Książę Akihito został 125. cesarzem Japonii.
1991 - Masakra w Dili - indonezyjska armia otworzyła ogień do studentów biorących udział w pogrzebie kolegi na cmentarzu Santa Cruz w Dili na Timorze; zginęło 270 osób, następne 250 uznano za zaginione.
1996 - Boeing 747 linii lotniczych Saudi Arabian Airlines i kazachski, towarowy Ił-76 zderzyły się koło Nowego Delhi w Indiach. Zginęło 349 pasażerów i członków załogi.
1998 - Daimler-Benz połączył się z Chryslerem tworząc nową korporację Daimler-Chrysler.
2001 - Airbus A300 linii lotniczych American Airlines rozbił się po starcie z lotniska im. Johna F. Kennedy'ego w Nowym Jorku. Zginęło 260 pasażerów i członków załogi, którzy byli na pokładzie.
2004 - Miał miejsce pogrzeb Jasera Arafata w jego kwaterze w Ramallah na Zachodnim Brzegu Jordanu.
2006 - Osetia Południowa w referendum opowiedziała się za niepodległością od Gruzji.

Urodzili się
1817 - Bahaullah, perski przywódca religijny, założyciel bahaizmu (zm. 1892)
1842 - Franciszka Siedliska, błogosławiona, polska zakonnica, założycielka Zgromadzenia Sióstr Nazaretanek (zm. 1902)
1842 - Sir John Rayleigh, angielski fizyk, laureat Nagrody Nobla (zm. 1919)
1898 - Leopold Okulicki, polski generał, komendant Armii Krajowej (zm. 1946)
1898 - Henryk Sucharski, polski oficer, dowódca obrony Westerplatte (zm. 1946)
1929 - Grace Kelly, księżna Monako, amerykańska aktorka (zm. 1982)

Zmarli
607 - Bonifacy III, papież (ur. ?)
1035 - Kanut Wielki, król Anglii, Norwegii i Danii (ur. 996/997)
1094 - Duncan II, król Szkocji (ur. ok. 1060)
1434 - Ludwik III Andegaweński, książę Andegawenii, książę Kalabrii (ur. 1403)
1623 - Jozafat Kuncewicz, święty, polski duchowny unicki, arcybiskup połocki (ur. ok. 1580) 1738 - Teodor Potocki, polski duchowny katolicki, prymas Polski (ur. 1664)
1978 - Tadeusz Fijewski, polski aktor (ur. 1911)

za wikipedią...

święta:

Święto Narodowe Trzeciego Maja
Japonia - Święto Konstytucji
ONZ - Międzynarodowy Dzień Wolności Prasy
Uroczystość Najświętszej Maryi Panny Królowej Polski

urodzili się:

1469 - Niccolo Machiavelli, włoski pisarz, historyk i dyplomata
1891 - Michaił Bułhakow, rosyjski pisarz, autor "Mistrza i Małgorzaty"
1898 - Golda Meir, izraelska polityk, premier Izraela
1903 - Bing Crosby, amerykański aktor i piosenkarz
1933 - James Brown, amerykański piosenkarz, "ojciec chrzestny" soulu
1942 - Antoni Piechniczek, trener piłkarski, selekcjoner drużyny narodowej
1945 - Zygmunt Maszczyk, polski piłkarz, reprezentant Polski
1945 - Tadeusz Rydzyk, założyciel Radia Maryja i Telewizji Trwam
1947 - Lesław Ćmikiewicz, polski piłkarz, trener piłkarski, reprezentant Polski
1951 - Jan Krzysztof Bielecki, polski ekonomista i polityk, premier Polski
1957 - Ewa Sałacka, polska aktorka i publicystka filmowa

zmarli:

1985 - Wojciech Bellon, polski pieśniarz, balladzista
1987 - Dalida, francuska piosenkarka
1991 - Jerzy Kosiński, amerykański pisarz polskiego pochodzenia

wydarzyło się w Polsce:

1660 - W Oliwie zawarto pokój pomiędzy Polską a Szwecją, na mocy którego Jan II Kazimierz zrzekł się praw do tronu szwedzkiego, a Polska zatrzymała część Inflant
1791 - Uchwalona została Konstytucja 3 Maja ARTYKUŁ
1815 - Powstała Rzeczpospolita Krakowska (Wolne Miasto Kraków).
1819 - Walerian Łukasiński utworzył w Warszawie Wolnomularstwo Narodowe
1915 - I wojna światowa: w bitwie pod Gorlicami wojska niemieckie i austriackie pokonały wojska rosyjskie.
1921 - Wybuchło III powstanie śląskie.
1940 - II wojna światowa: polska załoga przejęła od Wielkiej Brytanii niszczyciel ORP Garland.
1941 - II wojna światowa: polska załoga przejęła od Wielkiej Brytanii niszczyciel ORP Krakowiak.
1942 - II wojna światowa: w Palestynie rozpoczęło się formowanie 3 Dywizji Strzelców Karpackich.
1943 - II wojna światowa: organizacja "Wawer" przeprowadziła w Warszawie audycję megafonową.
1945 - II wojna światowa: 1 Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka opanowała rejon Westerstede.
1946 - W Krakowie patriotyczne manifestacje zostały brutalnie rozpędzone przy użyciu wojska.
1961 - Film Jerzego Kawalerowicza Matka Joanna od Aniołów otrzymał nagrodę specjalną na Festiwalu Filmowym w Cannes.
1966 - Na Jasnej Górze odbyły się uroczyste obchody Tysiąclecia Chrztu Polski.

wydarzyło się na świecie:

1798 - I Legia generała Jana Henryka Dąbrowskiego wkroczyła do Rzymu.
1815 - Na kongresie wiedeńskim zawarto układ w sprawie utworzenia Królestwa Polskiego.
1830 - W Anglii rozpoczęła działalność pierwsza regularna kolejowa linia pasażerska.
1937 - Amerykańska pisarka Margaret Mitchell otrzymała nagrodę Pulitzera za powieść Przeminęło z wiatrem.
1945 - II wojna światowa: Samoloty RAF omyłkowo zatopiły statki: SS Cap Arcona, Thielbek i Athen, na pokładzie których znajdowało się 7700 Żydów.
1945 - II wojna światowa: Japończycy skapitulowali w Rangunie.
1946 - W Tokio rozpoczął rozprawę Międzynarodowy Trybunał Wojskowy dla Dalekiego Wschodu.
1952 - Rozpoczęła nadawanie polska sekcja rozgłośni Radia Wolna Europa ARTYKUŁ
1997 - Tony Blair został najmłodszym od ponad stu lat premierem Wielkiej Brytanii.
1997 - Rosyjski szachista Garri Kasparow rozpoczął partię szachów z supernowoczesnym komputerem IBM Deep Blue.
2006 - Rejon wysp Tonga nawiedziło trzęsienie ziemi o sile 7,8°R.

http://www.psz.pl/content/view/4328/30/
Mariusz Marchliński: Amerykańska tarcza antyrakietowa – aspekty techniczne i geostrategiczne

prezydent Stanów Zjednoczonych, Ronald Reagan zapowiedział „nową erę” w dziedzinie wyścigu zbrojeń [1]. Od tej pory zbrojenia miały objąć również przestrzeń kosmiczną. W 1984 roku utworzono Inicjatywę Obrony Strategicznej [2]. Krytycy nadali wkrótce temu programowi nazwę „gwiezdnych wojen” ze względu na to, że oparty był on na umieszczonych w kosmosie technologiach, takich jak lasery czy strumienie cząsteczkowe. Celem I.O.S. było uczynienie z rakiet nuklearnych pocisków przestarzałych i nieskutecznych. Jednostronna gwarancja przetrwania zastąpiłaby w ten sposób obustronną gwarancję zniszczenia. Do momentu rozpadu ZSRR w 1991 r. nie udało się jednak Amerykanom wypracować skutecznego systemu obrony przeciwrakietowej, działającego z kosmosu, zaś koniec zimnej wojny przyczynił się do zakończenia prac nad tym projektem.
Mimo końca zimnej wojny pomysł obrony przeciwrakietowej nie odszedł jednak do lamusa. W 1993 roku za prezydentury Billa Clintona postanowiono powołać bardziej zaawansowaną formę obrony przed rakietami balistycznymi [3]. W 2002 roku powołano natomiast Agencję Obrony Rakietowej [4].

Żadna doktryna w polityce obronnej nie powstaje w próżni. Wszystko jest związane z sytuacją na arenie międzynarodowej i dopasowaniem się Stanów Zjednoczonych do zmiany w układzie globalnych sił. Od momentu ogłoszenia nowej doktryny obronnej przez USA w roku 1983 można było obserwować kluczowe i strategiczne wydarzenia na mapie światowej polityki, które niejako zmusiły władze supermocarstwa do odpowiedniej reakcji. Konflikty zbrojne na Bliskim Wschodzie, udane próby z rakietami jądrowymi czy pokaz siły chińskiej w okolicy Tajwanu zmobilizowały USA do zrewidowania swojej polityki obronnej [5].

W styczniu 2001 roku urząd prezydenta USA objął George W. Bush, który nie ukrywał, że należy odejść od zasady multilateralizmu na rzecz unilateralizmu. Wyrazem tego były pierwsze decyzje podjęte przez Busha w obszarze polityki międzynarodowej, tj.
1. Odrzucenie Protokółu z Kioto, dotyczącego redukcji emisji gazów cieplarnianych.
2. Odrzucenie statutu Międzynarodowego Trybunału Karnego, którego celem jest sądzenie zbrodniarzy wojennych.
3. Odrzucenie traktatu o całkowitym zakazie prób z bronią jądrową.
4. Odrzucenie konwencji o zakazie stosowania min przeciwpiechotnych.
5. Wycofanie się w 2002 roku z traktatu o obronie antyrakietowej [6].

Również zamachy terrorystyczne dokonane na Stany Zjednoczone 11 września 2001 roku przyniosły skutek w postaci zrewidowania dotychczasowej polityki zagranicznej USA [7].

Oficjalnym powodem wycofania się USA z radziecko-amerykańskiego Układu o ograniczeniu systemów obrony przeciwrakietowej (ABM) było niedostosowanie mechanizmów ABM do zagrożeń nowej ery, tzn. potencjalnej możliwością użycia rakiet przez grupy lub państwa wspierające terroryzm oraz ostre zapisy układu, które blokowały rozwój narodowego systemu obrony rakietowej [8]. Z datą wycofania się USA z układu ABM rozpoczął się proces rozbudowy na szeroką skalę amerykańskiej tarczy rakietowej, która już nie tylko miała chronić Waszyngton i bazy z wyrzutniami pocisków balistycznych, ale również całe terytorium Stanów Zjednoczonych [9]. Dodatkowo umożliwia władzom amerykańskim otwarcie „parasola” ochronnego dla ewentualnych prewencyjnych działań militarnych.

Aspekty techniczne

Amerykańska tarcza antyrakietowa łączy w całość elementy rozmieszczone na lądzie, powietrzu i w przestrzeni kosmicznej i ma obejmować wszystkie poziomy obrony – od strategicznego, poprzez operacyjny do taktycznego [10]. System Missile Defense ma posiadać zdolność do przechwytywania rakiet balistycznych agresora niezależnie od miejsca ich wystrzelenia i fazy lotu w jakim się znajduje, jak i zasięgu. W systemie wyróżniamy różne rodzaje rakiet balistycznych [11], przed atakiem których mają chronić oraz fazy [12], w których pociski mają zostać zestrzelone przez rakietę przechwytującą (interceptor). Dlatego architektura systemu MD ma charakter wielowarstwowy, pozwalający na niszczenie obcych rakiet w ich startowej (boost phase), środkowej (medium phase) oraz końcowej (terminal phase) fazie lotu [13].

W pierwszej fazie lotu, wystrzelona przez stronę atakującą rakieta balistyczna ma być przechwytywana przez systemy broni laserowej w sektorze powietrznym i kosmicznym. Strategiczną rolę w tej warstwie systemu będzie spełniał Interceptor Energii Kinetycznej umieszczony na platformie kosmicznej lub naziemnej oraz laser na pokładzie zmodernizowanego samolotu typu Boeing 747 lub na platformie kosmicznej. Informacje dla bazy dowodzenia będą pochodziły z licznych sensorów-satelitów obserwacji i śledzenia rakiet w podczerwieni rozmieszczonych w przestrzeni kosmicznej, naziemnych radarów wczesnego ostrzegania oraz radiolokatorów kierowania ogniem bazowania naziemnego lub morskiego [14].

Pierwsza faza lotu rakiety jest ważna ze względu na możliwość zestrzelenia jej w początkowym etapie wzlotu. Rakieta porusza się wolno z powodu przyciągania ziemskiego. Wymaga to jednak zastosowania zaawansowanej technologii, wykrycia, identyfikacji i szybkiej reakcji broni niszczącej [15].
Zestrzelenie rakiety w tej fazie pozwala ograniczyć negatywne skutki radiologiczne, biologiczne lub chemiczne, bowiem rakieta niszczona jest nad terytorium wroga lub państwa trzeciego. Dzięki temu posunięciu zadziała system odstraszający wobec agresora, który może ponieść najbardziej dotkliwe skutki wystrzelenia rakiety. W ten sposób Stany Zjednoczone mogą czuć się całkowicie bezpieczne.

W środkowej fazie rakieta będzie niszczona w strefie pozaatmosferycznej przez wyrzutnie przechwytujących rakiet naziemnych. Bazy z wyrzutniami rozmieszczono lub rozmieści się w Stanach Zjednoczonych, Europie i na innych kontynentach. Stosowane będą również wyrzutnie rakietowe zainstalowane na statkach morskich. Do przechwycenia rakiet balistycznych stosuje się technologię hit to kill przy użyciu energii kinetycznej powstałej w chwili zderzenia pocisku bojowego z antyrakietą.

Środkowa faza lotu rakiety jest optymalną (pod pewnymi warunkami) do zestrzelenia, bowiem można dokładnie przewidzieć tor lotu rakiety oraz rozpoznać cel, który ma osiągnąć pocisk w końcowej fazie lotu. Mankamentem tej fazy lotu jest oddzielenie się rakiety od silników oraz wypuszczenie „wabików”, które mają zmylić antyrakietę. Stąd potrzebne są radary, które wyizolują „wabiki” od właściwej rakiety [16].

Zarządzanie systemem

Architektura systemu MD integruje w jedną całość cztery amerykańskie ośrodki dowodzenia, tj. Dowództwo Strategiczne (US Strategic Command, Nebraska), Dowództwo Pacyfiku (US Pacific Command, Hawaje), Dowództwo Północne (US Northern Command, Vandenberg) i Narodowe Centrum Dowodzenia Wojskowego (National Military Command Center, Pentagon) [17].

Struktura systemu amerykańskiej tarczy rakietowej

Amerykańska tarcza rakietowa składa się z kilku systemów i podsystemów. Jednym z nich jest satelita zainstalowany w przestrzeni kosmicznej, który ma prowadzić obserwację i śledzenie w podczerwieni miejsca startu rakiet agresora oraz tor lotu w fazie wzlotu. Z kolei satelity umiejscowione na niskiej orbicie wyśledzą tor lotu rakiety w poziomej fazie lotu. Będą miały również możliwość rozróżnienia głównej rakiety od „wabików”. Liczy się szybkość wykrycia startującej rakiety i dokładne naprowadzenie przeciwrakiety. Są to nowe typy satelitów wczesnego ostrzegania nad którymi trwają prace badawcze. Wstępna zdolność operacyjna ma być osiągnięta do 2011 roku [18].

Obecnie gotowe do działania są stacje radarowe wczesnego ostrzegania umieszczone na lądzie w Cape Cod, Clear i Beale w USA oraz w Thule na terytorium Grenlandii i w Fylingdales w Wielkiej Brytanii. Radary na Grenlandii i w Wielkiej Brytanii podlegają modernizacji. Ich zasada działania jest identyczna z systemem, który będzie zainstalowany w kosmosie [19].

Podsystem Energii Kinetycznej

Interceptory Energii Kinetycznej będą przechwytywały rakiety balistyczne agresora w fazie startu. System będzie się składał z ruchomych wyrzutni naziemskich, morskich i kosmicznych. Kluczowym elementem tego systemu jest opracowanie technologii, która pozwoli na zestrzelenie rakiety krótkiego i średniego zasięgu. Ten element znajduje się w fazie badań i może być gotowy do użycia do 2014 roku [20].

System laserowy

Kolejnym elementem tej skomplikowanej układanki jest system laserów powietrznych i kosmicznych. Celem systemu będzie zniszczenie rakiety agresora w jej początkowej fazie lotu nad jego terytorium. Narzędziem do tego ma być latający laser YAL-IA na pokładzie zmodernizowanego samolotu Boeing 747-400 z zamontowanym potężnym Airborne Laser (ABL). Laser ma być mieszanką energii i chemii, bowiem w jego składzie jest tlen i jod. Dzięki zastosowaniu tak silnej technologii rakietę agresora będzie można zniszczyć na odległość minimum 450 km [21]. Super laser ma niszczyć rakiety o średnim i dalekim (międzykontynentalnym) zasięgu w fazie startu.
W 2007 roku powinno nastąpić przyspieszenie prac nad programem latającego lasera. Do chwili obecnej wykonano ok. 70 odpaleń lasera. Również w 2007 roku planowane są testy związane z kalibrowaniem lasera do działań w atmosferze oraz śledzeniem celów. Realne zestrzelenie celu planowane jest na 2009 rok, ale ograniczenia wydatków budżetowych najprawdopodobniej przesuną termin na kolejne lata [22].

Podsystemy naziemne

Aegis to system obrony przeciwrakietowej operowania morskiego. Jego celem będą rakiety krótkiego i średniego zasięgu a w przyszłości także międzykontynentalne znajdujące się w fazie poziomej lotu. Przeciwrakiety zostaną zainstalowane na pokładzie niszczycieli klasy Arleigh Burke oraz na krążownikach klasy Ticonderoga. Okręty wyposażone w radary mogą śledzić 100 celów równocześnie [23].

THAAD (Terminal High Altitude Area Defense – system obrony przeciwrakietowej przeznaczony do obrony teatru działań), służyć ma do przechwytywania głowic rakiet balistycznych w wysokich warstwach atmosfery, w ostatniej fazie lotu. Na początku 2007 roku firma Lockheed Martin Missile Systems otrzymała kontrakt na produkcję seryjną pierwszego zestawu [24].

MEADS (System Obrony Powietrznej Średniego Zasięgu) jest włosko – amerykańsko - niemieckim projektem, który zakłada połączenie nowszego wariantu pocisków PAC-3 z nowymi stacjami radiolokacyjnymi, znacznie zwiększającymi elastyczność użycia systemu. MEADS ma być elementem europejskiego systemu obrony przeciwrakietowej [25].

PAC-3 jest to nowa wersja pocisków rakietowych Patriot (matrycowo fazowane śledzenie przechwytujące cel) wchodzących w system obrony powietrznej (ADS, Air Defence System) złożony z kierowanych pocisków rakietowych ziemia-powietrze używany przez Armię Stanów Zjednoczonych i jej kilkunastu sojuszników. Jedna bateria zawiera 16 rakiet. Produkowany jest przez amerykańską firmę zbrojeniową Raytheon. System Patriot, zastąpił przestarzały technologicznie poprzedni system Nike-Hercules i jest obecnie podstawowym systemem obrony powietrznej średniego lub dalekiego zasięgu użytkowanym przez amerykańską armię. Zastąpił także poprzedni taktyczny system obrony powietrznej średniego zasięgu HAWK. System w założeniach był zaprojektowany do niszczenia rakiet dalekiego zasięgu i zaczął pełnić rolę podstawowego elementu systemu rakiet antybalistycznych (ABM, Anti Ballistic Missile). W 2012 roku planowane jest włączenie rakiet Patriot do projektowanego obecnie systemu obrony antyrakietowej MEADS (Medium Extended Air Defence System) [26].

Koordynacją całego systemu zajmuje się Dowodzenie, Łączność i Zarządzanie Polem Walki. Celem systemu jest przetwarzanie i zbieranie danych, przechwytywanie rakiet agresora, wystrzelenie przeciwrakiet, ocena skuteczności przechwycenia i ewentualne ponowne odpalenie rakiety w razie braku zniszczenia obiektu.

Funkcjonowanie całego systemu

Całość programu obrony przeciwrakietowej Global Missile Defense wykorzystuje interceptory, rakiety przechwytujące pociski balistyczne po ich wejściu w atmosferę (Ground Based Interceptors). Trzystopniowa rakieta o masie 19.5 tony bazuje w podziemnych tunelach. Jej zasięg wynosi około 5 tys. km. Po wyniesieniu na orbitę osiąga prędkość 8.3 km/s. Przed celem od ostatniego stopnia GBI oddziela się urządzenie przechwytujące EKV (Exoatmospheric Kill Vehicle), które składa się z termowizora i miniaturowego silnika. Urządzenie lecące z prędkością 15 km/s niszczy cel, zderzając się z nim. Samo waży zaledwie 54 kg. System samonaprowadzania EKV wykorzystuje odbite od celu promieniowanie radaru Raytheon XBR (X-Band Radar). Jego głównym elementem jest potężna antena o powierzchni 384 mkw., składająca się z prawie 70 tys. modułów obracających się wewnątrz kulistej kopuły o średnicy 36.6 m. XBR jest zdolny wykrywać cele o wielkości piłki bejsbolowej znajdujące się w odległości 5 tys. km. Stacja radiolokacyjna odróżnia pocisk jądrowy od elementów systemu zmylenia rakiet, czyli lokalizuje cel i wylicza parametry przechwycenia. Na początku GBI jest sterowana programowo, tzn. antyrakieta doprowadzana jest do celu znajdującego się w odległości 600-800 km, gdzie jest on niszczony przez EKV” [27].

Key points negocjacji

W toku negocjacji pojawiają się informacje, że w zamian za zgodę na umieszczenie bazy systemu antyrakietowego, Amerykanie mogliby przekazać Polsce system THAAD (Terminal High Altitude Area Defense), a nie Patriot [28]. Oba systemy - Patriot PAC-3 i THAAD - są elementami ostatniej linii obrony rakietowej. THAAD ma trzykrotnie większy zasięg, ale został zaprojektowany z myślą o rażeniu pocisków rakietowych, a nie samolotów, nie jest tak uniwersalny jak Patriot w odmianie PAC- 3. Pociski THAAD są z założenia przeznaczone do zwalczania balistycznych pocisków rakietowych bliskiego i średniego zasięgu i do wzmacniania obrony rakietowej wojsk czy zadanych rejonów w razie pojawienia się nowego zagrożenia. Wprowadzenie ich do polskiej obrony powietrznej nie byłoby racjonalne z narodowego punktu widzenia, nie miałoby także sensu z punktu widzenia Sojuszu Północnoatlantyckiego [29].

Na początku stycznia 2007 r. zostało złożone pierwsze zamówienie na seryjną produkcję zestawów THAAD i pod koniec 2008 r. USA powinny mieć łącznie 20-30 pocisków systemu THAAD oraz ponad 700 pocisków PAC-3, THAAD będzie też z pewnością znacznie droższy niż PAC-3. USA będą jeszcze przez wiele lat miały relatywnie niewiele systemów THAAD i wiele obszarów, na których może teoretycznie być konieczne wzmocnienie obrony rakietowej. Zatem przekazywanie ich komukolwiek jest mało prawdopodobne. Co innego sprzedaż - tu zainteresowanie wyraziły wstępnie Japonia, Izrael i inne państwa bliskowschodnie. Przejęcie przez Polskę systemu THAAD nie miałoby sensu - lepszym pomysłem jest wykorzystanie do obrony Polski i pośrednio ewentualnej bazy zestawów Patriot PAC-3 i zintegrowanie ich z polską obroną powietrzną. Amerykanie mogą natomiast chcieć wzmocnić obronę bazy i oprócz systemu Patriot zastosować THAAD, przerzucany w razie kryzysu [30].
Jeżeli strona polska zdecyduje się na instalacje[31] amerykańskiej tarczy rakietowej to wydaje się, że powinna w negocjacjach pomiędzy rządem polskim a rządem amerykańskim wyodrębnić kilka ważnych elementów.

By skutecznie chronić całą Polskę, trzeba zainstalować w naszym kraju pociski Patriot. To baterie krótkiego zasięgu, przeznaczane do osłony konkretnych miejsc. Z pewnością jednak rozmieszczenie trzech-czterech baterii do ochrony bazy plus np. w pobliżu Warszawy jest sensowne. Patrioty mają Niemcy i Holendrzy, dlaczego nie mieliby ich mieć Polacy? Trzeba rozstrzygnąć, kto za to będzie płacił. Czy będą to baterie polskie, czy amerykańskie? Każda bateria mająca 50-100 pocisków to koszt kilkuset milionów dolarów. Dziś Ameryka przeżywa niedobór tych rakiet - ma zapas zaledwie 500 pocisków, a rozmieściła właśnie dodatkowe baterie w krajach Zatoki Perskiej, by bronić je przed zagrożeniem ze strony Iranu. Polska znalazłaby się więc na liście oczekujących, ale przecież patriotów nie potrzebujemy już dziś. Za kilka lat sytuacja się zmieni, bo produkcję tych rakiet wkrótce zacznie Japonia. Patrioty to bardzo nowoczesna broń, dwie-trzy generacje do przodu w porównaniu ze zmodernizowanym postradzieckim systemem obrony powietrznej, jakim dziś dysponuje Polska [32].

Polska powinna starać się o rozmieszczenie nie patriotów [33], lecz jeszcze nowszej wersji systemu THAAD, chroniącej również przed pociskami krótkiego zasięgu. Ma on być ukończony w 2009 r., czyli wtedy, gdy ewentualnie ruszy budowa bazy na terytorium Polski. Rozmieszczenie w Polsce dwóch stanowisk THAAD - np. jednego pod Gdańskiem i jednego pod Krakowem - osłoniłoby cały nasz kraj [34].

Innym rozwiązaniem może być przyłączenie się Polski do konsorcjum MEADS, opartego o pociski PAC-3 i europejskie systemy radarowe. Jest to system natowski, który ma być gotowy w 2014 roku. Technologia również oparta na najnowocześniejszych rozwiązaniach wojskowych. Dzięki przyłączeniu się do tego projektu w Polsce rozwinąłby się sektor badawczo-rozwojowy [35]. Polskie władze nie powinny jednak patrzeć na tę sprawę z perspektywy wartego kilkaset milionów uzbrojenia. Muszą zdecydować, czy tak ważna baza USA na terytorium Polski w perspektywie kilkudziesięciu lat zwiększa, czy zmniejsza bezpieczeństwo i strategiczne znaczenie Polski. Tylko to może nam pomóc w odpowiedzi na pytanie, czy lokalizacja bazy się Warszawie opłaca, czy też nie. W tym miejscu należy przypomnieć słowa Radosława Sikorskiego, byłego Ministra Obrony Narodowej, który stwierdził, że: „każda tego typu decyzja [36] musi per saldo zwiększyć zdolności obronne Polski, także po uwzględnieniu ewentualnych kontrposunięć państw ościennych” [37]. W innym miejscu mówi, że: „Myślę, że polska opinia publiczna nie zrozumiałaby, gdyby Amerykanie zabiegali o budowę w naszym kraju bazy, która miałaby chronić przed atakiem rakietowym głównie Stany Zjednoczone, a nie poparliby naszych starań o instalację, na której zależy Polsce” [38].

Porządek międzynarodowy

Po 11 września Stany Zjednoczone wybrały kierunek militaryzacji świata bez oglądania się na innych partnerów sceny międzynarodowej. Amerykańska tarcza rakietowa to jeden z zasadniczych elementów nowej doktryny polityki międzynarodowej USA. Doktryna nowej ery wyścigu zbrojeń powoduje zwiększenie wydatków budżetowych na sektor obronny. Według raportów Sztokholmskiego Instytutu Badań nad Pokojem (SIPRI), ok. 500 mld z biliona dolarów wydawanych przez świat na zbrojenia przypada na Stany Zjednoczone [39]. Wszystkie państwa NATO wydają na zbrojenia ok. 75-78% całej tej kwoty [40]. Posunięcia te mają na celu zyskanie przez USA bezdyskusyjnej przewagi militarnej.

Amerykańska kontrola nad okołoziemską przestrzenią kosmiczną stanowi punkt zapalny w stosunkach USA-Rosja. Rosja i USA w 2000 roku podpisały memorandum o utworzeniu wspólnego centrum wymiany danych na temat systemów wczesnego ostrzegania oraz powiadomieniu o wystrzeleniu rakiet. Dokument nie wszedł w życie z powodu weta Stanów Zjednoczonych. Federacja Rosyjska jako drugie byłe mocarstwo światowe ma prawo obawiać się o swoje bezpieczeństwo tym bardziej, że Waszyngton wyraźnie dąży do instalacji poszczególnych części tarczy rakietowej w strategicznych punktach geograficznych. W Gruzji ma być wybudowany radar i jeśli będzie posiadał daleki zasięg to umożliwi Amerykanom doskonałą obserwację ruchów wojsk rosyjskich w południowej części Rosji. Dodatkowo dzięki takiemu rozwiązaniu Amerykanie będą mieli „jak na tacy” region Azji Środkowej wraz z basenem Morza Kaspijskiego, bogatego w złoża ropy naftowej i gazu ziemnego. Z kolei ze strony ukraińskiej można dostrzec pewne sygnały o gotowości Kijowa do współpracy w dziedzinie produkcji jednego z elementów tarczy [41]. Potencjalny udział Ukrainy w amerykańskim projekcie wzmocni pozycję Stanów Zjednoczonych wobec Rosji, jak i samego Kijowa w stosunku do Moskwy. Ukraińskie władze mogą wykorzystać tarczę jako element przetargowy z Kremlem przy okazji sporów dotyczących przesyłu źródeł surowcowych lub statusu Floty Czarnomorskiej na Krymie.

Taka przewaga strategiczna jest bardzo niepokojąca dla bezpieczeństwa międzynarodowego. Słabsze i niezamożne państwa będą poszukiwały metod do zahamowanie ekspansji Stanów Zjednoczonych. Jak na razie tą metodą może stać się wojna asymetryczna. Organizacje i grupy terrorystyczne wspierane przez niektóre państwa Bliskiego Wschodu będą prowadzić działania dywersyjne na obszarze wewnętrznym USA, co okaże się bardziej dotkliwe w porównaniu z mocą tarczy rakietowej.

W rzeczywistości władze amerykańskie mówiąc o tarczy rakietowej mają na myśli nie tylko obronę własnego terytorium, ale możliwość prowadzenia wyprzedzających działań militarnych na całym świecie. Szczególnie mając na względzie Iran i Koreę Północną. Akcje zbrojne będą miały zapewnione wsparcie ze strony tarczy rakietowej, bowiem mogą niszczyć rakiety operujące na obszarze teatru wojny, które mogłyby zaszkodzić nie tylko amerykańskiemu terytorium, ale również amerykańskim wojskom lądowym i morskim w różnych rejonach świata. Ameryka mając pewność, że np. Iran lub Korea Północna nie przeprowadzi ataku odwetowego – w razie inwazji USA na ich terytorium – z pewnością już wykonałaby przynajmniej operację militarną z powietrza w celu destrukcji punktów o charakterze strategicznym [42]. Udane testy nowej amerykańskiej bomby do niszczenia podziemnych celów jądrowych [43] wraz z rozbudowaną i skutecznie działającą tarczą rakietową zachęci Waszyngton do podjęcia jednostronnej akcji militarnej.

Tarcza powinna powstać w ramach systemu obronnego NATO. Tyle, że ze względów praktycznych jest to dziś niemożliwe, ponieważ tarcza wymaga ścisłej koordynacji, która w NATO z jego wieloma językami, strukturami dowodzenia i systemami zarządzania nie jest dziś możliwa [44].

Czy mówimy o realnym projekcie czy o utopijnych teoriach powstałych w Departamencie Obrony USA? Pewne jest to, że Amerykanie są w system MD mocno zaangażowani i nawet jeśli w chwili obecnej nauka nie pozwala na realizację jego ambitnych założeń, to nie możemy wykluczać, że sytuacja nie ulegnie zmianie w bliskiej przyszłości.

Przypisy:
[1] SDIO – Strategic Defense Initiative Organization. W latach 1984-1993 w ramach inicjatywy prowadzone były badania technologiczne, faza 1: zdobycie zdolności obrony strategicznej, stworzenie globalnej ochrony przeciw uderzeniom rakietowym.
[2] Zob. <http://www.mda.mil>
[3] BMDO – Balistic Missile Defense Organization. W latach 1993-2002 w ramach BMDO w dalszym ciągu rozwijano technologię, powstały pierwsze rakiety typu PATRIOT (PAC-3), rozwijano system THAAD – Theater High Altitude Area Defense – rozwój technologii umożliwiający obronę rakietową w teatrze działań wojennych, tj. krótki i średni zasięg, prowadzono badania nad rozwojem technologii w ramach podsystemu nawodnego, podsystemu laserów powietrznych oraz laserów w przestrzeni kosmicznej.
[4] W 2002 roku rozpoczęto zaawansowane prace nad poszczególnymi segmentami systemu obrony rakietowej, tj. wykrywanie, namierzanie, śledzenie i niszczenie.
[5] W latach 1980-1988 konflikt zbrojny Irak-Iran (użyto 350 rakiet typu Scud), 1990-1992 konflikt w Afganistanie (użyto 2000 rakiet typu Scud), 1991 wojna w Zatoce Perskiej (użyto 90 rakiet typu Scud), 1996 Chińska Republika Ludowa dokonała serii prób z bronią rakietową w pobliżu Tajwanu, 1998 Indie i Pakistan przeprowadzają udane testy z bronią nuklearną, 1998 Korea Północna przeprowadza testy rakiet dalekiego zasięgu, 2001 atak terrorystyczny na Stany Zjednoczone i początek operacji militarnej w Afganistanie pod nazwą „Przywrócić wolność”.
[6] Zob. J. Zając, Polityka zagraniczna USA po zimnej wojnie, Toruń 2005, s. 28-32.
[7] Można przyjąć założenie, że po 1990 roku polityka zagraniczna USA opierała się w mniejszym lub większym stopniu na zasadzie wielobiegunowości.
[8] Zob. J. Zając, Polityka zagr. s. 72-74.
[9] Stany Zjednoczone wycofały się z układu ABM 13 czerwca 2002 roku po półrocznym wypowiedzeniu.
[10] S. Koziej, Tarcza nad Polską, „Polska Zbrojna” nr 31 (289), lipiec 2002.
[11] Rakiety balistyczne dzielimy na cztery kategorie: 1. rakiety krótkiego zasięgu – poniżej 1 tys. km; 2. rakiety średniego zasięgu – od 1 tys. do 3 tys. km; 3. rakiety dalszego (intermediate) zasięgu – od 3 tys. do 5.5 tys. km; 4. rakiety międzykontynentalne (strategiczne rakiety balistyczne) – ponad 5.5 tys. km.
[12] Wyróżnia się trzy fazy lotu rakiety: 1. faza wznoszenia – od wystrzelenia do wyjścia w atmosferę ziemską; czas od 3 do 5 min.; 2. faza lotu poziomego – rakieta znajduje się w strefie pozaatmosferycznej; następuje tu rozłączenie głowicy (wraz z głowicami wabikami) od silników wynoszących rakietę; czas 20 min.; 3. faza uderzeniowa – od wejścia z powrotem w atmosferę ziemską do osiągnięcia wyznaczonego celu; czas ok. 1 min.;
<http://www.mda.mil/mdalink/html/basics.html>
[13] K. Hołdak, Amerykański system obrony przeciwrakietowej i jego implikacje dla Polski, „Bezpieczeństwo Narodowe”, nr 1, 2006, s. 13 i nast.; <http://www.nti.org/f_wmd411/f2d1_2.html>
[14] Missile Defense Agency, Ballistic Missile System Book, <http://www.mda.mil/mdalink/pdf/bmdsbook.pdf>
[15] P.H. Gordon, Missile Defense and the Atlantic Alliance, “Survival”, Vol. 43, nr 1, wiosna 2001, str. 28.
[16] S. Koziej, Tarcza nad Polską, op. cit.
[17] Zob.<http://www.mda.mil/mdalink/pdf/bmdsbook.pdf>
[18] Zob.<http://www.defensetech.org>
[19] Zob.<http://www.fas.org/spp/starwars/program/nmd/>
[20] Zob.<http://www.globalsecurity.org/space/systems/kei.htm>
[21] Zob.<http://www.fas.org/spp/starwars/program/>
[22] Zob.G. Hołdanowicz, Gra o bezpieczeństwo i miliardy, „Raport - wto”, nr 2/2007, s. 4-13.
[23] Zob.<http://www.naval-technology.com>
[24] G. Hołdanowicz, Gra o bezp., op.cit.
[25] Zob.<http://www.defenselink.mil/specials/missiledefense/tmd-meads.html>
[26] Zob.<http://www.army.mil>
[27] M. Barabanow, Amerykańscy sprzymierzeńcy, „Forum”, nr 11, 12.03. – 18.03.2007, s. 9.
[28] Zob. „Rzeczpospolita”, 24.01.2007 r.
[29] Źródło: Na podstawie rozmowy przeprowadzonej z Grzegorzem Hołdanowiczem, red.nacz. „Raport – wto” dla www.money.pl, 24.01.2007 r.
[30] Op.cit
[31] Debrzno, Zegrze Pomorskie, Słupsk-Rędzikowo. Trzy bazy należące do Agencji Mienia Wojskowego brane są pod uwagę jako lokalizacja amerykańskich pocisków przechwytujących. Zob. G. Hołdanowicz, Gra o bezpieczeństwo i miliardy, „Raport-wto”, nr 2/2007, s. 4.
[32] Zob. G. Hołdanowicz, Gra o bezpieczeństwo i miliardy, „Raport – wto”, nr 2/2007, s. 4-13; <http://www.thespacereview.com>.
[33] Jedna bateria pocisków Patriot PAC-3 to wydatek rzędu 1 mld złotych. Z kolei propozycja odkupienia od Luftwaffe baterii i pocisków Patriot PAC-2+ (starszy system) bez systemu dowodzenia i łączności - za1 baterię – 100 mln $ - świadczy o marnej jakości produktu.
[34] Op.cit.
[35] Zob. G. Hołdanowicz, Gra o bezpieczeństwo i miliardy, „Raport – wto”, nr 2/2007, s. 4-13.
[36] Chodzi o rozmieszczenie amerykańskiej tarczy rakietowej na terytorium Polski.
[37] „Rzeczpospolita”, 18.12.2006.
[38] „Rzeczpospolita”, 9-10.9.2006.
[39] Zob. R. Kuźniar, Tarcza zimnowojennej iluzji, „Le Monde Diplomatique”, Marzec 2007.
[40] Op.cit.
[41] Mam na myśli zakład „Jużmasz” w Dniepropietrowsku, który zajmował się produkcją międzykontynentalnych rakiet balistycznych.
[42] W strategii wojskowej przyjmuje się, że należy najpierw zniszczyć przy użyciu sił powietrznych bazy i infrastrukturę wojskową oraz energetyczną.
[43] Bomba naprowadzana przez satelity o ograniczonym potencjale jądrowym, który umożliwia zniszczenie głęboko w Ziemi ukrytych bunkrów i fabryk o charakterze wojskowym.
[44] Zob. B. Węglarczyk, Mity i fakty o tarczy, „Gazeta Wyborcza”, 26.03.2007.

· 

wg PAP: "Trzeba zwiększyć liczbę żołnierzy w Afganistanie"

W wywiadzie dla "The Independent" dowódca brytyjskich sił w afgańskiej prowincji Helmand, generał Mark Carleton-Smith ocenił, że przynajmniej przez najbliższe pięć lat Wielka Brytania nie powinna zmniejszać liczby żołnierzy w Afganistanie.
- Wciąż jesteśmy na krzywej rosnącej, przed punktem, w którym będzie można zmniejszyć brytyjskie siły - powiedział gazecie.

Carleton-Smith obawia się, że talibowie wykorzystają zamieszanie wokół ustąpienia prezydenta Pakistanu Perveza Musharrafa, aby nasilić ataki na wojska koalicji. Dodaje, że podczas swojej zmiany stracił już 25 żołnierzy. Generał liczy, że przez najbliższe trzy do pięciu lat W. Brytania przynajmniej utrzyma dotychczasowy kontyngent. "Dla wojny partyzanckiej charakterystyczne jest to, że im szybciej osiągasz sukces, tym więcej żołnierzy potrzebujesz później. Im większy obszar ziemi i im więcej ludzi masz pod swoją opieką, tym więcej żołnierzy potrzebujesz" - tłumaczy Carleton-Smith.

Dodaje, że kluczem do wycofania się z prowincji Helmand są silne miejscowe wojsko, policja i rząd. W ciągu roku liczebność afgańskiej armii zwiększyła się w tej prowincji z 2,5 do 4,3 tys. ludzi, jednak wojska NATO pozostają tam główną siłą.

Brytyjscy dowódcy wojskowi twierdzą, że prowadzą wstępne rozmowy na temat zwiększenie liczby brytyjskich żołnierzy w Afganistanie z 8 do 12 tys. Pojawiły się w związku z tym sugestie, aby zmniejszyć ich liczbę w Iraku.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Francuski MON: nie możemy pozwolić talibom wygrać"

Po największej jak dotąd stracie wśród francuskich żołnierzy w Afganistanie rząd Francji rozważa działania na przyszłość - powiedział "Le Figaro" minister obrony Herve Morin.
We wtorkowej zasadzce 50 km od Kabulu podczas misji rozpoznawczej zginęło 10 francuskich żołnierzy, czyli najwięcej od początku misji francuskiego wojska w Afganistanie.

Morin, który wraz z prezydentem Francji Nicolasem Sarkozym pojechał do Afganistanu oddać hołd poległym żołnierzom, rozważa zwiększenie liczby śmigłowców i zdalnie sterowanych samolotów bezzałogowych.

Jego zdaniem Francuzi uświadomili sobie, że Afganistan jest niezwykle brutalnym i największym od lat konfliktem, w jaki zaangażowane są wojska francuskie.

Francuski minister powiedział, że "talibowie wiedzą, że nie wygrają tej wojny". Dlatego też "chcą zdestabilizować europejskie państwa demokratyczne" i "zasiać zwątpienie wśród ich mieszkańców" co do sensu interwencji. Jego zdaniem jej kontynuowanie to jedyna opcja, w innym przypadku Afganistan padnie ofiarą islamskich terrorystów.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Tusk i Klich w Afganistanie - "to najtrudniejszy czas dla naszych żołnierzy"

Wrzesień-październik 2008 roku to najtrudniejszy czas dla polskiego kontyngentu - powiedział dziennikarzom szef MON Bogdan Klich, który towarzyszy premierowi Donaldowi Tuskowi podczas rozpoczętej wizyty w Afganistanie.
- Teraz jest najtrudniejszy moment w historii naszego pobytu w Afganistanie. Wiedzą o tym także przeciwnicy, wiedzą że przegrupowujemy siły, że sprzęt jest w ruchu, że wojsko jest w ruchu - powiedział Klich.

Szef MON podkreślił, że kolosalne znaczenie ma dobra praca naszego wywiadu i rozpoznania, tak aby nasi żołnierze byli dobrze przygotowani na wszelkie zagrożenia.

- Odesłanie przez prezydenta do Trybunału Konstytucyjnego nowelizacji ustawy o WSI może sprawić, że ci, którzy pełnią obowiązki w Afganistanie chroniąc naszych żołnierzy, będą musieli z końcem września odejść ze służby - powiedział minister.

Jak ocenił, odejście ze służby grupy oficerów i żołnierzy, którzy zabezpieczają polski kontyngent, spowoduje paraliż naszych służb w Iraku i Afganistanie.

- Ryzyko jest ogromne, paraliż naszych służb może spowodować dodatkowe ofiary - powiedział Klich.

Prezydent Lech Kaczyński skierował do TK wniosek o zbadanie konstytucyjności nowelizacji przepisów o Służbach Wywiadu i Kontrwywiadu Wojskowego. Służby te powstały w miejsce zlikwidowanych Wojskowych Służb Informacyjnych.

Nowela dotyczy m.in. możliwości wyznaczania, zatrudniania oraz mianowania byłych żołnierzy WSI na stanowiskach w SKW i SWW. Musiała powstać w związku z tym, że 30 czerwca zakończyła prace Komisja Weryfikacyjna WSI.

Nowelizacja zakłada m.in., że żołnierze b. WSI, którzy wystąpili o weryfikację, ale nie zostali jej poddani, będą mogli pozostawać w rezerwie kadrowej dłużej niż ustawowe dwa lata.

Klich zapewnił też, że Polska na razie nie przewiduje dodatkowego powiększenia swojego kontyngentu w Afganistanie po tym, które nastąpi do końca października - o 400 nowych żołnierzy.

Pytany, jak wygrać wojnę w Afganistanie, szef MON odpowiedział, że potrzeba "zaangażowania nie tylko wojskowego, ale też politycznego".

- Trzeba też wzmocnić siły NATO w Afganistanie; bez zwiększenia liczby żołnierzy i sprzętu do prowadzenia działań bojowych trudno będzie wygrać wojnę w Afganistanie - powiedział minister.

Dodał, że trzeba również stabilizować w terenie administrację prezydenta Hamida Karzaja oraz wspierać afgańskie siły wojskowe i policyjne.

Podczas wizyty w Afganistanie premier i szef MON spotkają się z polskimi żołnierzami pełniącymi służbę w III zmianie Polskiego Kontyngentu Wojskowego oraz z dowództwem ISAF.

W środę w Afganistanie zginęło trzech polskich żołnierzy, saperów z Kazunia. Ich samochód najechał na ładunek wybuchowy; jeden ciężko ranny żołnierz przeszedł operację. Do zdarzenia doszło 20 km na południowy wschód od bazy w Ghazni.

Obecnie trwa konsolidacja polskich pododdziałów w prowincji Ghazni. Polacy - po skoncentrowaniu sił w prowincji, co ma nastąpić jesienią - mają oprócz zapewnienia bezpieczeństwa w niej, podobnie jak teraz szkolić personel afgańskich sił bezpieczeństwa, a także zapewniać transport powietrzny personelu i przerzucanie sił szybkiego reagowania.

Jednym z kluczowych zadań ma być ochrona biegnącego na odcinku ok. 250-300 km przez prowincję Ghazni fragmentu jednego z głównych szlaków komunikacyjnych - drogi z Kabulu do Kandaharu.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wg TVN24: "Afganistan: siły koalicji zabiły 76 cywilów"

Międzynarodowa koalicja wojsk ISAF w Afganistanie zabiła 76 cywilów - poinformowała telewizja TVN24.
- 76 osób, cywilów i głównie kobiet i dzieci, zginęło podczas operacji koalicji w rejonie Szindand w prowincji Herat - głosi oświadczenie ministerstwa spraw wewnętrznych Afganistanu.

Wcześniej koalicja twierdziła, że w operacji zginęło 30 talibów.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wg PAP: "Afganistan: zginęło trzech kanadyjskich żołnierzy"

Trzech kanadyjskich żołnierzy zginęło na południu Afganistanu w wyniku wybuchu przydrożnej miny- pułapki - poinformowało w czwartek kanadyjskie ministerstwo obrony narodowej.
Do zdarzenia doszło w niebezpiecznym regionie na zachód od Kandaharu.

Według obliczeń agencji AP, w tym roku w Afganistanie zginęło 184 żołnierzy sił międzynarodowych, w tym 96 Amerykanów. Obecny rok będzie prawdopodobnie bardziej tragiczny niż rekordowy rok 2007, kiedy zginęło 222 żołnierzy.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wg Gazeta Wyborcza: "Jak zginęli nasi żołnierze"

Mina, która zabiła trzech polskich żołnierzy w Afganistanie, miała olbrzymią siłę rażenia. Tak silnego ładunku talibowie już dawno nie użyli. Wracają też do starych, zabójczo skutecznych metod zastawiania pułapek.

Dzień po zamachu w afgańskiej prowincji Ghazni, w którym zginęli saperzy z Kazunia, znane są już jego okoliczności. Żołnierze byli ochroną konwoju, który bezpiecznie dotarł do bazy Warrior. Właśnie zakończyli zadanie i wracali do macierzystej bazy Szaran. Saperzy mieli za zadanie sprawdzać przepusty przeprowadzane pod drogą Floryda. To asfaltowa trasa łącząca obie polskie bazy.

- To dla nas droga strategiczna, dlatego często dochodziło tu już do podkładania min. Były też ataki na patrole - mówi mjr Jacek Popławski, rzecznik dowódcy Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie.

Mina-pułapka była umieszczona w przepuście, o którego istnieniu Polacy nie wiedzieli - nie był oznaczony na wojskowych mapach.

Hummer saperów jechał pierwszy. Za nim podążał transporter opancerzony Rosomak. Eksplozja wyrzuciła hummera w powietrze. Trzej żołnierze zginęli na miejscu. Czwarty cudem uniknął śmierci. To strzelec jadący w wieżyczce. W chwili wybuchu wyleciał z pojazdu. Jest ciężko ranny.

Już wiadomo, że mina miała potworną siłę rażenia.

- Oceniamy, że zawierała około stu kilogramów materiału wybuchowego - powiedział wczoraj dowódca Polskiego Kontyngentu Wojskowego w Afganistanie gen. Jerzy Buszka.

Takiej masy nie wytrzymałby żaden pojazd, nie tylko hummer. Żołnierze spekulują, że prawdziwym celem ataku był rosomak, na którego od dawna polują afgańscy rebelianci.

Ppłk Dariusz Kacperczyk z dowództwa operacyjnego polskiej armii hipotezy żołnierzy nie potwierdza, ale przyznaje, że ilość materiału wybuchowego była ponadprzeciętna.

Po wybuchu został olbrzymi lej. Ma ponad pięć metrów średnicy. Okazało się, że ładunek został odpalony elektrycznie. Żołnierze znaleźli na miejscu kabel ciągnący się kilkaset metrów do najbliższych zabudowań. Dzięki temu, że zamachowcy zastosowali tę właśnie technikę, mina była praktycznie nie do wykrycia. Potwierdza to mjr Jacek Popławski: - To stara, ale niezwykle skuteczna metoda, do której talibowie właśnie powracają.

Krótko po zamachu żołnierze zatrzymali trzech mężczyzn. Jeden z nich jest najprawdopodobniej sprawcą ataku.

- Wszyscy są przesłuchiwani przez służby polskie i amerykańskie - powiedział gen. Buszka.

Szef MON Bogdan Klich odwiedził wczoraj jednostkę w Kazuniu i przekazał żołnierzom wyrazy współczucia z powodu straty kolegów.

- Zarówno tam, na misji, jak i tu, w kraju, żołnierze i ich rodziny są objęte odpowiednią opieką psychologiczną - zapewnił Klich.

Zaznaczył, że w czasie feralnej akcji Polacy nie popełnili błędu: - Zadania były realizowane zgodnie z regułami sztuki żołnierskiej.

Ranny saper został przetransportowany do szpitala w Bagram, głównej amerykańskiej bazie w Afganistanie. Po przeprowadzeniu operacji lekarze, którzy w środę nie chcieli mówić, czy żołnierz przeżyje, podkreślali wczoraj, że czuje się lepiej, a jego stan jest stabilny.

- Jak tylko pozwoli na to kondycja tego żołnierza, zostanie przetransportowany do szpitala w bazie Rammstein w Niemczech, gdzie otrzyma najlepszą opiekę - zapowiada mjr Jacek Popławski.

Rodziny zabitych żołnierzy zostały powiadomione o ich śmierci jeszcze w środę wieczorem. Wszyscy trzej zabici pochodzili z 2. Mazowieckiej Brygady Saperów w Kazuniu. To 28-letni st. kpr. Waldemar Sujdak, 27-letni st. szer. Paweł Szwed i 25-letni st. szer. Paweł Brodzikowski. Na misję wyjechali pierwszy raz. W Afganistanie byli od maja, mieli wracać jesienią do domu.

Wszyscy trzej pośmiertnie zostali awansowani o stopień wyżej.

Bogdan Klich zapewnia, że sytuacja Polaków wkrótce się poprawi, bo nasze siły jesienią zostaną skoncentrowane w jednej prowincji Ghazni (w tej chwili Polacy stacjonują w trzech). Dodatkowo wzmocni nas batalion Afgańskiej Armii Rządowej. Polscy dowódcy nie podzielają optymizmu Klicha.

- Przy siłach, jakimi dysponujemy w Afganistanie, nie jesteśmy w stanie podjąć walki tak, by kontrolować sytuację w powierzonym nam rejonie - przyznaje "Gazecie" wysoki rangą polski wojskowy. - Na skuteczne akcje brakuje sprzętu i ludzi. Możemy tylko odpowiadać na ataki coraz lepiej walczących talibów.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
wg Gazeta Wyborcza: "NATO: W Afganistanie jest coraz trudniej"

Żeby unikać strat, Amerykanie posyłają przeciwko talibom lotnictwo. Jest to bardzo kosztowne i nieskuteczne. Piloci niszczą talibów, ale przy okazji zrzucają przez pomyłkę bomby na wioski, przysparzając sobie wrogów wśród afgańskich chłopów.

Tropiąc talibów, którzy w poniedziałek zabili dziesięciu francuskich żołnierzy, a ponad 20 ranili, amerykańscy piloci w środę w nocy zasypali bombami wioski w podkabulskiej prowincji Laghman. Twierdzą, że zabili ponad 30 talibów. Ale według lekarzy z Mehtarlamu, stolicy prowincji Laghman, do ich szpitala przywieziono zwyczajnych wieśniaków poranionych w nocnych nalotach. Chirurg Asadullah Rauf twierdzi, że operował przynajmniej 20 pacjentów, w tym osiem kobiet i czworo dzieci. Jedno z rannych dzieci zmarło po drodze do szpitala.

Każdy pomyłkowy atak lotniczy na wioski mnoży Amerykanom wrogów nawet wśród tych Afgańczyków, którzy wciąż uważają zachodnie wojska za przyjaciół. Nawet prozachodni afgański prezydent Hamid Karzaj klnie w żywy kamień i potępia wojska NATO, ilekroć dowiaduje się o nowych ofiarach wśród cywilów.

Celem Amerykanów był ponad 100-osobowy oddział talibów, który w poniedziałek urządził zasadzkę na francuski patrol w pobliżu miasteczka Sarobi, zaledwie 60 km na południowy wschód od Kabulu.

Według francuskich żołnierzy, którzy przeżyli bitwę, talibów było tylko nieznacznie więcej niż ich samych. Zaatakowani w dolinie Uzbin zgodnie z zaleceniami NATO natychmiast wezwali pomoc. Zanim jednak amerykańskie samoloty i ciężarówki z afgańskimi żołnierzami dotarły do Sarobi, upłynęły prawie cztery godziny.

Powołując się na słowa rannych, dziennik "Le Monde" twierdzi, że przybyłe z odsieczą samoloty zrzuciły bomby na talibów, ale i pomyłkowo na Francuzów. Ci ostatni zostali też ostrzelani przez przysłanych na pomoc afgańskich żołnierzy.

Powiatowe miasteczko Sarobi leży przy drodze wiodącej z Kabulu do Dżelalabadu i dalej, przez przełęcz Chajberską, do granicy z Pakistanem i pakistańskiego Peszawaru. Tędy właśnie biegnie najważniejszy szlak ciężarówkowych konwojów zaopatrujących z Pakistanu Kabul i zachodnie wojska.

Już wiosną afgańscy, a także pakistańscy talibowie zapowiadali, że latem postarają się przenieść wojnę na przełęcz Chajberską, by odciąć Afganistan od dróg zaopatrzenia z Pakistanu i w ogóle otoczyć Kabul.

Talibom nie udało się wywołać wojny na przełęczy Chajberskiej, ale częściej niż w poprzednich latach napadają na przemierzające nią konwoje, rabują ładunki, zabijają kierowców, palą samochody. Partyzanci coraz częściej atakują też pod Kabulem cudzoziemców z międzynarodowych organizacji dobroczynnych, a przede wszystkim Afgańczyków pracujących dla obcokrajowców.

Celem talibów jest odcięcie Kabulu od pewnych i bezpiecznych dróg zaopatrzenia i otoczenie stolicy. Według organizacji pozarządowej Senlis partyzanci odnoszą w tym roku spektakularne sukcesy. Kontrolują ponad połowę kraju, głównie na południu i wschodzie. Kontrolują też ponad połowę podstołecznej prowincji Wardak odległej ledwie 50 km południe od Kabulu. Są w innej podstołecznej prowincji Logar, na wschód od miasta, a w Kapisie położonej na północ od Kabulu walczą partyzanci sprzymierzonego z talibami Gulbuddina Hekmatjara.

- Nie ma wątpliwości, że ich celem są powiaty i prowincje położone wokół stolicy - uważa Joanna Nathan z International Crises Group. - Chcą tu przenieść wojnę również z powodów propagandowych i psychologicznych. O walkach w dalekich prowincjach mało kto mówi i mało kogo one obchodzą. Co innego pod Kabulem. Tu każdy atak zyskuje natychmiast rozgłos.

Historyk Harun Mir z Ośrodkach Badań Politycznych w Kabulu przypomina, że taktykę otaczania Kabulu i zaciskania pętli wokół stolicy stosowali afgańscy mudżahedini walczący w latach 80. z Armią Radziecką. Wtedy siódmy rok wojny okazał się rozstrzygający. Właśnie wtedy wspierani przez USA mudżahedini zdobyli taktyczną przewagę w wojnie z czerwonoarmistami, a przede wszystkim wieśniacy uznali, że to partyzanci wyjdą z wojny jako zwycięzcy.

Bruce Riedel, były oficer CIA pracujący dziś w ośrodku badawczym Brookings Institution, przyznaje, że talibom udaje się wywołać wśród afgańskiej ludności cywilnej wrażenie i przekonanie, że to oni biorą górę w wojnie, a zachodnie wojska spychane są coraz bardziej do obrony. Atakując i uderzając coraz boleśniej zachodnie wojska, talibowie chcą też powiększyć jeszcze bardziej podziały wśród państw NATO, skłonić przynajmniej niektóre z nich do wycofania żołnierzy z Afganistanu.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wg Gazeta Wyborcza: "MON chce kupić MRAP"

Polska będzie mieć 40 pojazdów przeciwminowych klasy MRAP - dowiedziała się "Gazeta". Żołnierze w Afganistanie powinni jeździć nimi pod koniec roku.

To wiadomość nieoficjalna, MON odmawia oficjalnego komentarza. Ale nasze źródła w ministerstwie potwierdzają - Polska kupuje transportery klasy MRAP.

Teraz polscy żołnierze w Afganistanie jeżdżą na patrole w hummerach, które dostaliśmy po Amerykanach. Te wozy nie są bezpieczne. Hummerem jechała trójka polskich żołnierzy, którzy zginęli w środę. Od początku misji w Afganistanie zginęło ośmiu Polaków, wszyscy na minie-pułapce.

Polska ma kupić typ wozu oznaczony RG 31. To superopancerzone transportery produkowane w RPA. Skonstruowane są tak, by chronić żołnierzy przed wybuchami min. Mieści się w nich dziesięcioosobową załoga, silniki mają moc 125 lub 205 kilowatów (1 kW to 1,36 konia mechanicznego). Mają napęd na wszystkie koła i podwozie w kształcie litery V, dzięki któremu siła eksplozji miny nie wyrzuca pojazdu w górę, tylko rozchodzi się na boki.

Podobne zamówiła ostatnio amerykańska piechota morska - kupiła 700 sztuk za ponad pół miliarda dolarów. RG31 był także używany m.in. przez siły pokojowe w Bośni i Libanie, a oprócz Amerykanów używają go np. Kanadyjczycy.

Jak się dowiadujemy, Polska chce kupić 40 RG-31. Cena jednego to 600 tys. dol. Do tego trzeba doliczyć koszt dodatkowego sprzętu: łączności, zagłuszarki, uzbrojenia.

- To nie jest dobre rozwiązanie docelowe. Potrzebujemy lekkiego pojazdu, a RG-31 z wyposażeniem będzie ważył 15-16 ton, prawie jak Rosomak - mówi specjalista od techniki wojskowej Grzegorz Hołdanowicz. - Potrzeba nam pojazdu, który wjedzie tam, gdzie nie da rady Rosomak, ale będzie bezpieczniejszy od Hummera. Ale na szybko, gdy potrzebne jest coś bezpieczniejszego, jest to jakieś rozwiązanie - dodaje.

Ze źródeł w MON wiemy, że decyzja o zakupie RG-31 została podjęta kilkanaście dni temu, a będzie ogłoszona w najbliższych dniach.

Kiedy nowe bezpieczniejsze transportery dotrą do Afganistanu? - Zamówienia, produkcja, przystosowanie do naszych potrzeb potrwa parę miesięcy. To znaczy, że najwcześniej dotrą do Afganistanu pod koniec roku - uważa Hołdanowicz.

Szef resortu Bogdan Klich o RG-31 nie chce mówić. Wczoraj powiedział tylko, że zobowiązał Sztab Generalny do przeprowadzenia z amerykańskim dowództwem rozmów, żeby jak najszybciej wypożyczyć od nich opancerzone pojazdy.

Nadal aktualne są też plany kupienia 120 pojazdów typu LOSP (lekki opancerzony samochód patrolowy). Pierwsze z nich (to np. polski Tur) pojawią się jednak w Afganistanie nie szybciej niż w pierwszym kwartale przyszłego roku.

Znacznie bezpieczniejsze od hummerów są też produkowane na fińskiej licencji rosomaki (cięższe od MRAP-ów). Teraz mamy ich kilkadziesiąt, a wczoraj minister Klich zapowiedział kupno jeszcze 20. Już kilka razy zdarzyło się, że rosomak wjeżdżał na minę, ale żadnemu z żołnierzy nic się nie stało, a pojazd mógł jechać dalej. Do Afganistanu wysłano rosomaki nie tylko w wersji bojowej, także transportowej, która zamiast wieżyczki z działkiem 30 milimetrów ma klasyczną wieżę z karabinem maszynowym czy granatnikiem automatycznym (jak w hummerach). Rosomaki jeżdżą w każdym polskim patrolu.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wg Gazeta Wyborcza: "W Afganistanie będzie coraz gorzej"

Mimo urzędowego optymizmu przywódców zachodniej koalicji, żonglerki statystykami wskazującymi wyłącznie osiągnięcia i przewagi w tym roku wojna w Afganistanie przybiera dla Zachodu fatalny obrót. Zwycięstwo w wojnie, już raz zdawałoby się wygranej, staje się coraz bardziej wątpliwe.

Afgańscy talibowie już nie tylko zastawiają zasadzki i dokonują zamachów, ale też coraz częściej i odważniej szturmują posterunki i bazy zachodnich wojsk. W lipcu aż dwustu partyzantów zaatakowało i zdobyło niewielką amerykańską bazę na afgańsko-pakistańskim pograniczu, a wcześniej stoczyło w niej regularną bitwę, zabijając dziewięciu żołnierzy z USA. We wtorek przypuścili szturm na inną amerykańską bazę, Salerno w Choście, a w podkabulskim Sarobi zaatakowali francuski patrol. Zabili 10 Francuzów, a ponad 20 ranili. Giną też Brytyjczycy i Kanadyjczycy.

Od początku inwazji na Afganistan, jesienią 2001 r., jeszcze nigdy zachodnich żołnierzy nie ginęło tak wielu. Sojusznicy wygrywają bitwy z talibami, ale mimo że ich siły sięgają już prawie 80 tys., jest ich wciąż zbyt mało, by okupować zajmowane powiaty i wioski, które muszą odbijać z rąk talibów.

Ci ostatni nie tylko panują na południu i wschodzie Afganistanu, ale w tym roku coraz odważniej sięgają po Kabul - stolicę kraju mającą służyć za przykład potęgi Zachodu i jego afgańskiego triumfu. Partyzanci opanowali już prawie połowę podstołecznej prowincji Wardak, a także pobliską prowincję Logar.

Zaraz za Wardak zaczyna się prowincja Ghazni, za którą odpowiedzialność i kontrolę jesienią mają przejąć Polacy. W Ghazni, która jeszcze do niedawna uchodziła za jedną z najspokojniejszych, dziś strzały w zasadzie nie milkną. Jesienią Polakom przyjdzie toczyć z talibami regularne walki nie tylko o kontrolę nad zajmowanymi przez partyzantów powiatami, ale też o panowanie nad przecinającą prowincję najważniejszą drogą kraju z Kabulu do Kandaharu.

Wojskowe sukcesy talibów sprawiają, że Afgańczycy tracą powoli wiarę, że Amerykanom i ich zachodnim sojusznikom uda się podbić i podporządkować kraj. A nie wierząc w wygraną Zachodu, wieśniacy muszą coraz bardziej liczyć się z talibami i wspierać ich, jeśli nawet nie z sympatii, to ze strachu. Dodatkowym czynnikiem przekonującym Afgańczyków do partyzantów jest to, że wobec korupcji i złodziejstw afgańskich urzędników sędziów i policjantów talibowie i sprzyjający im mułłowie są jedynymi, do których można przyjść na skargę i dochodzić sprawiedliwości.

Brak bezpieczeństwa w Afganistanie sprawia, że organizacje pozarządowe nie mogą nieść pomocy najbardziej oddalonym od miast i często najbardziej potrzebującym powiatom, których mieszkańcy odbierają to jako kolejną zdradę i złamaną obietnicę Zachodu.

Coraz gorsza jest też sytuacja międzynarodowa. Zanim Amerykanie najechali na Irak, w Afganistanie współpracowali z nimi zgodnie nawet irańscy ajatollahowie, uważając afgańską wojnę za usprawiedliwioną i konieczną. Dziś, widząc coraz większe kłopoty Stanów Zjednoczonych, Iran z uwagi na własne bezpieczeństwo zrobi wszystko, by poniosły w Afganistanie klęskę.

Rosja, obrażona na Zachód o Kosowo, rozszerzanie NATO, tarczę antyrakietową i wojnę w Gruzji, nie miałaby nic przeciwko temu, by jankesi sparzyli się w Afganistanie tak jak Związek Radziecki w latach 80. Sojusznikiem Zachodu przestaje być powoli nawet sprawdzony przyjaciel Pakistan. Najwierniejszy i najposłuszniejszy sprzymierzeniec USA, prezydent Pervez Musharraf, został właśnie obalony, a rządzący w Islamabadzie ani myślą walczyć w obcej, bo amerykańskiej wojnie.

Charakterystyczne, że w siódmym roku zachodniej interwencji w Afganistanie święto niepodległości tego kraju obchodzono w poniedziałek w stolicy po cichu i w sekretnym miejscu w obawie, że Kabul zostanie zaatakowany przez talibów.

------------------------------------------------------------------------------------------------------------

wg Gazeta Wyborcza: "Z talibami walczy się coraz trudniej"

Afgańscy bojownicy urośli w siłę. Podejmują otwartą walkę, na jaką jeszcze przed rokiem by się nie ważyli: wciągają wojsko w zasadzki i atakują bazy. Przy siłach, jakimi dysponujemy, możemy się tylko temu przyglądać - alarmuje polskie dowództwo.

Do tej pory żołnierze ginęli najczęściej w wybuchach min-pułapek lub - rzadziej - samobójczych zamachach bojowników. Tak, tzn. od wybuchu miny, zginęło m.in. ośmiu Polaków, także trzech zabitych w środę saperów z Kazunia (czwarty - gunner z tego samego hummera jest ciężko ranny). Ale talibowie podejmują teraz otwartą walkę z siłami koalicyjnymi. najdotkliwiej przekonali się o tym Francuzi. Trzy dni temu dziesięciu francuskich komandosów zginęło w zasadzce zastawionej przez bojowników pod Kabulem, w dystrykcie Sarobi. Regularna walka trwała aż trzy godziny, zginęło co prawda 13 partyzantów, ale NATO poniosło ciężkie straty, Francuzi stracili najwięcej żołnierzy, odkąd zostali wysłani do Afganistanu. Wcześniej 30 rebeliantów zaatakowało bazę NATO Camp Salerno (znajduje się tam m.in. amerykański szpital, do którego trafiają często ranni polscy żołnierze). Sześciu z nich wysadziło się w powietrze.

Ale i Polacy przekonali się, jak walczą teraz talibowie. 29 lipca polski patrol też wpadł w regularną zasadzkę zastawioną przez rebeliantów w okolicach miejscowości Shawal. W stronę żołnierzy poszły strzały nie tylko z broni maszynowej, ale i granatników przeciwpancernych oraz moździeży. Regularna bitwa trwała ponad godzinę, Polacy wyszli z niej bez strat, bo udało im się wydostać z okrążenia i zaatakować przeciwnika od tyłu. Zginęło prawdopodobnie kilkunastu talibów (nie udało się policzyć zabitych, bo napastnicy pozbierali ciała na motory i uciekli). Ale akcja dała Polakom nauczkę i zasiała strach w szeregach żołnierzy.

- Zasadzka była przygotowana tak, jak chciałbym, żeby zrobili to moi żołnierze - mówi "Gazecie" jeden z polskich dowódców. - Talibowie byli świetnie przygotowani. Ogień był prowadzony z kilku stron i różnej broni, mieli nawet przygotowany odwrót. To nie ci sami bojownicy, co przed rokiem. Są świetnie wyszkoleni i mają bardzo dobrze przygotowanych dowódców.

Jego zdaniem to bardzo poważny sygnał, który pokazuje, na jakie ataki trzeba być przygotowanym w przyszłości. Ma rację, kilka dni później polski patrol znów został zaatakowany. Tym razem wybuchła zdalnie odpalona mina-pułapka. Rannych ani zabitych nie było tylko dlatego, że ukryty napastnik za późno nacisnął przycisk powodujący detonację. Zdążył jednak uciec. - To nie było zwykłe najechanie na położona byle gdzie minę, tylko przygotowana akcja - podkreśla nasz inny rozmówca, oficer z Dowództwa Operacyjnego polskiej armii. - Wiedzieli kto jedzie, gdzie i kiedy będzie przejeżdżał patrol.

Niewykluczone, że i w środę mina, na którą wjechał hummer z saperami była zdalnie odpalona. Wojskowi analizują teraz resztki ładunku i szczątki hummera, szukają kabla i fragmentów detonatora.

Talibowie wiedzą dobrze, gdzie i kiedy zaatakować tak, by zadać żołnierzom jak najcięższe straty. Najczęściej wybierają teren zabudowany. Tak było 29 lipca pod Shawal. Mimo, że w patrolu jechały Rosomaki a hummery były uzbrojone w granatniki automatyczne, żołnierze ich nie użyli. - Było niebezpieczeństwo, że pozabijamy cywilów, a o to chodziło napastnikom - mówi polski wysoki rangą oficer. - 30 mm działko Rosomaka, które rozwaliłoby ich w pył, musiało milczeć. Tak samo moździerze i granatniki. Nasi musieli ograniczyć się do strzałów z broni maszynowej.

Polacy wezwali na pomoc amerykańskie lotnictwo. Ale bezzałogowy samolot, który mógł zbombardować pozycje talibów też, z tego samego powodu, odleciał w końcu z miejsca akcji.

- Przy siłach, jakimi dysponujemy w Afganistanie, nie jesteśmy w stanie podjąć walki tak, by kontrolować sytuację w powierzonej nam prowincji Ghazni - przyznaje nam wysokiej rangi polski wojskowy. - Na skuteczne akcje brakuje sprzętu i ludzi. Możemy tylko odpowiadać na ataki coraz lepiej walczących talibów.

Dowództwo NATO tę świadomość ma. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że sztab Sojuszu w holenderskim Brunssum, który nadzoruje afgańską operację naciska kraje NATO, by wysłały do Afganistanu dodatkowe siły, które zostałyby skierowane na południe i południowy wschód kraju.

Tego tematu mi tu brakowało. A więc - co wlasciwie wiemy o Holocauście? Czy ktoś sięgnął głębiej do źódeł? Poniżej zacytuję nieco alternatywną wersję tej historii. Materiał ten jest mocno kontrowersyjny i wśród niektórych może wzbudzić wątpliwości, czy aby w szkole nauczyli ich poprawnej wersji historii. Temat pozostawię do przemysleń, a jak wrócę z uczelni - postaram się przedstawić nieco własnych przemyśleń.
Spoiler: Tekst z książki Dariusza Ratajczaka
(strony 21-25)

REWIZJONIZM HOLOCAUSTU

Od polowy lat 70-tych Holocaust, traktowany jako religia, jako cos wyjatkowego, nie majacego precedensu w dziejach swiata, zaczyna spotykac sie z odporem ze strony historykow - rewizjonistow.

Krytykuja oni nie tylko jego wyjatkowosc, ale takze rewiduja dotychczasowa wersje wydarzen. Innymi slowy poddaja rewizji oficjalnie podawana liczbe Zydow zgladzonych podczas wojny, a takze sposoby ich usmiercania.

Ludzie ci traktowani sa przez wyznawcow religii Holocaustu, a wiec zwolennikow cenzury i narzucania opinii swiatowej falszywego, propagandowego obrazu przeszlosci, jako szarlatani, neonazisci i skrajni antysemici.

Argument to chyba chybiony, gdyz ruch historycznego rewizjonizmu, ktorego elementem (co prawda waznym) jest nonkonfonnistyczne podejscie do Holocaustu, nie jest jednorodny. Zaangazowani sa w nim historycy - zawodowcy, amatorzy, cale instytucje. Nie ma on jednego oblicza ideowo-politycznego. Wystepuja w nim postawy rozciagajace sie od skrajnej prawicy po skrajna lewice, a rewizjonisci to ludzie wszystkich ras i wielu narodowosci, wlacznie z Zydami.

I jeszcze jedna uwaga porzadkujaca: rewizjonizm historyczny, zauwazalny w USA i Europie Zachodniej, a ostatnio w jej srodkowo-wschodniej czesci (moze najmniej w Polsce), stara sie zwalczac tzw. utarte prawdy nie podlegajace z roznych - propagandowych, politycznych, "biznesowych" - wzgledow krytyce. Problem jest wiec bardzo szeroki. My skoncentrujemy sie tylko na Holocauscie.

W rozwoju rewizjonizmu Holocaustu, po wczesniejszych wystapieniach Paula Rassiniera (ten wiezien Buchenwaldu i Dory zakwestionowal jako pierwszy istnienie komor gazowych w obozach koncentracyjnych) i prof. Roberta Faurissona (za gloszenie pogladow, ze oficjalna wersja eksterminacji Zydow jest nieprawdziwa "wylecial" z pracy na Uniwersytecie w Lyonie. Potem mial sprawy sadowe i klopoty z roznymi postepowymi "bombiarzami" - typowy to sposob rozprawiania sie z rewizjonistami; doswiadczyl tego rowniez autor "Wojny Hitlera"- David Irving), przelomem stala sie sprawa kanadyjskiego rewizjonisty Emsta Zuendela. W 1985 roku postawiono go przed sadem za wydanie broszury autorstwa Richarda Verralla "Czy naprawde zginelo 6 milionow (Zydow - DR)". Na drugim procesie Kanadyjczyka, w roku 1988, wystapil jako swiadek obrony Fred Leuchter, jedyny w USA ekspert od budowy urzadzen do wykonywania kary smierci - takze komor gazowych, w ktorych skazancy usmiercani sa cyjanowodorem, a wiec tym samym gazem, jakim mieli byc zabijani Zydzi w Auschwitz-Birkenau.

W tym samym roku Leuchter, fachowiec najwyzszej jakosci, czlowiek pozbawiony jakichkolwiek "sklonnosci politycznych" (on zna sie po prostu na komorach gazowych i substancjach zabijajacych - tyle i az tyle) udal sie wraz z ekipa do Polski, gdzie zbadal komory gazowe w Oswiecimiu, Brzezince i Majdanku. Tezy opracowanej przez niego po powrocie ekspertyzy okazaly sie zabojcze dla zwolennikow oficjalnej wersji Holocaustu, a sprowadzaly sie do jednoznacznej konkluzji, iz pomieszczenia przedstawiane jako komory gazowe nie mogly sluzyc do masowego zabijania ludzi (o czym bardziej szczegolowo za chwile).

Raport Leuchtera stal sie bardzo popularny w kolach rewizjonistycznych. Zainspirowal on m. in. niemieckiego naukowca z Instytutu Maxa Plancka - dr Germara Rudolfa do wydania ekspertyzy o cyjanowodorze uzywanym w Oswiecimiu (godzi sie wspomniec, ze w Niemczech ludzie rewidujacy Holocaust sa narazeni na prawne represje; podobne "przyjemnosci" niedlugo stana sie udzialem Polakow).

Nalezaloby wreszcie skrotowo ujac tezy i argumenty, jakimi posluguja sie rewizjonisci Holocaustu. Dla niewtajemniczonych, lub takich, ktorzy bez zastrzezen aprobuja oficjalna wersje wydarzen, beda one zapewne rodzajem szoku. Ozdrowienczego, czy wrecz przeciwnie - nie moje to zmartwienie.

Przede wszystkim nalezy stwierdzic, ze rewizjonisci, przynajmniej ci powazni, bo hochsztaplerow - jak wszedzie - nie brakuje, nie kwestionuja antyzydowskiej polityki III Rzeszy, istnienia obozow koncentracyjnych, przymusowej pracy wiezniow w tych obozach, deportacji Zydow do gett i obozow oraz smierci wielu Zydow z roznych przyczyn - takze w wyniku masowych egzekucji.

Uwazaja natomiast, ze nigdy nie istnial i nie byl realizowany przez wladze niemieckie plan systematycznego wymordowania Zydow europejskich, ze nie istnialy komory gazowe do masowego usmiercania Zydow oraz ze liczba Zydow, ktorzy poniesli smierc w okresie II wojny swiatowej jest o wiele nizsza od podawanej i traktowanej bardzo rygorystycznie liczby 6 milionow.

Ogolniej natomiast Holocaust jest dla rewizjonistow mitem opartym wprawdzie na prawdziwych i strasznych wydarzeniach, ktore jednakowoz nalezy widziec w kontekscie XX wiecznej wojny totalnej, prowadzonej bezwzglednie przez wszystkie strony konfliktu i ktore porownywalne sa z innymi wydarzeniami tamtych lat (cierpienia milionow Polakow, masakry niemieckiej ludnosci cywilnej przez lotnictwo alianckie, smierc kilku milionow jencow rosyjskich - od siebie dodam: i niemieckich w czasie wojny i po wojnie w ZSRR - masakra wojsk japonskich na wyspach Pacyfiku oraz cywilow w macierzy itd.). Rozpatrzmy teraz te 3 glowne zalozenia rewizjonizmu Holocaustu

1. Polityka III Rzeszy wobec Zydow

Wedlug rewizjonistow nazisci chcieli rozwiazac tzw. kwestie zydowska przede wszystkim poprzez przesuniecie Zydow z Niemiec, a pozniej z Europy, na Madagaskar lub do Palestyny, co zreszta mile bylo syjonistom (fakt kontaktow nazistow z kolami syjonistycznymi przed i w czasie wojny jest bezsporny).

Po roku 1941 kierownictwo III Rzeszy, majac do dyspozycji ogromne obszary ZSRR, postanowilo deportowac Zydow z Europy na Wschod. Niemcy kierowali sie tu wzgledami ideologicznymi, bezpieczenstwa (Zydzi jako aktywnie walczaca mniejszosc) oraz motywem praktycznym, majacym za podstawe wlaczenie Zydow dla potrzeb gospodarki wojennej.

Byla to polityka brutalna i czesto zbrodnicza, szczegolnie za linia frontu wschodniego, gdzie dzialaly "Einsatzgruppen", ale nie mozna mowic o zaplanowanej eksterminacji narodu zydowskiego z motywow ideologicznych, przy uzyciu specjalnych urzadzen do zabijania (ruchome komory gazowe itp.).

2. Problem komor gazowych

Rewizjonisci uwazaja, iz mimo naglasniania od lat 40-tych istnienia w obozach koncentracyjnych komor gazowych do masowego usmiercania ludzi (glownie, a w zasadzie wylacznie Zydow i Cyganow), przez dlugie lata nie istnialy zadne ekspertyzy techniczno-kryminalistyczne poswiecone tym szczegolnym narzedziom mordu. Przelomem okazaly sie dopiero badania Leuchtera i Rudolfa. Ich wspolna konkluzja jest jednoznaczna: nie bylo mozliwe usmiercanie gazem milionow (a nawet setek tysiecy) ludzi w pomieszczeniach przedstawianych obecnie wycieczkom w Oswiecimiu, czy na Majdanku jako komory gazowe. Decyduja wzgledy techniczne, chemiczne i fizykalne.

Pomieszczenia uznawane za komory gazowe nie mialy stalowych drzwi, nie byly uszczelnione, co grozilo smiercia wszystkim znajdujacych sie w poblizu, takze SS-manom. Sciany nie byly pokryte odpowiednia warstwa izolacji, nie bylo urzadzen zapobiegajacych kondensacji gazu na scianach, podlodze czy suficie. Komory posiadaly zupelnie zwyczajna wentylacje, calkowicie nieprzydatna do usuwania mieszaniny powietrza i gazu na zewnatrz budynku, tak, aby nie grozilo to zyciu obslugi i SS-manow. W scianach tzw. komor gazowych nie ma prawie sladow cyjanowodoru.

Ze sprawa komor wiaze sie oczywiscie uzycie przez Niemcow preparatu Cyklon B, czyli wspomnianego cyjanowodoru.

Cyklon B byl w czasie wojny stosowany przez Niemcow jako srodek zabijajacy wszy. Stosowano go w komorach do odwszawiania (ale nie gazowania ludzi!), w koszarach itd. Z wielu wzgledow jego zastosowanie w technice mordowania ludzi bylo niemozliwe. Cyklon jest "malo inteligentny" (dlugi, 2 godziny czas wydzielania gazu z granulatu, jeszcze dluzszy bo 20 godzinny czas usuwania tegoz z pomieszczen, a przeciez Niemcy nic tylko gazowali i gazowali!). Poza tym bylaby to bardzo kosztowna (towar deficytowy) i niebezpieczna operacja, wymagajaca od ekip wiezniow wyciagajacych ciala uzycia masek przeciwgazowych z filtrami i ubrania specjalnych uniformow ochronnych oraz rekawic (gaz dziala przez skore).

I jeszcze o usuwaniu zwlok, czyli krematoriach.

Zbudowane w Oswiecimiu krematoria mialy sluzyc do spalania zwlok zamordowanych (zagazowanych) Zydow. Aby to wykonac musialyby jednak, przy podawanej oficjalnie liczbie zabitych przez Cyklon B, miec przepustowosc kilkanascie razy wyzsza od najnowoczesniejszych, sterowanych komputerowo krematoriow wspolczesnych! Takich obozy nie posiadaly.

Podsumowujac ten watek mozemy wiec stwierdzic bez popelniania wiekszego bledu, ze Cyklon B stosowano w obozach do dezynfekcji, nie zas mordowania ludzi (tak wiec slynna "selekcja do gazu" byla zwyklym podzialem nowoprzybylych wedlug wieku, plci, stanu zdrowotnego); laznia sluzyla w obozie do kapieli, nie byla miejscem gdzie mordowano ludzi; opowiadania ocalalych wiezniow jakoby widzieli gazowanie ludzi sa bezwartosciowe. Jest to dramatyzowanie i tak juz dramatycznej sytuacji (podobnie rzecz sie ma z zeznaniami oskarzonych po wojnie SS-manow - kajajacych sie, ulegajacych presj i przesluchujacych, chcacych odgrywac w obliczu szubienicy role "piekielnych facetow" - przypadek Rudolfa Hoessa).

Wniosek ostateczny nasuwa sie sam: w obozach ludzie glownie umierali na skutek chorob wynikajacych z niedozywienia, zlych warunkow higienicznych, morderczej pracy, a ciala palono w krematoriach by zapobiec epidemii.

3. Ilu Zydow zginelo podczas II wojny swiatowej na terenach okupowanych przez III Rzesze?

Dane dotyczace Zydow, ktorzy poniesli smierc na skutek polityki wladz III Rzeszy w okupowanej Europie musza dotyczyc nastepujacych przypadkow: choroby i epidemie wywolane "sztucznie" przez wladze okupacyjne (zamykanie i zageszczanie gett, glodowe racje zywnosciowe dla przygniatajacej wiekszosci ludzi), praca ponad sily (obozy koncentracyjne), brutalnosc deportacji do gett i obozow, usmiercanie podczas walk Zydow - uczestnikow ruchu oporu oraz osob zupelnie nieaktywnych, majacych jednak nieszczescie przebywac na terenach bedacych arena dzialania Einsatzgruppen. Dodajmy do tego ofiary zbrodniczych eksperymentow medycznych oraz Zydow zabitych przez kolaborancie szumowiny spoleczne (aryjskie i zydowskie). Powyzsze, tragiczne wyliczenie nie bedzie wiec obejmowac ofiar sowieckiej polityki wobec polskich, litewskich, lotewskich, estonskich i rumunskich (besarabskich) Zydow w latach 1939-1941 (a znaczaca to liczba, nie wiedziec czemu przypisywana Holocaustowi dokonanemu pracz Niemcow), ludzi zmarlych z przyczyn naturalnych bez zwiazku z okupacyjna rzeczywistoscia, czy wreszcie ofiar wypadkow drogowych, utoniec, zatruc medykamentami itd. (do tej pory wszystkie te przypadki byly wlaczane do hekatomby Holocaustu). Zsumowujac poszczegohe kategorie, uwzgledniajac zydowskie ofiary pacyfikacji, obozow koncentracyjnych, tragicznego, okupacyjnego bytu, wydaje sie, ze liczba 2,5 miliona Zydow - ofiar Holocaustu - nie bedzie daleka od prawdy.

I jeszcze
Spoiler: Holokaust - mity, fakty, fałsz, propaganda - kto tu mąci? - druga strona opowieści o super zagładzie Żydów. Czy kiedykolwiek dowiemy się jaka jest prawda?
Artykuł z cyklu "niebezpieczne tematy?"...

Otrzymałem, dzięki znajomemu entuzjaście "Najwyższego Czasu" , poniższe podsumowanie argumentów "rewizjonistów" kwestionujących super-zagładę Żydów, z terenów Europy Środkowej, w latach 1942-44. Te argumenty przedstawił już raz publicznie historyk z Wrocławia Tomasz Gabiś na łamach "Stańczyka" nr 29/1996 i 30/1997.
Ponieważ dane zawarte w jego tekście wydały mi się wręcz absurdalne (np. według danych przytaczanych przez Gabisia, w "komorze gazowej" w Oświęcimiu, o wymiarach 7 x 30 x 2,5 m miano za jednym "posiedzeniem" gazować 2-3 tysiące Żydów!), więc w bibliotece PAU w Krakowie sięgnąłem do oficjalnych danych, podanych przez Trybunał w Norymberdze dla sądzenia zbrodni hitlerowskich po II Wojnie Światowej. No i rzeczywiście wynika z tych danych, spisanych symbolicznie po angielsku, że Żydzi by dać się zagazować, potrafili "zagęszczać się" do 15 osób na metr kwadratowy. Aż się dziwię, że nie poumierali oni w tym ścisku z braku tlenu jeszcze przed dostawą niezbędnego do holocaustu Cyklonu B w granulkach! (Pamiętajmy, że i w Jedwabnym 1600 Żydów też potrafiło się wtłoczyć do stodoły o powierzchni 100 metrów kwadratowych!)

Niektórzy moi znajomi mówią, że Polakom nie wolno kwestionować holokaustu, bo jak wyjdzie na wierzch, że Niemcy nie zabili 6 milionów Żydów, to ci Niemcy będą mieli pretekst do odebrania Polsce Ziem Zachodnich. Ja twierdzę, że pomimo zakazów w Unii Europejskiej (patrz niedawne aresztowanie Dawida Irwinga, procesy Ernesta Zundela czy Gemara Germana), trzeba się starać ujawniać prawdę o kłamstwach "Aliantów".
Niezadługo wszystkim będzie przecież wiadomo to, o czym ja już słyszałem 35 lat temu od Żydów w USA, że to Polacy zorganizowali holokaust i że aby im to umożliwić Hitler swe obozy eksterminacji umiejscowił na terenach Polski!

POSŁUCHAJMY DRUGIEJ STRONY
Imperium kłamstwa - budownictwo potęgi Żydów zawadą w rozwoju gojów.

66 pytań i odpowiedzi

--1-- Jakie dowody istnieją na to, że narodowi socjaliści Niemiec zabili sześć milionów Żydów?

Ż a d n e. Wszystko, co mamy, to powojenne zeznania przeważnie pojedynczych "ocaleńców". Zeznania te są sprzeczne i niewielu mówi, że byli świadkami jakiegoś "gazowania".
Nie ma współczesnych dokumentów czy twardych dowodów, np. krematoriów zdolnych do usunięcia milionów zwłok, usypisk popiołów, "ludzkiego mydła", abażurów do lamp wykonanych z ludzkiej skóry i nie ma też demograficznych statystyk potwierdzających istnienie "planu zagłady".

--2-- Jakie dowody istnieją na to, że Żydzi nie byli eksterminowani przez Niemców?

Kolosalne badania sądowe, demograficzne, analityczne i porównawcze udowodniły nierealność liczby "sześciu milionów". Powtarzanie tej liczby jest nieodpowiedzialnym wyolbrzymieniem.

--3-- Czy Simon Wiesenthal stwierdził na piśmie, że "nie było obozów zagłady na ziemi niemieckiej"?

Tak. Osławiany "łowca nazistów" stwierdził to w "Stars and Stripes" z 24 stycznia 1993. On również twierdził, że "gazowanie" Żydów miało miejsce. . . w Polsce.

--4-- Jeżeli Dachau znajdowało się w Niemczech i nawet Wiesenthal stwierdził, że to nie był obóz zagłady, to dlaczego wielu amerykańskich weteranów wojny powiada, że to był obóz zagłady?

Po zajęciu Dachau przez Aliantów oprowadzano żołnierzy po obozie i pokazywano im budynek rzekomo będący "komorą gazową". Media informacji powszechnie kontynuują rozpowszechnianie fałszywej pogłoski, że Dachau był obozem "gazowania".

--5-- Co zaś o Oświęcimiu? Czy istnieją dowody na to, że tam istniały komory gazowe używane do zabijania ludzi?

Nie. W 1948 jedno pomieszczenie zostało "zrekonstruowane" przez czerwonych Polaków tak, aby ono wyglądało na "komorę gazową". Zdemaskował to brytyjski historyk David Irving, wyszperawszy dokumenty.
Inżynier Fred Leuchter, czołowy ekspert konstrukcji komór gazowych dla skazańców w USA, zbadał po upadku komunizmu wskazywane instalacje i orzekł: twierdzenie jakoby instalacje te były lub mogły być użyte do egzekucji jest "absurdem". Inni eksperci stwierdzili to samo.

--6-- Jeżeli Oświęcim nie był "obozem śmierci", to jakie było jego przeznaczenie?

Był on centrum internowania stanowiąc część gigantycznego rejonu produkcji paliwa syntetycznego. WięĄniowie byli siłą roboczą.

--7-- Kto założył pierwsze obozy koncentracyjne?

Brytyjczycy podczas Boer War (1899-1902) w Południowej Afryce. Oni sami nazywali je concentration camps. Brytyjczycy trzymali tam kobiety i dzieci Afrykanerów. Około 30.000 zmarło w tym piekle na ziemi, które było okropniejsze od niemieckich obozów koncentracyjnych Drugiej Wojny Światowej.

--8-- Czym różniły się niemieckie obozy koncentracyjne od amerykańskich obozów "przemieszczenia" ("relocation" camps), w których Japończycy-Amerykanie byli internowani podczas II Wojny Światowej?

Jedyną istotną różnicą było to, że podstawą internowania osób przez Niemców było rzeczywiste lub domniemane zagrożenie niemieckiego wysiłku wojennego, podczas gdy administracja Roosevelta internowała własnych obywateli wyłącznie na podstawie rasy.

--9-- Dlaczego rząd niemiecki internował Żydów w obozach?

Rząd uważał Żydów za bezpośrednie zagrożenie bezpieczeństwa narodowego. W 1917 Żydzi przeprowadzili w Rosji bolszewicki pucz nazywany rewolucją; w 1918 próbowali go w Niemczech; w 1920 Żyd Trocki wyruszył z Armią Czerwoną na zajęcie Niemiec, powstrzymany przez przedmurze chrześcijaństwa, Polskę, w
Cudzie Nad Wisłą; w 1933 Żydzi wypowiedzieli Niemcom wojnę i założyli handlową blokadę w świecie; itd.
Jednak nie tylko Żydzi, lecz Niemcy i wszystkie osoby utożsamiane z ryzykiem bezpieczeństwa były zagrożone internowaniem.

--10-- Jakie wrogie kroki podjęło żydostwo światowe przeciwko Niemcom już w 1933 roku?

W marcu 1933 międzynarodowe żydostwo wypowiedziało Niemcom wojnę i zaczęło bojkot towarów niemieckich, który w 1939 całkowicie zdławił eksport niemiecki.

--11-- Czy Żydzi całego świata "wypowiedzieli wojnę Niemcom"?
Tak. Doniosły o tym gazety w całym świecie, np. 24 marca 1933 roku "London Daily Express" umieścił tekst wypowiedzenia na pierwszej stronie pod wielkimi literami: "Judea wypowiada wojnę Niemcom".

--12-- Było to przed czy po tym jak zaczęły się pogłoski o "obozach śmierci"?
Było to na lata przed pojawieniem się radiowej dywersji wiadomościami o "obozach śmierci", które zaczęto rozgłaszać dopiero w 1941-1942.

--13-- Któremu narodowi przypada palma pierwszeństwa w masowym zabijaniu cywilów bombardowaniem?
Brytyjczykom - 11 maja 1940 roku.

--14-- Ile "komór gazowych" znajdowało się w Oświęcimiu?
Ani jedna.

--15-- Ilu Żydów żyło na terenach zajętych przez Niemców podczas wojny?
Mniej niż sześć milionów.

--16-- Jeżeli europejscy Żydzi nie zostali zgładzeni przez narodowych socjalistów, to co stało się z nimi?
Setki tysięcy, przypuszczalnie półtora miliona, zmarło z różnych przyczyn.
Część emigrowała do Palestyny, Stanów Zjednoczonych i innych krajów. Po wojnie były miliony Żydów w Europie, ale ich masy wywędrowały.

--17-- Ilu Żydów uciekło lub zostało ewakuowanych w głąb Związku Sowieckiego?
Ponad dwa miliony uciekło lub zostało ewakuowanych przez Sowietów w latach 1941-1942. Ci więc nigdy nie dostali się pod okupację niemiecką.

--18-- Ilu Żydów emigrowało z Europy przed wojną, plasując się poza zasięgiem Niemiec?
Może z milion (nie włączając tych wchłoniętych przez Sowietów).

--19-- Skoro Oświęcim nie był obozem zagłady, to dlaczego jego komendant, Rudolf Hoess, zeznal, że był?
Dlatego, że brytyjska policja wojskowa torturowała Hoessa. Wyjawił to póĄniej jeden z "rozpytujących" go oficerów dochodzeniowych.

--20-- Czy istnieją dowody na rutynę Amerykanów, Brytyjczyków i Sowietów w wymuszaniu "wyznań" od więĄniów torturami na potrzeby procesów pokazowych w Norymberdze i gdzie indziej?
Tak. Tortury były powszechnie stosowane dla fabrykacji fałszywych "dowodów" dla pokazowych procesów norymberskich i innych powojennych pseudo-prawnych procesów "zbrodni wojennych".

--21-- Jakie korzyści przynosi Żydom opowieść o "holocauście" obecnie?
Pomaga ona chronić Żydów jako grupę od krytycyzmu. Jako swego rodzaju świecka religia napędza ona Żydów strachem przed gojami do podporządkowania się ich przywódcom, zbierania pieniędzy i uzasadniania "pomocy" dla "Izraela" w Palestynie i Żydów z Sowietów.

--22-- Jakie korzyści przynosi ona "Izraelowi"?
Uzasadnia ona miliardy dolarów na "reparacje" wypłacane po dziś dzień przez Niemcy "Izraelowi" i wielu indywidualnym "ocaleńcom". Używana ona jest przez syjonistyczno-izraelskie lobby dla dyktowania proizraelskiej polityki zagranicznej USA na Bliskim Wschodzie i wymuszania od amerykańskich podatników płacenia "Izraelowi" "pomocy" wynoszącej miliardy dolarów rocznie, których suma wynosiła w roku 2002 ponad 3 tryliony dolarów tylko od USA.

--23-- Jaki użytek czyni z niej chrześcijańskie duchowieństwo?
Ono ślepo i usłużnie kojarzy "holocaust" z prześladowaniami prawdziwych Żydów ze Starego Testamentu, chociaż dzisiejsi "wybrańcy", nazywający siebie Żydami, wymyślili mit o prześladowaniu, by zbić kasę na gojach i zawładnąć światem.

--24-- Jakie korzyści przynosiła ona Żydo-Sowietom?
Odwracała uwagę od sowieckiego zagrażania wojną, największego w historii ludobójstwa, okrucieństw wobec opozycji i ujarzmienia narodów przed, podczas i po II Wojnie Światowej.

--25-- Jakie korzyści przynosi ona Wielkiej Brytanii?
Te same co przynosiła Sowietom.

--26-- Czy istnieje chociażby jeden dowód na to, że Hitler wydal rozkaz eksterminacji Żydów?
Nie.

--27-- Jakiego gazu używano w obozach niemieckich w okresie wojny?
Gaz wodorocjankowy z cyklonu B, tj. komercjalny środek do dezynfekcji (na bakterie) i dezynsekcji (na robactwo) stosowany w całej Europie. Wykadzona nim również hale gimnastyczne szkół, sale estradowe i inne schroniska zatłoczone przez uciekinierów niemieckich ze wschodu z końcem wojny. Wojenna
generacja Polaków to pamięta.

--28-- W jakim celu produkowano cyklon B?
Dla tępienia bakterii i rozsadników tyfusu: pcheł i innego robactwa w odzieży i pomieszczeniach przez wykadzenie.

--29-- Czy byl to produkt odpowiedni do masowej eksterminacji?
Nie. Gdyby narodowi socjaliści chcieli truć ludzi gazem, użyliby wiele efektywniejsze, tańsze i poręczniejsze produkty. Mieli ich cały arsenał w magazynach. Cyklon odkadza powoli. Jego procedura jest skomplikowana, wymaga noszenia masek przeciwgazowych i zatrudnienia wyszkolonych i licencjonowanych techników a nie przypadkowo dobranych więĄniów.

--30-- Ile czasu potrzeba na przewietrzenie pomieszczeń po odkadzeniu cyklonem B?
Normalnie około 20 godzin.

--31-- Komendant Oświęcimia Hoess "zeznał", że jego ludzie wchodzili do "komór gazowych", żeby usunąć zwłoki w dziesięć minut po śmierci ofiar. Jak można to wytłumaczyć?
Tego wytłumaczyć się nie da. Gdyby oni uczynili jak ponoć miał powiedzieć Hoess, to spotkałby ich ten sam los co "zagazowanych".

--32-- Hoess powiedzial w swoim "zeznaniu", że jego ludzie palili papierosy, gdy wyciągali zwłoki z komór gazowych w dziesięć minut po gazowaniu. Czyż cyklon B nie jest wybuchowy?
Tak. Wyznanie Hoessa jest oczywiście fałszywe.

--33-- Jaka dokładnie była procedura, którą narodowi socjaliści rzekomo używali by eksterminować Żydów?
W opowiadaniach "świadków" lista metod, którymi rzekomo miano uśmiercić miliony osób, rozciąga się od wrzucania kanistrów przez otwór w suficie, lub wpuszczania gazu rurami do pryszniców po "komory parowe" i "elektryzującą" maszynerię.

--34-- Jak można było utrzymać w tajemnicy program eksterminacji przed tymi, którzy byli wyznaczeni na zabicie?
Nie można by było utrzymać go w tajemnicy, co także dowodzi, że nie było gazowania. Opowieści o eksterminacji rozpuściła aliancka propaganda radiowa mająca na celu zastraszenie ludności komunikatami o okrucieństwach.

--35-- Skoro Żydzi wyznaczeni na egzekucję wiedzieli zawczasu o swoim losie, to dlaczego oni współdziałali z Niemcami bez oporu?
Oni nie organizowali ruchu oporu, ponieważ nie wierzyli, by istniał zamiar masowego zgładzenia ich.

--36-- Ilu mniej więcej Żydów zmarło w obozach koncentracyjnych?
Z kompetentnych szacowań wynika, że 300.000 do 500.000.

--37-- Jak oni zmarli?
Głównie od epidemii tyfusu, które siały spustoszenie w niszczonej wojną Europie, jak i od głodu i braku lekarstw podczas ostatnich miesięcy konfliktu, gdy wszystkie drogi i koleje były zbombardowane przez Aliantów.

--38-- Co to jest tyfus?
Choroba ta pojawia się zwykle tam, gdzie wiele ludzi jest ścieśnionych w niesanitarnych warunkach. Przenoszą ją wszy gnieżdżące się we włosach i odzieży.
Ironiczna wymowę ma fakt, że gdyby Niemcy dowieĄli więcej cyklonu B, więcej Żydów przetrwałoby obozy.

--39-- Jaka jest różnica między sześcioma milionami a 300.000
Żydów zmarłych podczas II Wojny Światowej?
5.700.000.

--40-- Niektórzy ocaleńcy z "obozów śmierci" powiadają, że widzieli, jak zwłoki wrzucano do dołów i palono. Ile paliwa potrzebaby na to zużyć?
O wiele więcej aniżeli było w zasięgu Niemców. Podczas wojny Niemcy cierpieli na brak paliwa. Było ono reglamentowane i każdy musiał stosować się do akcji oszczędzania.
Nadmierne zużycie symbolizował "Kohlenklau" ("złodziej węgla") malowany na murach, w gazetach, przypominany w radio i w kinach. Ciężarówki napędzano Holtzgas-em (gazem z drewna).
Nowoczesne myśliwce odrzutowe nie mogły startować przeciwko bombowcom, bo zużywały za wiele benzyny. Admirał Doenitz nie wysłał okrętów po uciekinierów z Prus i Pomorza, bo flocie brakowało paliwa.

--41-- Czy zwłoki mogą palić się w dołach?
Nie. Nie jest możliwym, aby ludzkie zwłoki mogły być całkowicie zdezintegrowane przez płomienie w dołach, a to głównie z braku dostępu tlenu.

--42-- Bezkrytyczni historycy "holocaustu" twierdzą, że narodowi socjaliści mogli kremować zwłoki w dziesięciu minutach. Ile czasu wymaga spalenie jednych zwłok według ekspertów obsługi krematoriów?
Około półtora godziny, lecz większe kości wymagają dodatkowego procesu.

--43-- Dlaczego niemieckie obozy koncentracyjne miały piece krematoryjne?
Aby zadysponować zwłokami zmarłych więĄniów w sposób efektywny i sanitarny.

--44-- Przypuść, że wszystkie krematoria we wszystkich obozach na terenach niemieckich pracowały ze stuprocentową wydajnością przez cały okres ich istnienia podczas wojny, to ile zwłok mogłyby one skremować?
Około 430.600.

--45-- Czy piec krematoryjny może funkcjonować przez 100 procent czasu?
Nie. Przeważnie poniżej pięćdziesięciu procent na dobę (krócej niż 12 godzin na dzień). Przy intensywnym użyciu piece krematoryjne muszą być czyszczone dokładnie i regularnie.

--46-- Ile popiołu zostaje po skremowanych zwłokach?
Po zmieleniu kości mniej więcej pełne pudełko do butów.

--47-- Jeśli narodowi socjaliści skremowali sześć milionów ludzi,
to co stało się z popiołami?
Otóż to wciąż pozostaje do "wyjaśnienia". Sześć milionów zwłok pozostawiłoby wiele ton popiołu, lecz nie ma śladu nawet po małych wysypiskach.

--48-- Czy alianckie, wojenne, lotnicze zdjęcia zwiadowcze Oświęcimia (zrobione podczas okresu rzekomo maksymalnego działania "komór gazowych" i krematoriów) wykazują dowody eksterminacji?
Nie, wręcz przeciwnie, zdjęcia nie pokazują nawet kurzawki, a co dopiero wielkich dymów, które - według teoretyków "holocaustu" - miały ciągle unosić się nad obozem. Nie ma też na tych zdjęciach "otwartych dołów", gdzie by palono zwłoki.

--49-- Jakie było główne postanowienie niemieckiego "Prawa Norymberskiego" z 1935 roku?
Zabraniało ono małżeństw i seksualnego obcowania Niemców z Żydami, było one podobne do obecnego prawa w Izraelu.

--50-- Czy zaistniał precedens Prawa Norymberskiego w Stanach Zjednoczonych?
Na wiele lat przed Trzecią Rzeszą Hitlera większość stanów USA zabraniała małżeństw między osobami o różnych rasach.

--51-- O czym raportował Międzynarodowy Czerwony Krzyż w kwestii "holocaustu"?
W oficjalnym raporcie z wizyty delegacji MCK w Oświęcimiu we wrześniu 1944 czytamy, że internowanym dostarczano paczki i że pogłosek o komorach gazowych nie potwierdzono.

--52-- Jaka była rola Watykanu podczas gdy sześć milionów Żydów rzekomo eksterminowano?
Gdyby istniał plan eksterminacji, Watykan z pewnością byłby w stanie dowiedzieć się o tym. Ale że takiego planu nie było, Watykan nie mógł wypowiadać się przeciwko temu, czego nie było.

--53-- Jaki dowód istnieje na to, ze Hitler wiedział o będącym w realizacji PROGRAMIE eksterminacji?
Żaden.

--54-- Czy Syjoniści kolaborowali z Nazistami?
Już w 1933 roku rząd Hitlera podpisał umowę z Syjonistami zezwalającą Żydom na emigrację z Niemiec do Palestyny i zabranie z sobą wielkich sum kapitału.

--55-- Jak zmarła Anna Frank?
Przetrwawszy internowanie w Oświęcimiu, zaraziła się tyfusem w Bergen-Belsen na kilka tygodni przed końcem wojny. Ona nie była zagazowana.

--56-- Czy pamiętnik Anny Frank jest prawdziwy?
Nie. Dowody skompilowane przez filologa francuskiego, dr. Roberta Faurissona, wykazały, że jest to literackie fałszerstwo. [Stąd wziął się dowcip, że zostały one napisane długopisem.]

--57-- Co można stwierdzić o znanych fotografiach i zdjęciach
filmowych wykonanych w wyzwolonych niemieckich obozach ukazujących sterty wychudzonych zwłok? Czy są one sfałszowane?
Fotografie można sfałszować, ale o wiele łatwiej dodać do nich zwodnicze podpisy i komentarze do odpowiednio zestawionych zdjęć lub sklejonych kawałków filmu.
[ Za "żydokomuny" Polacy potrafili łatwo oprzeć się propagandzie, np. nazywając stalinowskie gazetki ścienne: "pic i fotomontaż", natomiast politructwo "holocaustowe" jest oparte na doświadczeniach i naukach armii psychologów, socjologów i speców od psychotechnicznych sposobów oddziaływania na masy społeczeństw. ]
Sterty wychudzonych zwłok NIE DOWODZˇ, że ci ludzie zostali "zagazowani" lub umyślnie wygłodzeni. Byli oni tragicznymi ofiarami szerzących się epidemii lub wygłodzenia spowodowanych brakiem dowozu żywności i lekarstw do obozów z końcem wojny.

--58-- Kto wynalazł nazwę: "genocide" ?
Raphael Lemkin, Żyd w Polsce, w książce wydanej w 1944 roku.

--59-- Czy takie filmy jak "Schindler's List" lub "Winds of War" są dokumentami?
Nie. Takie filmy są udramatyzowaną fikcją luĄno i dowolnie związaną z historią. Niestety, zbyt wiele ludzi daje się pasywnie i bezkrytycznie unieść rozrywkowej części przeżycia w ciemnicy kinowej, popadając w bierność
i biorąc spreparowaną iluzję za lustrzane odbicie historii. [Podczas okupacji niemieckiej warszawianie umieli bronić się przed propagandą, ukuli hasło: "Tylko świnie siedzą w kinie". ]

--60-- Ile książek zaprzeczyło niektórym aspektom standardowego mitu "holocaustowego"?
Tuziny. Liczba ich rośnie.

--61-- Co stało się, gdy Institute for Historical Review w Kaliforni zaoferował 50.000 dolarów temu kto udowodni, że Żydzi byli gazowani w Oświęcimiu?
Nikt nie przedstawił żadnego dowodu na tą ofertę, lecz były oświęcimski internowany Mel Mermelstein wytoczył proces przeciwko Instytutowi z roszczeniem o 17 milionów dolarów. Żyd ten utrzymywał, iż oferta nagrody sprowadziła nań bezsenność, na czym ucierpiały jego geszefty i stanowiła ona "obelżywe zaprzeczenie bezspornego faktu" [ "injurious denial of established fact" ].

--62-- A co o nazywaniu antysemitami i neonazistami tych, co ośmielają się powątpiewać w "holocaustowe" opowieści?
Nie istnieje merytoryczna współzależność między zaprzeczaniem "holocaustowych" opowieści a ""antysemityzmem" czy "neonazizmem".
Szkalowania uży-wa się, gdy trzeba odwrócić uwagę od faktów i rzetelnych argumentów. (Najlepsza obrona to atak.) Naukowcy, badacze, którzy zaprzeczają opowieściom "holocaustowym" są ludĄmi wszelakich przekonań, o różnym etniczno-religijnym pochodzeniu, włącznie z żydowskim.
Coraz więcej akademików żydowskich przyznaje o t w a r c i e, że nie ma dowodów na "holocaustowe" opowieści.

--63-- Co stało się z historykami "rewizjonistycznymi", którzy poddali w wątpliwość "holocaustowe" opowieści?
Poddano ich kampanii oszczerstw i pomówień, pozbawiono emerytur, zniszczono ich dobytek lub pobito.

--64-- Czy Institute for Historical Review ucierpiał z powodu aktów zemsty za jego usiłowania utrzymania prawa wolności słowa i wolności nauki?
Instytut został zbombardowany trzy razy. Raz został całkowicie zniszczony przez kryminalne podpalenie. Wielokrotnie grożono pracownikom przez telefon zabójstwem. W mediach stosunek do Instytutu jest generalnie wrogi.

--65-- Dlaczego jest tak mało wzmianek w mediach o rewizjonistycznych badaniach historycznych?
Ze względów politycznych Establishment nie chce dopuścić do dogłębnej dyskusji o faktach dotyczących "holocaustowych" opowieści.

--66-- Gdzie można dowiedzieć się więcej o "drugiej stronie" opowieści o "holocauście" i o faktach dotyczących innych aspektów II Wojny Światowej?
W Instytucie dla Przeglądu Historycznego, Institute for Historical Review.

SKOPIUJ - PODAJ DALEJ - OPOWIEDZ ZNAJOMEMU WYBORCY
przedruk z czasopisma "Najwyższy Czas" www.nczas.com